Oskarżenia rzucił Mychajło Fedorow, który był ministrem obrony Ukrainy przez ostatnie pół roku. W czwartek został faktycznie odwołany, co wywołało szeroki opór i protesty zarówno w wojsku, jak i administracji oraz społeczeństwie. Fedorow jest bowiem charyzmatycznym, dynamicznym i szanowanym reformatorem. Wiele wskazuje natomiast na to, że jego dymisję wymusił szef Sztabu Generalnego generał Ołeskandr Syrski, który ma zdecydowanie gorszą renomę. Szerzej na temat tła samej dymisji pisaliśmy w czwartek. Co wyjątkowe, to Fedorow postanowił nie odejść potulnie jak wszyscy jego poprzednicy. W swoim stylu wyłożył kawę na ławę.
Długa lista zarzutów
Zrobił to na swojej konferencji prasowej w czwartek. Potwierdził na niej swój konflikt z gen. Syrskim i to, że odrzucił propozycję zostania we władzach jako doradca prezydenta, co zdominowało relacje z wydarzenia. Mówił jednak też długo o swojej ocenie kluczowych problemów wojska Ukrainy, które zidentyfikował po miesiącu urzędowania. Wiele z nich od dawna sygnalizowali komentatorzy albo niżsi rangą wojskowi. Po raz pierwszy zrobił to jednak otwarcie tak wysoki rangą urzędnik.
Fedorow wymienił po kolei:
1. Ukraińskie wojsko ciągle walczy głównie na poziomie taktycznym, choć coraz częściej też na operacyjnym – chodzi o to, że są trzy główne poziomy dowodzenia. Od najniższego taktycznego, przez operacyjny po strategiczny. Taktyczny to poziom dowódcy blisko linii frontu, który bezpośrednio kieruje walką swojego pododdziału. Zarzut oznacza więc, że ukraińskie wojsko ma klapki na oczach, skupiając się na konkretnych rejonach walk, bez zarządzania sytuacją z szerszej perspektywy. To zgodne z wieloletnimi zarzutami wobec naczelnego dowództwa pod kierownictwem gen. Syrskiego, że ma ono tendencje do ręcznego sterowania na najniższym poziomie, tracąc z oczu szerszą perspektywę i uniemożliwiając budowę zdrowego systemu dowodzenia. Wiąże się z tym punkt następny.
2. Niedokończone utworzenie korpusów – to wieloletni problem wojska Ukrainy. Korpus ma odpowiadać właśnie za dowodzenie na poziomie operacyjnym. Pośrednim pomiędzy polem walki, gdzie są bataliony i brygady, a dowództwem centralnym w Kijowie. Odpowiadać za dany odcinek frontu rzędu do kilkuset kilometrów. Zapewniać lepszą koordynację na poziomie lokalnym. Według Fedorowa pomimo programu stworzenia korpusów, trwającego od początku 2025 roku, do dzisiaj nie udało się tego dobrze zrobić. Niektóre działają, w innych dowódcy są wymieniani co miesiąc. Niektóre są sprawnymi organizacjami, inne nawet nie wiedzą, ile podlega im brygad.
3. Rozczłonkowanie brygad i korpusów – co wiąże się z punktami poprzednimi. Ręczne sterowanie z Kijowa doprowadziło do tego, że w wojsku jest wielki chaos organizacyjny. Niektórzy dowódcy brygad mają nawet nie wiedzieć, ile właściwie mają batalionów i gdzie one są, przy czym teoretycznie jedna brygada powinna mieć ich 3-4, więc nie jest to ogromna liczba do ogarnięcia. Jednak fakt, że na rozkaz generalicji ciągle są one wyjmowane, dodawane i rzucane doraźnie na inne odcinki frontu doprowadziło do ogromnego bałaganu. Zdaniem Fedorowa „uniemożliwia to stworzenie sprawnego systemu dowodzenia”.
4. Nikt nie jest tak naprawdę za nic odpowiedzialny – „Odpowiedzialność jest zawsze zrzucana na kogoś niżej. Zawsze winny jest ktoś inny. Choć zawsze organizuje się jakieś dochodzenia, które mają winnych znaleźć, ale nic z nich nie wynika” – mówił Fedorow. To też zarzut przewijający się od lat wśród komentatorów i niższych rangą wojskowych. Dodawany do tego jest też często zarzut pudrowania informacji przekazywanych dowództwu centralnemu, aby uniknąć jego gniewu. Przekłada się to na zarzut następny.
5. Ciągłe odwoływanie dowódców liniowych – jak wyżej, jest to coś, co od lat wywołuje lamenty komentatorów i niższych rangą żołnierzy oraz oficerów. Karuzela kadrowa ręcznie sterowana z Kijowa i silnie związana z tym, że najłatwiej na nich zrzucić winę za różne lokalne niepowodzenia. Przy jednoczesnym odbieraniu im pełni możliwości podejmowania decyzji oraz zarządzania tym, co teoretycznie im podlega. Czyli zarzut numer 3.
6. Uznaniowość w dostarczaniu zaopatrzenia – Według Fedorowa logistyka ma nie działać według jakichś obiektywnych i jasnych zasad, ale być ręcznie sterowana i oparta o uznaniowość. – Jeśli wykazujesz się lojalnością osobistą wobec przełożonych, dostajesz zaopatrzenie. Jeśli nie, to nie – twierdził eksminister. Podawał przykład zakupu prostych dronów, których ministerstwo miało pod jego półrocznymi rządami zakupić tyle, co w całym poprzednim roku, ale większość brygad miała tego nie zauważyć, bo dodatkowy sprzęt do nich nie dotarł. Stworzenie podstawowego systemu dostaw bezzałogowców miało zająć cztery miesiące walki z administracją wojska i ministerstwa.
7. Izolowanie i karanie tych, którzy mają dobre wyniki – Fedorow twierdzi, że system rutynowo torpeduje kariery obiecujących oficerów. Mają być dyscyplinowani i przesuwani na mniej istotne stanowiska. To jeden z rutynowo pojawiających się zarzutów pod adresem gen. Syrskiego i jego otoczenia. Mają być bardzo mało tolerancyjni dla oficerów wykazujących niepodporządkowujących się łatwo sterowaniu ze Sztabu Generalnego i mających inną wizję na organizację wojska oraz prowadzenie wojny. Powiedział między innymi, że po czerwcowej serii głośnych i skutecznych ataków dronami na mosty prowadzące na Krym, Stawka (czyli Sztab Generalny) odsunął z tego odcinka oficera zarządzającego operacją, bo jest związany z Fedorowem i jego wzrost popularności nie podobał się gen Syrskiemu oraz jego otoczeniu.
8. Kapitał ludzki jest marnowany przez brak obiektywnych analiz danych – kwestia związana z tą poprzednią. Według byłego ministra choć wojsko dysponuje ogromnymi ilościami danych na temat skuteczności oddziałów i pododdziałów podlegających konkretnym oficerów oraz teoretycznie te dane analizuje, to nie wyciąga z nich obiektywnych wniosków. Decyzje na temat wsparcia czy awansów lub kar, mają zapadać na podstawie subiektywnych opinii i oceny lojalności osobistej wobec generalicji.
9. Systemowe reformy mają być praktycznie niemożliwe – zdaniem Fedorowa każda inicjatywa mająca doprowadzić do poważniejszych zmian w systemie prowadzi do niekończących się pytań „Po co?” i „Jak?”, czyniących jakąkolwiek instytucjonalną reformę niemożliwą.
10. Dodatkową blokadą jest wszechogarniająca biurokracja – Fedorow twierdził, że pomimo sześciu miesięcy urzędowania nie był w stanie zmienić organizacji podległego mu ministerstwa, bo Sztab Generalny ją blokował, czepiając się drobiazgów. Na przykład takich jak nieodpowiednio brzmiąca nazwa jakiegoś nowego organu czy niechęci do przyjęcia nowych ludzi.
11. Nieustająca dezinformacja – były minister mówił, że był pod ciągłym zorganizowanym atakiem ze strony sojuszników gen. Syrskiego i powiązanych z nim osobami w mediach. Mieli na jego temat rozsiewać plotki i kłamstwa, podważające jego autorytet i działania.
Nie taki jednoznaczny pojedynek starego z nowym
Lista zarzutów jest więc długa i poważna, dotycząca głównie tego, jak wojskiem zarządza gen. Syrski i jego ludzie w Sztabie Generalnym. Dlatego ukraińskie media i komentatorzy powszechnie uznali wystąpienie Fedorowa za salwę w kierunku głównodowodzącego. Większość z zarzutów nie odkrywa czegoś fundamentalnie nowego, bo narzekania tej treści przewijają się przez ukraińskie media społecznościowe od lat. Napisanie, że gen. Syrski ma bardzo niejednoznaczną opinię, lub co najmniej złą, to byłoby ujęcie sprawy bardzo delikatnie. Jednak twierdzenie, że jest on jednoosobowym źródłem zła, też nie byłoby uczciwe.
Jest faktem, że po szybkiej wojennej mobilizacji pierwszego roku wojny i jednocześnie poniesionym w tym czasie stratom ukraińskie wojsko wytraciło wielu oficerów i podoficerów z powołania i o bardziej zachodniej mentalności. W zamian trzeba było nabrać wielu takich, którzy zostali zmobilizowani lub sami przyszli na ochotnika. Często po tym, jak w warunkach pokojowych im za służbę podziękowano ze względu na wiek lub mentalne trwanie w czasach ZSRR. W naturalny sposób uczyniło to wojsko mniej elastycznym i o niższej jakości.
Dodatkowo po klęsce kontrofensywy latem 2023 roku i objęciu stanowiska przez gen. Syrskiego (w miejsce gen. Walerija Załużnego) odziedziczył on sytuację nie do pozazdroszczenia. Rosjanie okrzepli i przeszli do szerokiej ofensywy, a wyczerpanie ukraińskie wojsko zaczęło się uginać pod naporem. Jednocześnie tracąc morale i borykając się z poważnymi brakami w zaopatrzeniu. Jego receptą było autorytarne ujęcie sterów w żelazną pięść, często mikrozarządzanie na kluczowych odcinkach i sztywne trwanie. To nie był czas na radykalne reformy na ledwo trzymającym front wojsku, ale na zwarcie szeregów. Czy można było to zrobić lepiej, to na pewno będzie przedmiotem zaciętych sporów historyków. Faktem jest jednak, że po trudnych latach Ukraińcom udało się właśnie względnie ustabilizować sytuację i odebrać część inicjatywy Rosjanom. Twierdzenie, że to zasługa błyskotliwego Fedorowa i jego decyzji na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy, byłoby nieuczciwe. Zwłaszcza że sam twierdzi, jego inicjatywy były nieustannie blokowane i zrobił znacznie mniej, niż by chciał.
Wśród Ukraińców nie brakuje jednak teraz głosów, że sytuacja zmieniła się na tyle, iż czas gen. Syrskiego oraz jego metod minął. Że potrzeba reform i usprawnienia działania machiny wojska. Zwłaszcza rozwiązania tych problemów, które wytknął celnie w swoim wystąpieniu Fedorow. Choć nie wymienił on czegoś, co dość powszechnie jest uznawane za problem fundamentalny, czyli nieskuteczny system mobilizacji, przekładający się na braki kadrowe.
Na razie trudno powiedzieć, co będzie dalej. Ferment i złość na usunięcie ministra jest duża, jednak na razie perspektywa przywrócenia go na stanowisko i w zamian usunięcia gen. Syrskiego nie jest widoczna. Wręcz przeciwnie, Rada Najwyższa, która musi zatwierdzić decyzję prezydenta o mianowaniu nowego ministra obrony, ogłosiła przerwę w obradach do połowy sierpnia. Tak jakby chciano przeczekać wybuch emocji i zająć się sprawą później. Na stanowisku ministra obrony jest do tego czasu pełniący obowiązki generał Jewgienij Chmara, szanowany i zasłużony oficer, przesunięty na to stanowisko przez Zełenskiego z pozycji szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Już po tym, jak wobec pierwszej fali protestu i buntu swoją kandydaturę wycofał Ihor Kłymenko, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.






![Morawiecki założy własną partię? Wyborcy PiS wysłali byłemu premierowi jasny sygnał [SONDAŻ] Morawiecki założy własną partię? Wyborcy PiS wysłali byłemu premierowi jasny sygnał [SONDAŻ]](https://bi.im-g.pl/im/96/65/1f/z32919702IER,Mateusz-Morawiecki--Zdjecie-archiwalne.jpg)






