
Donald Tusk w piątek 10 lipca wziął udział w otwarciu stacji elektroenergetycznej w Choczewie (woj. pomorskie). Podczas konferencji prasowej premier został zapytany między innymi o próbę wtargnięcia Daniela Obajtka do zakładu „Solino”, gdzie trwa protest pracowniczy. Były prezes Orlenu w czwartek chciał tam przeprowadzić interwencję poselską. Jako europoseł nie ma jednak do tego uprawnień, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. W związku z tym prezes Wojciech Kotlarek nie chciał go wpuścić.
– Wchodzę na zakład na siłę – stwierdził Obajtek. Następnie przeszedł pod barierką. – Proszę się opamiętać! Proszę wyjść! – krzyknął Wojciech Kotlarek, chwytając Daniela Obajtka i próbując powstrzymać go przed pójściem dalej. – Proszę przejść przeze mnie – stwierdził prezes spółki, stojąc Obajtkowi na drodze.
Tusk: Prezes pokazał Obajtkowi właściwe miejsce
Premier potwierdził, że wie o tej sytuacji. – Bardzo mi zaimponował pan prezes. Dzielny chłop – muszę powiedzieć – a pan Obajtek… Jesteśmy w miejscu, które między innymi buduje Orlen i kiedy patrzę na wyczyny pana Obajtka, zarzuty, które na nim ciążą, otoczkę skandalu i nieprawidłowości, to myślę sobie, że w jakimś sensie ta akcja prezesa firmy była nie tylko uzasadniona, ale ma taki symboliczny wymiar. Pokazał właściwe miejsce panu Obajtkowi. Jego miejsce jest poza życiem publicznym – powiedział Tusk.
Kaczyński „zachowuje się jak warchoł”
Kolejne pytanie dotyczyło Jarosława Kaczyńskiego, który podczas miesięcznicy smoleńskiej nazwał policję „bojówkarzami”. Szef rządu odparł, że ataki lidera opozycji na polskie służby mundurowe są „przykre”. – Pan Jarosław Kaczyński nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni – przykro, że zawsze wykorzystuje do tego tragedię smoleńską – zachowuje się jak taki klasyczny warchoł i tyle mu zostało z polityki. Takie niegodne zachowanie politycznego warchoła – ocenił premier.
Przypomnijmy, że prezes PiS domagał się interwencji policji wobec protestujących. – Trzeba będzie budować wszystko od początku, powołując jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana. Ci z policji, którzy pozostaną, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki, a tacy jak ci odpowiedzą za to, co robili i trzeba będzie wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie rosyjskie, czy innego państwa graniczącego z Polską – powiedział Kaczyński.
Redagował Jan Latała












