
Sąd podkreślił szczególny charakter winy sprawcy i zdecydował o umieszczeniu skazanego w zakładzie zabezpieczającym po odbyciu kary. Wobec 41-latka orzeczono też dożywotni zakaz wykonywania zawodu.
Ofiarami lekarza było dwanaście kobiet i trzech mężczyzn. Najmłodsza miała 25 lat, najstarsza – 94. Według sądu wszyscy zamordowani byli w bardzo ciężkim stanie, jednak, jak stwierdził sąd, nie były umierające.
Niemiecka agencja prasowa zwróciła uwagę, że po trwającym miesiące milczeniu oskarżony niespodziewanie przyznał się pod koniec czerwca do zabicia dwunastu ciężko chorych pacjentów podczas wizyt domowych. W swoim oświadczeniu stwierdził, że wmówił sobie, iż postępuje słusznie i oszczędza chorym „cierpienia oraz niedołęstwa”. Na zakończenie procesu ponownie przeprosił bliskich ofiar.
Prokuratura prowadzi śledztwo w kolejnych 76 sprawach
41-letni mężczyzna przebywa w areszcie śledczym od sierpnia 2024 r. Dochodzenie zapoczątkowały pożary, które miał wzniecać, by zatuszować zabójstwa pacjentów. Początkowo prowadzono w jego sprawie postępowanie dotyczące podpalenia ze skutkiem śmiertelnym.
Berliński Urząd Kryminalny powołał do prowadzenia sprawy specjalną grupę śledczą z wydziału zabójstw, która przeanalizowała setki dokumentów pacjentów. W kwietniu 2025 r. prokuratura wniosła akt oskarżenia w 15 sprawach przeciwko lekarzowi. Prokuratura prowadzi śledztwo w kolejnych 76 sprawach i spodziewa się wniesienia następnego aktu oskarżenia jeszcze w tym roku. Dpa podkreśliła, że sprawa ta może być jedną z największych tego typu w historii Niemiec.
Źródło: PAP












