
1,12 mld zł – taki majątek trzeba było zgromadzić, żeby w tym roku znaleźć się na Liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost”. Tyle miał Jacek Szymczyk, jeden z największych producentów kawy rozpuszczalnej na świecie, który w tegorocznym zestawieniu zajął ostatnie, setne miejsce.
Próg wejścia na Listę 100 rośnie z każdym rokiem. Jeszcze 10 lat temu, żeby wejść do grona najbogatszych trzeba było mieć ćwierć miliarda złotych majątku. Miliarderów na liście było zaledwie 29. Dzisiaj wszyscy bohaterowie Listy 100 to już miliarderzy. Polacy bogacą się w ekstremalnym tempie.
Jednak z racji coraz wyższego progu wejścia do naszego zestawienia, z listą rok w rok żegnają się kolejni bohaterowie. Z reguły ci, którzy we wcześniejszych edycjach występowali gdzieś pod koniec zestawienia.
Budowlany eksodus
W tym roku z listą pożegnało się aż 24 Polaków. Zastąpiło ich 20 debiutantów, którzy przebojem wskoczyli na tegoroczną Listę oraz 4 bohaterów, którzy po latach niebytu powrócili do grona najzamożniejszych ludzi w Polsce.
W tym roku na liście zabrakło choćby wielu przedstawicieli sektora budowlanego. Nie ma Krzysztofa Pruszyńskiego, jednego z największych producentów dachów w Europie. Nie ma Grzegorza Grzelaka i Andrzeja Walczaka, czyli twórców potęgi łódzkiego Atlasu od chemii budowlanej. Nie ma Andrzeja Zaboklickiego, który w zeszłym roku na naszej Liście 100 zadebiutował, a w tym roku już z niej wypadł. Prowadzi warszawską spółkę ZAB-BUD, która w swojej ponad 40-letniej historii zrealizowała już przeszło 200 inwestycji. Nie ma również Andrzeja Wiśniowskiego, który niedaleko Nowego Sącza stworzył jednego z największych producentów bram czy ogrodzeń. Nie ma Jacka Sarnowskiego i Mieczysława Ciomka, którzy prowadzą na Pomorzu Invest Komfort, jednego z największych deweloperów oraz spółkę Porta KMI od produkcji drzwi.
Przemysł cierpi
Obok branży budowlanej odeszło również sporo przedstawicieli sektora przemysłowego. Zabrakło Przemysława Sztuczkowskiego, który kontroluje giełdowy Cognor Holding z siedzibą w Poraju niedaleko Częstochowy. Produkuje wyroby hutnicze ze stali. W ciągu roku kurs akcji spółki spadł o jedną czwartą. Nie ma również Mariana Kwietnia, jednego z największych europejskich producentów żywic syntetycznych dla przemysłu. Zabrakło również rodziny Fidelusów z firmy Fideltronik, która specjalizuje się w zaawansowanych systemach testujących, automatyzacji procesów przemysłowych i projektowaniu elektroniki.
Dzieci przejmują stery
Część odejść z listy nie ma jednak żadnego związku z wynikami finansowymi spółek. Czasem to po prostu sukcesja, jak choćby w przypadku rodziny Koralów, gdzie do gry weszło już na dobre nowe pokolenie dzieci założycieli. Podobnie sytuacja wygląda u Henryka Stokłosy, który po 36 latach pożegnał się z naszym zestawieniem, ponieważ oddał udziały i władze w swoich firmach dzieciom.












