
-
Gianni Infantino uczestniczy w niemal każdym meczu mundialu 2026, przemieszczając się prywatnym odrzutowcem na rozległym obszarze od Meksyku po Kanadę.
-
Turniej w Ameryce Północnej krytykowany jest m.in. za rozbudowaną liczbę zespołów, niejasne zasady awansu, wysokie ceny oraz trudności logistyczne.
-
Oburzenie wywołują częste i długodystansowe loty szefa FIFA, prowadzące do protestów dotyczących wpływu na środowisko i generowanego śladu węglowego.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mundial w Ameryce Północnej został już poddany krytyce z wielu powodów. Po pierwsze – został rozdęty aż do 48 zespołów, więc mamy aż 12 grup. Turniej trwa prawie dwa tygodnie i dopiero kończymy drugą z trzech serii spotkań grupowych i to mimo tego, że odbywają się aż po cztery mecze dziennie.
Mundial 2026 jest pełen kontrowersji. Oto najgorsze zagrywki FIFA
Po drugie – przy 12 grupach konieczne jest dopuszczenie do awansu części drużyn z trzecich miejsc, a to zawsze budzi protesty. Standardem czterozespołowej grupy jest to, że wychodzą dwa zespoły, a dwa odpadają.
Po trzecie – mistrzostwa odbywają się w Ameryce Północnej, więc godziny spotkań dla kibiców z Europy są mało dogodne. Kto chce obejrzeć wszystkie mecze, zasiada często o godzinie 18:00 czy 19:00 i siedzi do rana. To ogromny wysiłek dla prawdziwego miłośnika piłki nożnej.
Po czwarte – turniej odbywa się pod wszechwładzą Donalda Trumpa, który dostał od FIFA dość kuriozalną nagrodę pokojową, ufundowaną specjalnie dla niego i jakby w zamian za Nobla, którego nikt nie chce temu człowiekowi przyznać. Szef FIFA Gianni Infantino wręczał mu ją podczas grudniowego losowania grup, gnąc się w pół. I nie reagował, gdy rząd USA zabronił wjazdu do kraju kibicom z państw, które sankcjonuje, zakazał reprezentacji Iranu pobytu w Stanach Zjednoczonych na dłużej niż czas meczu (przez co Irańczycy zmienili miejsce zgrupowania na meksykańską Tijuanę) i wreszcie wyrzucił renomowanego sędziego Omara Artana, najlepszego sędziego Afryki, który jest Somalijczykiem. Gianni Infantino mówił, że to suwerenne decyzje państwa gospodarza, na które FIFA nie wpływa, chociaż wpływała w 2022 r. w Katarze i w 2018 r. w Rosji.
Ponadto zastrzeżenia budzą dziwaczne przerwy w meczach „na nawodnienie”, a w rzeczywistości na reklamy w telewizji, gdyż przerwa jest nawet wtedy, gdy przed chwilą jakaś spontaniczna była i piłkarze pili. Widownia na kilku stadionach witała te przerwy buczeniem z niezadowolenia.
Wreszcie – turniej jest trudny logistycznie dla kibiców. Ceny biletów, przekąsek i napojów na stadionach oraz noclegów i transportu są astronomiczne, rekordowe w dziejach, a odległości – ogromne.

Gianni Infantino lata po całej Ameryce Północnej
I na to wszystko na białym koniu w postaci prywatnego odrzutowca wjeżdża Gianni Infantino, którego twarz pokazywana jest na wielu transmisjach z meczów mundialu. Tak wielu, że widzowie zaczęli się zdumieni zastanawiać, jak on to robi przy tych odległościach i czterech spotkaniach dziennie w różnych częściach Ameryki Północnej.
Szef FIFA obiecał niegdyś, że postara się obejrzeć jak najwięcej meczów mundialu na żywo. Wspominał o minimum dwóch dziennie i wygląda na to, że słowa chce dotrzymać. „Prezydent FIFA Gianni Infantino był zapracowanym człowiekiem na tym mundialu, ale jego pragnienie obejrzenia jak największej liczby meczów budzi niepokój wśród ekologów, którzy kwestionują jego zachowanie wobec zmiany klimatu” – donoszą media. Szwajcar pojawił się na trybunach 10 razy w ciągu pierwszych siedmiu dni mundialu i nie zwalniał w kolejnym. Od Seattle po Miami, od Toronto po Ciudad Mexico – kamery pokazują go co chwilę.
Aby sprostać takiej liczbie meczów, Gianni Infantino korzysta z odrzutowca Gulfstream G650 obsługiwanego przez linie lotnicze Qatar Airways, jednego ze sponsorów mistrzostw (Katar organizował poprzedni mundial w 2022 r.). To przydatny w tym celu odrzutowy samolot dyspozycyjny dalekiego zasięgu, bo zbiorniki paliwa pozwalają mu dolecieć do celu odległego 13 890 km w wersji G650ER, którą posługuje się szef FIFA. To ogromnie dużo jak na tak niewielki samolot. Dla porównania – pasażerski Boeing 787 Dreamliner pokonuje w największej wersji 15 750 km.
Samolot Gulfstream produkowany przez specjalizującą się w maszynach dyspozycyjnych firmę z Savannah w stanie Georgia pozwala Gianniemu Infantino dotrzeć z każdego miasta organizującego mundial 2026 do innego. W pierwszym tygodniu maszyna była z szefem FIFA w powietrzu przez 37 godzin, pokonując ponad 35 tys. kilometrów.

Gianni Infantino pokazywano w telewizji co chwilę
Weźmy 20 i 21 czerwca. Najpierw Gianni Infantino leci z Filadelfii do Houston na mecz Holandia – Szwecja, następnie odlatuje do Monterrey w Meksyku na Japonia – Tunezja, by następnego dnia udać się do Atlanty na Hiszpania – Arabia Saudyjska i dalej do Miami na starcie Urugwaju z Republiką Zielonego Przylądka.
Za to 14 i 15 czerwca Szwajcar poleciał z Vancouver do Miami z meczu Australia – Turcja na szczyt FIFA na Florydzie i po nim wrócił do Seattle na Belgia – Egipt, przez całe USA. I tego samego dnia jeszcze wylądował w Los Angeles na mecz Nowa Zelandia – Iran.
I to budzi nie tyle podziw, co poważne kontrowersje. Wożenie prywatnym odrzutowcem oficjela FIFA, by mógł pooglądać mecze to produkcja masy spalin i śladu węglowego. Wyliczenia wylatanych kilometrów są porażające i nigdy czegoś takiego żaden szef FIFA wcześniej nie robił.
Ludzie protestują, bo tak częste loty mają negatywny wpływ na środowisko. Pytanie, czy są one konieczne. Zwykli obywatele muszą używać papierowych słomek i ograniczać kupowanie plastiku, a tymczasem oficjele FIFA spalają hektolitry paliwa, aby pokazywać się na jak największej liczbie meczów.
Obrońcy Gianniego Infantino odpierają te zarzuty i mówią, że szef FIFA ma do tego prawo i to przecież jego praca. Loty odrzutowcem to jedyny skuteczny sposób na sprawowanie pieczy nad tak wielkim turniejem rozgrywanym w tym roku na rekordowo dużym obszarze.
Pytanie, jak szef FIFA poradzi sobie za cztery lata. Przypomnijmy, że kolejny mundial odbędzie na trzech kontynentach i w sześciu państwach rozdzielonych Atlantykiem – Argentynie, Urugwaju, Paragwaju, Hiszpanii, Portugalii i Maroku.













