To przełomowy dzień w polskiej polityce, Jarosław Kaczyński ogłosił, że ponad 30 posłów nie podpisało lojalki i zrezygnowało z członkostwa z PiS-u. Obawia się pan nowego, stanowiącego, jak wskazuje na to arytmetyka, trzecia siła w Sejmie?
Marek Sawicki: Poczekajmy na ostateczne dane, ilu posłów finalnie trafi do klubu, może ich być trzydziestu, a może okazać się, że jednak więcej 40-50 (Mateusz Morawiecki poinformował, że lojalek nie podpisało 40 posłów, 1 senator i 3 europosłów – red.).
Czy do PSL-u docierają propozycje ze strony ludzi Mateusza Morawieckiego? Szukają nowych partnerów?
Od października 2023 roku jesteśmy w koalicji rządzącej i pozostajemy jej lojalnym partnerem. Nie mamy zamiaru z tego partnerstwa rezygnować. Co będzie po wyborach i jakie osiągniemy wyniki – o tym zadecydują wyborcy i wtedy będziemy się zastanawiać.
Ale wysyłali do was jakiekolwiek sygnały o możliwej współpracy?
Chodzimy tymi samymi korytarzami w Sejmie, siedzimy na tej samej sali, spotykamy się na dworcach czy lotniskach i po prostu ze sobą rozmawiamy. Nie jesteśmy dla siebie wrogami, ale z takich wymian zdań nie wynika żadne partnerstwo polityczne ani nowa koalicja.
Dzisiaj PSL nie ma żadnego dylematu. Jesteśmy trzecią siłą w Sejmie i drugą w koalicji rządzącej. Mamy czterech świetnych ministrów, którzy zajmują kluczowe pozycje gospodarcze i są filarami rządu Donalda Tuska. Dlaczego mielibyśmy kombinować i dawać wsparcie rozłamowcom z PiS-u?














