
Niemożliwe stało się możliwe, albo jak kto woli – niemożliwe nie istnieje. Jeff Bezos rewolucjonizował globalny handel elektroniczny, usługi chmurowe oraz turystykę kosmiczną. Niemałe pieniądze, bo aż 10 miliardów dolarów do 2030 roku przeznaczył także na działania na rzecz klimatu.
Za pośrednictwem Bezos Earth Fund skupia się na trzech głównych obszarach: redukcji emisji, odbudowie przyrody oraz rozwoju innowacji. W każde z tych założeń bardzo dobrze wpisuje się inwestycja w stworzenie nowego rodzaju tkanin.
Produkcja tkanin rujnuje planetę. Bawełna, poliester i wiskoza zjadają nasze zasoby
34 mln dolarów Bezos zainwestował w projekty badawcze nad nowymi włóknami tekstylnymi z bakterii, odpadów rolniczych i innych źródeł biologicznych. Celem inwestycji jest stworzenie materiałów, które wymagają mniej ropy naftowej, są biodegradowalne i mogą docelowo zastąpić poliester, wiskozę i bawełnę.
Uprawa i produkcja bawełny to jeden z najbardziej zasobożernych procesów w przemyśle tekstylnym. Szacuje się, że co roku pochłania ona nawet do 6 proc. globalnego zużycia słodkiej wody. Wyprodukowanie 1 kg bawełny wymaga od około 10 tys. do nawet 22 tys. litrów wody. Aby wyprodukować jeden Tshirt, potrzeba średnio od 2500 do 2700 litrów wody. Na jedną parę jeansów zużywa się od 8 tys. do 11tys. litrów wody. Co więcej, wiele największych upraw bawełny znajduje się w regionach o wysokim ryzyku susz (Indie, Chiny), więc ziemia jest nawadniana sztucznie, co prowadzi do wyczerpywania wód gruntowych i katastrof ekologicznych.
Produkcja poliestru wymaga dużych ilości energii i zaawansowanych procesów chemicznych – przetapianie granulatu i formowanie włókien odbywa się w temperaturach dochodzących do 280 stopni Celsjusza. Poza tym wytworzenie 1 kg tradycyjnego poliestru emituje około 14,2 kg dwutlenku węgla i pochłania 125 MJ energii. Efektem końcowym jest także mikroplastik.
Nie inaczej jest przy produkcji wiskozy. Niezbędną w procesie celulozę trzeba pozyskać z drewna sosnowego, świerkowego lub bukowego. Aby przekształcić ją w przędzę, nie obywa się bez użycia silnych chemikaliów, i jak w przypadku bawełny oraz poliestru – także bardzo dużej ilości wody oraz energii.
Czy moda zaakceptuje biośmieci? Konsumenci wolą produkty tanie
Zespoły naukowców z Uniwersytetu Columbia, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Uniwersytetu Clemson i Fundacji Cottona pracują nad nowym rodzajem włókien. Ale nie chcą po prostu wyprodukować innej przędzy, tylko chcą zmienić materiał bazowy do produkcji odzieży. Dążą do uzyskania włókien trwałych, nadających się do noszenia, niedrogich, a jednocześnie bardziej przyjaznych dla środowiska, co jest zadaniem karkołomnym.
Najbardziej oboiecujące badania prowadzone są w Kolumbii. Tamtejsi naukowcy pracują nad włóknami produkowanymi z pomocą bakterii, które żywią się odpadami rolniczymi. Biośmieci mogłyby się stać w przyszłości surowcem do produkcji odzieży.
Niestety, zrównoważone włókna mają to fo siebie, że są drogie, trudne do skalowania i atrakcyjne dla dużych marek tylko wtedy, gdy ilość dostaw i ich jakość są odpowiednie. A na końcu konsumenci i tak często wybierają po prostu tańsze produkty.












