
-
Po kilku tygodniach od przypadku humbaka Timmy’ego, kolejny wieloryb tego gatunku, nazwany Hartwin, znalazł się na płytkich wodach Bałtyku w rejonie Flensburga.
-
Bałtyk nie stanowi odpowiedniego środowiska dla humbaków ze względu na niskie zasolenie, co utrudnia im nawigację i funkcjonowanie organizmu.
-
Aktywiści i przyrodnicy wyrażają obawy o los Hartwina, wskazując na możliwe pogorszenie stanu zdrowia oraz apelując o lepsze przygotowanie procedur w przypadku utknięcia wielorybów na mieliźnie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zatoka Flensburska leży w Szlezwiku-Holsztynie, przy samej granicy Niemiec z Danią. To wejście na Bałtyk od strony Morza Północnego, przez wody duńskie. Wygląda zatem na to, że z jakichś powodów humbak Hartwin dostał się na Morze Bałtyckie w taki sam sposób, jak wiosną dostał się tu Timmy.
Dramat tamtego humbaka (który ostatecznie okazał się samicą, ale wyszło to dopiero po sekcji zwłok) śledził cały świat. Zwierzę przez wiele tygodni nie mogło wydostać się z płycizn bałtyckich, na które wpadało od Niendorf koło Lubeki aż po okolice Wismaru. Wszelkie próby ściągnięcia wieloryba na głębsze wody przy użyciu ciężkiego sprzętu nie dawały efektu. Humbak uparcie wracał i wpadał na mieliznę, co budziło niepokój i zastanawiało. Znaczyło bowiem, że jest coś nie tak z systemem nawigacyjnym zwierzęcia. On nie działa prawidłowo w Morzu Bałtyckim.
To nie jest akwen odpowiedni dla wielorybów. Nie tylko dlatego, że jest płytki, ale jeszcze większe znaczenie ma zasolenie. To zaledwie 7-8 gramów soli na litr wody, co oznacza, że jest pięciokrotnie słabsze niż w oceanach. Najsilniejsze zasolenie mamy właśnie w rejonie Danii i cieśnin duńskich, więc tam wieloryby nie spodziewają się jeszcze problemów, gdy napotykają 20 gramów soli na litr wody. Im dalej w głąb Bałtyku, tym bardziej ono jednak spada i zaczynają się kłopoty. Wieloryby mają problem z nawigacją w tak słodkiej wodzie, a nade wszystko wpływa ona na funkcjonowanie ich organizmu.
Wieloryby nie żyją naturalnie w Morzu Bałtyckim
To dlatego w Bałtyku nie ma naturalnie żyjących tu wielorybów. Jedynym żyjącym tu na stałe waleniem jest morświn zwyczajny, nieduży ssak morski przystosowany do życia w takich warunkach. Coraz częściej jednak duże wieloryby wpływają do Bałtyku z nieznanych wciąż przyczyn i to już kolejny taki przypadek w tym roku. Sprawa dotyczy zwłaszcza humbaków, czyli długopłetwców oceanicznych – wielorybów znanych z fantastycznych pieśni niosących się setkami kilometrów po oceanie, a także z wyskakiwania z wody w efektowny sposób i dalekich podróży. W trakcie migracji z wód arktycznych do cieplejszych rejonów Atlantyku część humbaków zbacza na pobliskie atlantyckie morza takie jak Morze Północne i niektóre wpływają na Bałtyk.
Timmy pokazał, że może się to źle skończyć. Tamtego humbaka nie udało się uratować. Holowany specjalną zatapianą barką przez wody duńskie na Morze Północne ostatecznie zginął koło wyspy Anholt w cieśninie Kattegat.
Stąd niepokój, że podobny los może spotkać kolejnego długopłetwca imieniem Hartwin, który pojawił się w Zatoce Flensburskiej w Niemczech. To zdradliwe dla wieloryba wody. Są najdalej na zachód wysuniętą częścią Morza Bałtyckiego i najbardziej zasoloną. Humbak może nie wiedzieć, że dalej na Bałtyku woda robi się coraz bardziej słodka, coraz mniej zdatna dla niego do życia. Zdaniem niemieckich naukowców, długopłetwiec może mieć problem ze znalezieniem drogi powrotnej i na dodatek pływa bardzo blisko mielizn. To się może źle skończyć.
Humbak Hartwin wpłynął na Bałtyk z nieznanych powodów
Hartwin jest obserwowany od czerwca, gdy widziano go w pobliżu Bloemendaal w Holandii. Od tego czasu donoszono o jego obserwacjach u wybrzeży Lofotów w Norwegii, w cieśninie Moray Firth w Szkocji, u wybrzeży South Shields w Anglii oraz ponownie w wodach holenderskich. Cały czas zatem kręcił się po Morzu Norweskim i Morzu Północnym, aż wreszcie z nieznanych przyczyn podjął decyzję o wpłynięciu na wody bałtyckie.

Aktywiści na rzecz praw zwierząt oraz przyrodnicy już apelują o lepsze przygotowanie procedur na wypadek utknięcia wieloryba na mieliźnie. Tak, aby nie powtórzyła się tragedia, której doświadczył Timmy. „Zbliża się kolejna tragedia” – piszą aktywiści. „Zdjęcia i filmy z wód duńskich pokazują wyraźne, nieprawidłowe przebarwienia skóry na grzbiecie wieloryba. Carl Kinze, ekspert od wielorybów z Duńskiego Muzeum Historii Naturalnej, publicznie stwierdził, że może to wskazywać na infekcję grzybiczą, choć zauważa, że może to być również naturalny wzorzec wzrostu u humbaków. Widoczne pogorszenie stanu między wczesnymi a ostatnimi obserwacjami jest jednak niepokojące” – czytamy w oświadczeniu.
Biolog morski Heiko Buch-Illing z duńskiego centrum naukowo-badawczego „Fjord&Bælt” cytowany przez „Berlinerr Morgenpost” tłumaczy obecność tego długopłetwca i innych humbaków w zachodnim Bałtyku możliwymi wahaniami populacji tych waleni. Możliwy jej wzrost doprowadza do poszukiwania przez nie nowych wód.













