
-
Anonimowy rosyjski generał w wywiadzie ujawnia stagnację na froncie i alarmujący stan rosyjskiej armii, wskazując na ryzyko zbliżającego się kryzysu.
-
Dowódca opisuje problemy z niekompetencją w rosyjskim systemie obrony powietrznej oraz wyraża wątpliwości wobec jakości rosyjskich dronów w porównaniu do ukraińskich.
-
Generał twierdzi, że priorytetem dla Moskwy jest Donbas, przewiduje konieczność mobilizacji i ostrzega przed falą problemów demograficznych, które mogą pogłębić kryzys w rosyjskiej armii.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niezależny rosyjski dziennikarz mieszkający na co dzień w Portugalii Dmitrij Kolezew przeprowadził wywiad z aktywnym generałem armii rosyjskiej. W trosce o swoje bezpieczeństwo, rozmówca chciał pozostać anonimowy – reporter zapewnił jednak, że jego tożsamość została potwierdzona.
Jak wskazują ukraińskie media, to wyjątkowy przypadek, bowiem przez cały okres trwania pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, żaden z wysoko postawionych dowódców rosyjskich nie chciał rozmawiać z niezależnymi mediami.
Rosyjskie wojsko popada w stagnację? Dowódca nie pozostawia wątpliwości
Generał nie ukrywał, że po rosyjskiej stronie frontu panuje obecnie stagnacja. Armia ma podobno świadomość, że zdobycie Donbasu graniczy z cudem, a jedynym sposobem na osiągnięcie celu jest pozyskanie większej liczby żołnierzy.
Dowódca wskazuje jednak, że wojsko musiałoby rekrutować co najmniej 55-60 tysięcy osób miesięcznie. Na tym etapie jest to niewykonalne.
Rozmówca Kolezewa wskazał, że Władimir Putin ma świadomość, że przekazywane mu raporty nie pokrywają się z prawdziwymi danymi. Zdaniem generała, przekazuje te informacje Donaldowi Trumpowi, by podtrzymać jego zainteresowanie negocjacjami pokojowymi.
Rosyjski generał o „niekompetencji” żołnierzy: Nikt nie ma magicznej tarczy w stylu Harry’ego Pottera
Na pytanie o to, dlaczego rosyjski system obrony powietrznej nie jest w stanie powstrzymać ukraińskich uderzeń, dowódca miał krótką odpowiedź: niekompetencja. Wskazywał, że gdy ministerstwo obrony podaje w komunikacie, że udało się powstrzymać 400 dronów, oznacza to najczęściej, że nie unieszkodliwiono ponad tysiąca pozostałych.
– Nikt nie ma żadnej superbroni, magicznej tarczy w stylu Harry’ego Pottera – przekonywał rozmówca rosyjskiego dziennikarza.
Generał stwierdził, że Rosja jest w stanie dogonić Ukrainę w liczbie produkowanych bezzałogowych systemów powietrznych, ale nie w ich jakości, co stanowi główny problem.
Kryzys w Rosji stoi tuż za rogiem? Rosyjski dowódca o problemach w armii
Dowódca powiedział też, że dla sztabu generalnego priorytetem jest obecnie Donbas. Powstrzymanie ataków na Krym jest drugorzędne i nie ma możliwości, by skutecznie odeprzeć uderzenia Ukraińców.
Pytany o to, co mogłaby zrobić Moskwa, by uzyskać przewagę w konflikcie, odparł, że możliwa jest nowa mobilizacja wojskowa. Jednocześnie przyznał, że wkrótce nastąpi „kolejna fala problemów demograficznych”, która uniemożliwi pokrycie strat w ludziach.
Zdaniem dowódcy, rząd Rosji ma maksymalnie rok na podjęcie konkretnych decyzji w tej sprawie. Jeśli tak się nie stanie, kryzys – w jego przekonaniu – tylko się pogłębi.
Źródło: Meduza
-
„Musicie nam zaufać, mamy informacje”. Sikorski wprost o planach Rosji
-
Zmiana w rosyjskich podręcznikach. Chodzi o Polskę i Litwę












