
-
Matka Zbigniewa Ziobro, Krystyna Kornicka-Ziobro, zaapelowała w oświadczeniu o rzetelną ocenę dowodów w sprawie śmierci jej męża, Jerzego Ziobro.
-
W oświadczeniu wskazano na nieprawidłowości w leczeniu, niewłaściwe kwalifikacje lekarza, niejasną dokumentację oraz podkreślono znaczenie opinii biegłych z zagranicy.
-
Proces dotyczący śmierci Jerzego Ziobro zbliża się do końca, a wyrok ma zostać ogłoszony 23 lipca.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Mój mąż był lekarzem. Ja również wykonywałam ten wspaniały zawód. Oboje wiedzieliśmy, że medycyna nie zawsze daje gwarancję wyleczenia. Wiedzieliśmy, że zdarzają się powikłania, że lekarz musi czasem podejmować trudne decyzje, a szpital nie jest miejscem cudów” – napisała w oświadczeniu Krystyna Kornicka-Ziobro.
„Ale medycyna ma swoje standardy. Lekarz ma obowiązek staranności. Dokumentacja medyczna musi być rzetelna. Opinia biegłych musi być jasna, pełna i wolna od wątpliwości. A sąd, który rozstrzyga sprawę śmierci pacjenta, musi mieć odwagę spojrzeć nie na tytuły, funkcje i autorytety, ale na fakty” – dodała.
Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. „Nie prowadzę wojny z lekarzami”
Matka Zbigniewa Ziobry zauważyła również, że sprawa dotycząca śmierci jej męża przez lata była sprowadzana do „fałszywej opowieści o zemście”. „To dla mnie szczególnie bolesne. Nie prowadzę wojny z lekarzami. Sama byłam lekarzem. Przez całe zawodowe życie szanowałam tych, którzy leczą ludzi z odpowiedzialnością i pokorą” – zaznaczyła.
„To nie jest sprawa przeciwko lekarzom jako środowisku. To jest sprawa o granice odpowiedzialności w konkretnym procesie leczenia konkretnego człowieka. Jerzy Ziobro nie był przypadkiem z podręcznika. Był moim mężem, ojcem, lekarzem, człowiekiem aktywnym, myślącym, ufającym medycynie. Trafił do szpitala po pomoc. Do domu już nie wrócił” – napisała Krystyna Kornicka-Ziobro.
Według niej opinie ekspertów z USA, Niemiec, Włoch, Szwecji, Izraela czy Szwajcarii wskazywały na nieprawidłowości w leczeniu jej męża. Jak stwierdziła, szczególnie istotna jest opinia Kliniki w Lozannie, która została sporządzona przez biegłych na zlecenie sądu. „Powstała ona bowiem poza polskimi sporami środowiskowymi, poza lokalnymi zależnościami oraz poza emocjami, które przez lata narosły wokół tej sprawy” – napisała.
„Biegli z Lozanny zwrócili uwagę na kwestie, o których mówiłam od lat: na zasadnicze znaczenie wyboru metody leczenia, na znaczenie zakrzepicy i zamknięcia użytych w szpitalu stentów, na niejasności a nawet fałszerstwa w dokumentacji, na niewystarczające uwzględnienie kluczowych danych przez wcześniejsze opinie. To są sprawy fundamentalne. Nie techniczne drobiazgi. Od takich decyzji i takich zaniechań zależy ludzkie życie” – stwierdziła.
Matka Zbigniewa Ziobry zabrała głos. „Nie pozbawia mnie to człowieczeństwa”
Krystyna Kornicka-Ziobro zwróciła uwagę, że przez lata mówiono jej, że się myli, działa pod wpływem emocji i wykorzystuje fakt, że jest matką Zbigniewa Ziobry. „Odpowiadam spokojnie: jestem wdową, lekarzem, który po zapoznaniu się z dokumentacja uświadomił sobie skalę błędów i zaniechań. Jestem matką osoby publicznej, ale nie pozbawia mnie to człowieczeństwa, praw obywatelskich, w tym prawa dochodzenia prawdy przed sądem” – napisała w oświadczeniu.
„Nie proszę o żaden przywilej. Proszę tylko, aby nie odbierano mi praw, które ma każdy człowiek po stracie najbliższej osoby. Nie chcę, aby sąd rozstrzygał tę sprawę przez pryzmat polityki. Chcę wyroku opartego jedynie na materiale dowodowym, na zasadach rzetelnego procesu i na odwadze nazwania rzeczy po imieniu” – dodała.
Według niej wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie był „przedwczesny i błędny”, dlatego liczy, że sąd drugiej instancji go zmieni. „Nie proszę sądu o współczucie. Proszę o sprawiedliwość. Proszę o rzetelną ocenę dowodów. Proszę o uchylenie wyroku pierwszej instancji, ponieważ w moim najgłębszym przekonaniu ten wyrok nie wytrzymuje konfrontacji z materiałem ujawnionym w postępowaniu odwoławczym, a szczególnie z tym, co wynika z opinii biegłych z Lozanny” – napisała.
Śmierć Jerzego Ziobry. Żona wskazuje nieprawidłowości
W swoim oświadczeniu żona Jerzego Ziobry wskazała również na nieprawidłowości, do których doszło podczas leczenia jej męża. Przede wszystkim twierdzi ona, że oskarżony w sprawie lekarz Dariusz D. nie był kardiologiem w chwili wykonywania zabiegów Jerzemu Ziobrze, choć za takiego się przedstawiał. „Specjalizację z kardiologii uzyskał dopiero w listopadzie 2010 r., a więc przeszło cztery lata po zabiegach, które wykonywał na moim mężu” – napisała.
„Nigdy nie zgodziłabym się na to, by skomplikowane zabiegi na naczyniach wieńcowych u mojego męża wykonywał lekarz bez wymaganej specjalizacji. Takiej zgody nie wyraziłby zapewne również mój mąż – doświadczony lekarz, który rozumiał wagę specjalizacji w medycynie” – dodała.
Według kobiety w sprawie doszło również do „świadomego spreparowania” badania EKG jej męża oraz źle przeprowadzono sekcję zwłok. „Co najważniejsze, pominęło ono kluczowy aspekt – niedrożność wszczepionych w szpitalu stentów. Tym samym maskowało bezpośrednią przyczynę śmierci i odpowiedzialność dr. (…)”.
Krystyna Kornicka-Ziobro: Dla mnie ta sprawa nie jest zemstą
„Przez dwadzieścia lat walczyłam o to, aby śmierć mojego męża nie została zamknięta w jednym zdaniu: 'tak bywa’. W medycynie czasem rzeczywiście 'tak bywa’. Ale nie wtedy, gdy wcześniejsze decyzje, błędna kwalifikacja, niewłaściwa metoda leczenia, brak właściwej reakcji na powikłania, zatajanie powikłań szpitalnych przed pacjentem i rodziną oraz niejasna dokumentacja tworzą ciąg zdarzeń prowadzących do śmierci pacjenta” – stwierdziła Krystyna Kornicka-Ziobro.
Zaznaczyła, że wierzy, iż „na końcu tej bolesnej, wieloletniej drogi zwycięży prawda wynikająca z dowodów„.
„Dla mnie ta sprawa nigdy nie była zemstą. Była i pozostaje powinnością wobec mojego męża oraz wobec innych pacjentów, którzy w szpitalu powinni czuć się bezpiecznie. Jeżeli z tej sprawy wyniknie choć jedna lekcja dla polskiej medycyny i polskiego wymiaru sprawiedliwości, moja wieloletnia walka o prawdę nie będzie daremna” – podsumowała.
Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. Proces dobiega końca
Jerzy Ziobro trafił do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie 22 czerwca 2006 r. z objawami wskazującymi zaawansowaną chorobę wieńcową. Mężczyzna przeszedł dwa zabiegi koronarografi oraz wszczepienia czterech stentów. Mimo to 1 lipca poczuł się gorzej, a dzień później zmarł.
Według rodziny zmarłego przyczyną śmierci były błędy popełnione przez lekarzy. Pierwsze śledztwo w tej sprawie było dwukrotnie umarzane, bowiem śledczy uznawali, że do błędów podczas leczenia nie doszło.
W związku z tym rodzina Jerzego Ziobry złożyła prywatny akt oskarżenia. W 2017 roku w pierwszej instancji sąd orzekł jednak, że lekarze są niewinni. Bliscy zmarłego złożyli od wyroku apelację.
Teraz sprawa zmierza ku końcowi. W poniedziałek rozpocznie się rozprawa, w czasie której wygłaszane będą mowy końcowe. Będzie ona kontynuowana w czwartek 16 czerwca. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 23 lipca.
-
„Gdy usłyszałem słowa sędziego, poleciały mi łzy”. Salim Touahri po 7 latach udowodnił, że jest niewinny
-
Ziobro reaguje na decyzję sądu. Wydał oświadczenie, domaga się jednego












