
Rosja rozpowszechnia utworzony za pomocą sztucznej inteligencji filmik, w którym dowódca 413. oddzielnego pułku sił dronowych Ukrainy Jewhen Karas rzekomo twierdzi, że Ukraina „nie potrzebuje pomocy ze strony Polski” – podało ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD).
„W rzeczywistości jest to film wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Ta fałszywka stanowi klasyczny przykład deepfake’u, co potwierdzają wyspecjalizowane serwisy weryfikujące pliki multimedialne” – poinformowało CPD na Facebooku w czwartek (9 lipca) wieczorem. Centrum zaznaczyło, że fałszywe nagranie jest rozpowszechniane w serwisie TikTok za pośrednictwem konta podszywającego się pod ukraiński serwis poświęcony działalności Sił Systemów Bezzałogowych (SBS) Sił Zbrojnych Ukrainy.
W ocenie CPD celem fałszywego nagrania jest wywołanie wrogości między Ukraińcami a Polakami, a także podważenie poparcia Polski dla Ukrainy. „Deepfake stanowi kolejny element rosyjskiej operacji dezinformacyjnej, mającej na celu pogorszenie relacji ukraińsko-polskich, która nasiliła się w czasie poprzedzającym obchodzony 11 lipca Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP” – podkreślił ukraiński ośrodek.
Ukraina buduje pomnik ku czci UPA, który finansuje Unia Europejska
W piątek (10 lipca) CPD podało przykład także innego fake newsa, udostępnianego przez anonimowe konta na platformach społecznościowych. Chodzi o fałszywą informację, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret w sprawie budowy pomnika na dużą skalę ku czci przywódców UPA w Wołyniu. Fake news stylizowany jest jako materiał międzynarodowego kanału telewizyjnego France 24.
„Propagandyści twierdzą, że projekt warty 70 mln euro finansuje Unia Europejska, a budowa rozpoczyna się 11 lipca – w dniu, w którym Polska upamiętnia ofiary tragedii wołyńskiej” – informuje CPD. Jak czytamy, kierownictwo France 24 oficjalnie potwierdziło, że kanał nigdy nie stworzył ani nie emitował tego materiału.
W ubiegłym tygodniu CPD ostrzegało, że rosyjskie służby planują opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z okresu II wojny światowej, a konkretnie tragedii wołyńskiej, aby spróbować osłabić relacje polsko-ukraińskie. Według informacji z Ukrainy, rosyjskie media państwowe otrzymały polecenie, by jak najszerzej rozpowszechniać nieprawdziwą narrację.
Fala krytyki w Polsce po decyzji Zełenskiego
Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych w swym kraju. Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji. Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, który Zełenski odesłał dzień później do Warszawy.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały tej nacjonalistycznej organizacji ukraińskiej przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie.
Wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje tamte wydarzenia jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, która była jej podporządkowana, są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Radzieckiemu.
Źródło: PAP












