Jednym z najważniejszych przedsięwzięć Igi Świątek poza kortem stała się fundacja jej imienia, którą tenisistka powołała do życia w ubiegłym roku. Głównym celem projektu jest wspieranie młodych sportowców i pomaganie im na początku drogi.

Iga Świątek zdradziła swój plan na przyszłość


Iga Świątek przyznała, że pomysł na stworzenie fundacji pojawił się już wcześniej, ale przez intensywny kalendarz tenisowy trudno było znaleźć odpowiedni moment na jego realizację.


— Bardzo się cieszę, że w końcu tę fundację założyłam. Ten pomysł powstał już trzy lata temu, ale życie tenisowe jest tak intensywne, że czasami po prostu nie było na to czasu. Mamy stypendium, więc dużo się dzieje. Mam nadzieję, że tych projektów będzie coraz więcej i że fundacja będzie się rozwijała, bo mam wrażenie, że to jest taka moja przyszłość. Jak już kiedyś, za dziesięć lat, skończę grać w tenisa, to ta fundacja będzie czymś, z czego będę mogła być dumna — powiedziała zawodniczka w podcaście Natalii Szymańczyk.


W dalszej części rozmowy Iga Świątek przyznała, że działalność fundacji wynika także z jej własnych doświadczeń z czasów, gdy sama próbowała przebić się na szczyt. — Czy ty tą fundacją realizujesz rzeczy, których sama na przykład nie miałaś? — zapytała dziennikarka. — Tak, to było główne założenie — wyjaśniła tenisistka.

Iga Świątek o trudnych początkach kariery w Polsce


Iga Świątek podkreśliła, że początki jej kariery wcale nie były proste. Powód? W opinii tenisistki młodzi zawodnicy często zostają bez odpowiedniego systemu wsparcia, a wiele decyzji spada na rodziców. Dopytywana, czego szczególnie brakowało jej na początku drogi odparła, że po trochu wszystkiego.


— W Polsce nie mamy żadnego takiego systemu, którym moglibyśmy podążać. Może są w takich sportach ściśle związanych ze związkami sportowymi, ale w tenisie jest trochę tak, że rodzic musi wymyśleć, którą drogą to dziecko ma podążać, z jakimi trenerami pracować, kiedy włączyć ogólnorozwojówkę, bo na to wszystko potrzebne są prywatne środki i pomysł rodzica. Czasami mam wrażenie, że mogło nam brakować kogoś, kogo moglibyśmy spytać o radę — wyliczała Iga Świątek.


— Na pewno był taki moment, że brakowało pieniędzy, ale tata trochę ukrywał to przed nami, bo moja siostra też kiedyś grała. W tamtym momencie nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę — wyznała.


Iga Świątek dodała w rozmowie z Natalią Szymańczyk, że przez długi czas nie zakładała, że uda jej się osiągnąć wielki sukces w tenisie.


— Myślałam, że jeśli na przykład udało się tylko Agnieszce Radwańskiej, to jakie jest prawdopodobieństwo, że ja będę kolejna? Raczej byłam realistką — stwierdziła.


Iga Świątek kupi dom we Włoszech?


Tenisistka zdradziła również, że w przyszłości chciałaby kupić dom poza Polską, jednak nie jest to aż tak łatwa sprawa. — Mam wrażenie, że żeby w ogóle kupić taką nieruchomość, musiałabym faktycznie się tam wybrać, zrobić research, spędzić w okolicy chociaż kilka dni. W zeszłym roku byłam w Bari i się zastanawiałam nad tamtym rejonem, ale ciężko jest to zrobić tak po prostu z marszu. Ludzie się zastanawiają nad takimi rzeczami latami. Ale też zastanawiałam się, czy właśnie Włochy będą idealne, czy może np. Grecja? — wyznała tenisistka.


Jednym z powodów, dla których Świątek marzy o własnym miejscu poza Polską, jest potrzeba większej prywatności. — Fajnie by było mieć takie miejsce, gdzie mogłabym się wybrać i mieć trochę więcej prywatności. Teraz jak jestem w Warszawie i wracam po turniejach, to nie jest tak, że mam taką swobodę, żeby wszędzie iść na kawkę, na ciastko do restauracji, bo cały czas jestem obserwowana — tłumaczyła.

Udział