
3 lipca podczas 61. posiedzenia Sejmu po przegłosowaniu kolejnych poprawek Komisji Finansów Publicznych dotyczących rządowego projektu ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych, na mównicę wszedł minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk. Podczas przemówienia poinformował o „przestępstwie”, do którego miało dojść na sali sejmowej. Według relacji polityka miał się go dopuścić były poseł PiS-u.
Poważne zarzuty wobec Kowalskiego na posiedzeniu Sejmu
– Poseł Janusz Kowalski, mało tego, że pozbawił karty posła Jarosława Rzepę (PSL), to mamy podejrzenie, że posłużył się tą kartą, głosując. Więc zgłaszam tę sprawę. Będziemy jako klub kierować to do prokuratury, jak również do Komisji Etyki. Chciałem to na bieżąco zgłosić — przekazał Paszyk.
Po tych słowach Janusz Kowalski próbował rozmawiać z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, jednak ten nie zareagował i kontynuował dalszy porządek obrad. Wówczas poseł wrócił na swoje miejsce.
Kowalski potwierdził użycie innej karty. „Czasami się zdarza”
Po pewnym czasie Janusz Kowalski został dopuszczony do mównicy, gdzie odniósł się do zarzutów ministra.
– Wyjaśniając sprawę, zgłaszam od razu, formalnie, że w głosowaniu nr 9 i 10 omyłkowo użyłem innej karty niż swojej. Czasami się zdarza – poinformował Kowalski. Wówczas na sali sejmowej rozległo się głośne buczenie pozostałych polityków.
– Jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości co do głosowania, zgodnie a art. 189 może być dokonana reasumpcja – dodał polityk. Tego samego dnia w serwisie X Kowalski opublikował zdjęcie pisma, w którym zwrócił się do marszałka Sejmu o przeprowadzenie właśnie reasumpcji.
Do tłumaczeń Kowalskiego odniósł się w serwisie X Roman Giertych. „Kiedyś poseł LPR zagłosował za kolegę. Wyrok 1 rok w zawieszeniu na dwa. Dzisiejszy czyn Janusza Kowalskiego oznacza, że prawdopodobnie straci mandat i nie będzie mógł kandydować. Żegnaj Janusz” – napisał polityk.












