-
Mamuty włochate były znaczącym źródłem pożywienia, futer i surowców dla ludzi plejstocenu, jednak nie wszystkie były równomiernie obiektem polowań.
-
Genetyczne analizy szczątków z pułapek stworzonych przez ludzi w Polsce i innych krajach Europy wykazały, że aż 70 procent upolowanych mamutów stanowiły samice, w przeciwieństwie do naturalnych pułapek, gdzie przeważały szczątki samców.
-
Badacze sugerują, że ludzie plejstocenu wybierali samice do polowań ze względu na ich przewidywalne zachowanie w stadach, co ułatwiało planowanie pułapek.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Już pojedynczy upolowany mamut włochaty był dla ludzi epoki lodowcowej niezwykle cenną zdobyczą. Kilkutonowe zwierzę dostarczało sporej ilości mięsa i tłuszczu. Jego skóra mogła być wykorzystywana do produkcji odzieży, z kości i ciosów można było formować narzędzia, broń i dzieła sztuki, a także schronienia przed zimnem i wiatrem. Tak duże zwierzę przemierzające tundry Eurazji na przedmurzu lodowca było warte zachodu.
Ludzie nauczyli się jednak polować nawet na całe grupy mamutów. Pułapki naturalne i zbudowane przez nich powodowały, że przy dobrze zaplanowanym polowaniu można było zabić i wykorzystać wiele zwierząt.
Nowe badania pokazują jednak, że prehistoryczni ludzie byli bardzo wybiórczy w doborze mamutów, na które polowali. Wskazują na to znaleziska kości w miejscach, gdzie dokonywano rzezi tych zwierząt. Badania genetyczne z kości zebranych w 11 miejscach takich polowań w Polsce, Austrii, Czechach, Niemczech i Rosji wykazały, że w pułapkach i dołach znajdowały się szczątki głównie samic mamutów.
70 proc. mamutów w pułapkach ludzi to samice
To wręcz przytłaczająca większość. W tych miejscach, gdzie znajdowały się niegdyś pułapki na mamuty zbudowane przez samych ludzi, aż 70 proc. zabitych zwierząt stanowiły samice. Stoi to w ostrym kontraście z naturalnymi pułapkami jak dawne bagniska czy strome klify, w które mamuty wpadały bez udziału ludzi. Tam większość zabitych zwierząt stanowiły samce, nawet dwie trzecie z nich było tej płci.
To pewna zagadka, którą jednak udało się rozwiązań. Na myśl nasuwa się jedno nachalne wyjaśnienie – ludzie plejstocenu polowali na samice dlatego, że te były mniejsze od samców i mniej niebezpieczne. Jednakże w wypadku zwierzęcia tak ogromnego różnica między ośmiotonowym samcem a pięcio- czy sześciotonową samicą nie była aż tak istotna, by uzależniać od niej strategię polowań. Samica mamuta włochatego także mogła bez problemu skontrować i zabić człowieka czy grupę ludzi, a łowy na nią były także bardzo niebezpieczne. To żaden wyróżnik.
Badacze mamutów wciąż zastanawiają się nad powodem tak wielkiej dysproporcji. Hannah Moots z Centrum Paleogenetyki Uniwersytetu Sztokholmskiego i szwedzkiego Muzeum Historii Naturalnej, mówi, że to nadal pewna zagadka, ale są hipotezy. Jedna z nich nawiązuje do zwyczajów wędrówek stad trąbowców opartych na matriarchacie.
To doświadczona samica prowadzi stado słoni czy mamutów
Dzisiejsze słonie afrykańskie czy indyjskie także wędrują w stadach prowadzonych przez samice, najczęściej te najbardziej doświadczone. Grupy obejmują samice i osobniki młode, za to dorosłe samce opuszczają je wiodą osobne, często samotne życie. Tak robiły tez mamuty. Wędrowały przez tundrę w stadach prowadzonych przez samice i ludzie to wykorzystywali.
Zdaniem badaczy, takie zorganizowane grupy zwierząt były bardziej schematyczne i – co za tym idzie – bardziej przewidywalne. Podążały nie bez ładu i składu, ale w określonym celu – by znaleźć wodę i pokarm. Doświadczona samica dlatego zostawała liderką stada, że wiedziała, gdzie zaspokoić potrzeby społeczności. Wiele wskazuje na to, że ludzie plejstocenu poznali życie i zachowania mamutów na tyle, że potrafili to przewidzieć. Budowa pułapki na mamuty wymagała wiele zachodu, wysiłku i czasu. Miałą sens tylko w takim miejscu, w którym zwierzęta pojawią się na pewno. Bo są przewidywalne.

Samce mamutów zachowywały się zupełnie inaczej
Samce zaś wędrowały bez takiego zorganizowania i zastawienie na nich zasadzki było znacznie trudniejsze. One za to, pozbawione doświadczenia liderki stada, łatwiej wpadały w pułapki naturalne, grzęzły w bagnie czy torfowisku, spadały ze skał, tonęły w rzece. To wyjaśniałoby tak ogromną dysproporcję wśród szczątków tych trąbowców. Wskazuje też na to, że ludzie polowali z ogromną znajomością zwyczajów swych ofiar, a także warunków naturalnych, ukształtowania terenu i możliwości ich wykorzystania.
Wnioski takie płyną po zbadaniu kości 100 mamutów z 10 miejsc dawnych pułapek w Europie Środkowej i Wschodniej, a także jednego na Syberii, a także 421 mamutów padłych w naturalnej przestrzeni dawnej tundry. Czytamy o nich w „Current Biology”, gdzie badacze wywodzą, że samce trąbowców są bardziej skłonne do podejmowania ryzyka. To sprawia, że częściej wkraczają w miejsca takie jak naturalne pułapki lub obszary narażone na osuwiska. Samice zachowują tu większą ostrożność.














