Najlepsze przejęcia zaczynają się, zanim firma trafi na rynek – Biznes Wprost


O europejskim rynku M&A mówi Jarosław Kamiński, ekspert z wieloletnim doświadczeniem doradczym, adwokat i partner w RÖDL.


Jakie są aktualnie trendy na rynku fuzji i przejęć – z pana doradczej perspektywy?


Najbardziej atrakcyjne przedsiębiorstwa, zwłaszcza firmy rodzinne, bardzo rzadko pojawiają się w klasycznych aukcjach. Formalny proces sprzedaży jest zwykle końcowym etapem znacznie dłuższej historii związanej z sukcesją, zmianą strategii lub poszukiwaniem partnera do dalszego rozwoju. Z perspektywy inwestora oznacza to jedno: największą wartość tworzy się poza rynkiem. I na tym długotrwałym etapie doradztwo, wiedza i myślenie strategiczne odgrywają ogromną rolę.


Czyli można mówić o przewadze strategii nad finansowaniem?


Paradoksalnie, im bardziej sformalizowany proces sprzedaży, tym mniejsza szansa na ponadprzeciętną stopę zwrotu. Aukcje podnoszą ceny, ograniczają dostęp do informacji i eliminują przestrzeń do budowania relacji. W takich warunkach mocniejszą pozycję, według mnie, mają doradcy i proces, a nie inwestorzy i ich zdolność do tworzenia wartości. Obserwując rynek, można zauważyć, że realną przewagę budują nie ci, którzy dysponują największym kapitałem, ale ci, którzy posiadają najlepszą wiedzę o rynku i zbudowali relacje z jego uczestnikami. W praktyce oznacza to często kilkuletni dialog z właścicielami, rozpoczęty na długo przed podjęciem decyzji o sprzedaży. Kluczowy jest również odpowiedni moment. Rozmowy rozpoczęte zbyt wcześnie bywają ignorowane, a zbyt późno oznaczają wejście do konkurencyjnego procesu.


Z podobnym podejściem możemy się pewnie spotkać w przypadku firm rodzinnych, gdzie przy transakcjach sukcesja czy przyszłość przedsiębiorstwa często są istotniejsze od samej ceny?


W transakcjach z udziałem firm rodzinnych cena pozostaje ważna, ale rzadko jest czynnikiem decydującym. W wielu przypadkach właściciele większą wagę przywiązują do przyszłości przedsiębiorstwa, ciągłości zarządzania czy bezpieczeństwa pracowników. To właśnie w tym obszarze pojawia się wyraźna różnica między inwestorami finansowymi i strategicznymi. Ci pierwsi konkurują przede wszystkim strukturą finansowania wyceną, podczas gdy drudzy są w stanie wygrać transakcję dzięki wiarygodnej i udokumentowanej wizji rozwoju.


Jakieś przykłady?


Dobrze pokazują to międzynarodowe ekspansje polskich firm. Przejęcie Gubor Schokoladen przez Colian czy zakup Yodel przez InPost nie były wyłącznie inwestycjami w aktywa, lecz w kompetencje, dostęp do rynku i ugruntowaną pozycję konkurencyjną. Takie transakcje umożliwiają skokowy rozwój, który w modelu organicznym byłby znacznie bardziej czasochłonny. Istotny jest również sposób prowadzenia procesu. W transakcjach transgranicznych coraz mniejsze znaczenie ma wąska specjalizacja, a coraz większe zdolność do łączenia perspektywy prawnej, podatkowej, finansowej i operacyjnej. Najlepsze rezultaty dla obu stron zapewniają zespoły interdyscyplinarne, które potrafią połączyć lokalne doświadczenie z międzynarodową praktyką.


Istotnym czynnikiem na dzisiejszym rynku M&A jest również demografia.


Tak, Europa wchodzi obecnie w okres największej od dekad zmiany właścicielskiej. Kluczowym czynnikiem jest właśnie demografia. Wielu właścicieli firm średniej wielkości stoi dziś przed decyzją o sukcesji, często bez naturalnego następcy. Dla inwestorów oznacza to rosnącą liczbę potencjalnych transakcji, ale tylko dla tych, którzy potrafią odpowiednio wcześnie zidentyfikować właściwe okazje. W praktyce rozmowy z właścicielami rzadko zaczynają się od sprzedaży, częściej dotyczą partnerstwa, rozwoju lub rozwiązania konkretnego problemu biznesowego. Wymaga to cierpliwości, a wiele takich inicjatyw nie kończy się transakcją. Jednak to właśnie tam, poza radarem formalnych procesów, powstają możliwości, które realnie zmieniają pozycję rynkową inwestorów. To właśnie tam rodzą się najlepsze transakcje.

Udział