
Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny WP poinformowały o planowanym przekazaniu Ukrainie pozostałych na wyposażeniu polskich Sił Powietrznych MiG-ów-29. To obecnie przestarzałe poradzieckie samoloty bojowe. Maszyny te, używane w polskim lotnictwie od 1989 roku, są zastępowane nowocześniejszymi maszynami, w tym szkolno-bojowymi FA-50 i samolotami wielozadaniowymi F-35.
Kosiniak-Kamysz: Nie ma MiG-ów dla Ukrainy
Wiele wskazuje jednak na to, że – przynajmniej na razie – maszyny nie trafią do Ukrainy. Wspomniał o tym Władysław Kosiniak-Kamysz w poniedziałkowym (29 czerwca) wydaniu „Gościa Wydarzeń” w Polsat News. Szef MON został zapytany o to, na jakim etapie stoi projekt tzw. armady dronowej, która miała powstać we współpracy z Ukrainą. – Ja zaproponowałem, myślę, że bardzo też partnerskie podejście. MiG-i za drony. Ukraińcy na początku przyjęli to i nie zrealizowali, więc nie ma MiG-ów dla Ukrainy, bo nie ma dronów, czy zdolności dronowych dla Polski – powiedział.
Jak zauważył, Ukraina niedawno rozpoczęła współpracę w tym zakresie z państwami z Bliskiego Wschodu. – To znaczy, że mają na tyle zdolności, że jak się im dostarcza sprzęt wojskowy, to to chodzi czasem o wymiar symboliczny, ale bardzo ważny, żeby podzielili się know-how, częściowo udostępnili technologię. Są naprawdę w tym bardzo dobrzy. A oni się na to zgodzili i wycofali się z tych ustaleń – dodał.
Wiceszef MON o ustaleniach polsko-ukraińskich ws. MiG-ów
Temat poruszył wcześniej wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk w trakcie odbywającej się w Gdańsku Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC). Mówił wówczas, że podczas rozmów z wiceministrem obrony Ukrainy Serhijem Bojewem nie zapadła decyzja w sprawie przekazania przez Polskę samolotów MiG-29 w zamian za technologie dronowe. – Powiedzieliśmy, że Polska jest gotowa przekazać MiG-i-29 w zamian za technologie dronowe. Natomiast jeżeli miałoby dojść do modernizacji tych maszyn, jest to już po stronie ukraińskiej albo koalicji chętnych. Polska tego nie zrobi – przekazał.
Tomczyk zaznaczył, że Ukraina wstępnie wyraziła zgodę na taką zamianę, jednak podczas wizyty w Polsce przedstawiciele Kijowa uzależnili transfer od wcześniejszego unowocześnienia myśliwców przez polską stronę. Zdaniem wiceministra Polska wypełniła wszystkie zobowiązania wynikające z planowanej umowy.
Wiceszef MON dodał, że Polska czeka na jednoznaczną odpowiedź ze strony ukraińskiej. – Podczas dzisiejszej rozmowy taka decyzja nie padła – stwierdził Tomczyk. Jak dodał, „być może ostatni klimat nie pomagał dobrym rozwiązaniom”.
– Uważam, że to, co się działo w ostatnim czasie, jeżeli chodzi o kwestie polityczne, to właściwie próba sabotażu tej konferencji przez ludzi prezydenta i przez Prawo i Sprawiedliwość. Być może jest to zemsta za udany SAFE – stwierdził wiceminister.
– Mam wrażenie, że im gorzej dla Polski, tym lepiej dla PiS-u i w imię tych zasad chciano zatrzymać to, co dzieje się tutaj, czyli podpisanie 200 umów między polskimi przedsiębiorcami a stroną ukraińską, gdzie jest to dobre zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy – powiedział Tomczyk. Jak dodał, ktoś, „kto wymyślił, żeby tego typu działania sabotować, po prostu działa na szkodę Polski”.











