-
Skąd się biorą mszyce na różach? To ich ulubione kwiaty
-
Co na mszyce? Zacznij od najprostszych metod
-
Domowe sposoby na mszyce. Jaki oprysk wybrać?
-
Dlaczego mszyce wracają i jak temu zapobiec?
Róże należą do ulubionych roślin mszyc i często padają ich ofiarą. Miękkie, soczyste przyrosty stanowią dla nich łatwo dostępne źródło pokarmu. Na szczęście istnieje wiele sposobów, aby ograniczyć ich liczebność, od prostych metod mechanicznych po naturalne opryski.
Skąd się biorą mszyce na różach? To ich ulubione kwiaty
Róże nie są dla mszyc przypadkową ofiarą. Najczęściej atakuje je mszyca różano-szczeciowa, gatunek od pokoleń związany właśnie z tymi krzewami. Owady w wyniku ewolucji wykształciły umiejętność rozpoznawania tych kwiatów po charakterystycznych substancjach zapachowych. Dzięki temu potrafią odnaleźć róże nawet wtedy, gdy w ogrodzie rośnie wiele innych roślin. Te krzewy są dla nich atrakcyjne, ponieważ w trakcie sezonu wegetacyjnego wytwarzają wiele przyrostów i pąków. Świeże pędy, liście i kwiaty róż są dla mszyc największym przysmakiem. Z jednej strony zawierają wiele substancji odżywczych, a z drugiej, ich miękkie tkanki są łatwe do przebicia. Owady wysysają z nich soki, a w efekcie rośliny marnieją.
Mszyca różano-szczeciowa latem może znaleźć sobie innych żywicieli, ale jesienią właśnie na różach składa jaja. Zimują one na krzewie, a wiosną wykluwają się z nich larwy. Każda z nich przeobrazi się w bezskrzydłą mszycę, która zostanie żywicielką rodu. Taka żywicielka rodzi już bezpośrednio larwy (około 12 dziennie) i nie potrzebuje do tego samca. Larwy natychmiast zaczynają żerowanie na różach, a kiedy przybiorą formę owadów, rodzą kolejne larwy, już uskrzydlone. W takiej formie mogą przenosić się między roślinami, aktywnie szukając nowych żywicieli. Mszyce na różach mogą się więc brać z dwóch źródeł: albo przezimowały w jajach, albo przyleciały w sezonie zwabione zapachem roślin. Szybki sposób rozmnażania sprawia, że ich obecność może przerodzić się w prawdziwą inwazję.
Co na mszyce? Zacznij od najprostszych metod
Kiedy mszyce dopiero pojawiają się na różach, nie trzeba od razu sięgać po opryski. Młode kolonie często można ograniczyć zwykłym strumieniem wody skierowanym na pędy. Warto też usunąć najbardziej porażone fragmenty rośliny pamiętając, by nie wyrzucać ich na kompost. Im szybciej pozbędziemy się pierwszych intruzów, tym większa szansa, że problem uda się opanować, zanim owady zdążą się mnożyć.
W walce z mszycami nie jesteśmy zdani wyłącznie na własne siły. W ogrodzie żyje wielu naturalnych sprzymierzeńców, dla których mszyce stanowią codzienny pokarm. Na przykład dorosła biedronka może zjadać nawet kilkadziesiąt mszyc dziennie, a jej larwy bywają jeszcze bardziej żarłoczne. Czasem warto po prostu przenieść kilka biedronek na zaatakowane przez mszycę róże. Wystarczy im dosłownie kilka dni, by pozbyć się szkodników.
Wrogami tych szkodników są również złotooki, zwane potocznie „lwami mszycowymi”. To delikatne, jasnozielone owady z dużymi złocistymi oczami i przezroczystymi skrzydłami. W walce z mszycami pomogą też bzygowate, często są mylone z osami, bo mają żółto-czarne paski. Dorosłe osobniki żywią się wprawdzie nektarem i pyłkami roślin, ale już ich larwy potrafią zjeść setki szkodników. Dlatego dużym wsparciem w likwidacji kolonii mszyc jest zadbanie o bioróżnorodność w ogrodzie.
Domowe sposoby na mszyce. Jaki oprysk wybrać?
Gdy szkodników jest więcej, do akcji mogą wkroczyć domowe sposoby. Największą popularnością w walce z mszycami cieszy się oprysk z mydła potasowego. Po naniesieniu na owady uszkadza on ich ochronną warstwę, przez co mszyce szybko giną. Wystarczy rozpuścić 20-30 g mydła potasowego w 1 litrze letniej wody i dokładnie opryskać pędy oraz spodnią stronę liści, gdzie najczęściej żerują szkodniki. Zabieg warto powtarzać co kilka dni do ustąpienia problemu.
Wiele osób sięga również po wyciągi z czosnku, cebuli lub pokrzywy. Aby je przygotować, trzeba zalać 2-3 rozgniecione ząbki czosnku litrem wody i odstawić na dobę. Po przecedzeniu takim wyciągiem można opryskiwać zaatakowane róże. Podobnie działa wyciąg z pokrzywy przygotowany z około 100 g świeżych liści na 1 litr wody. Naturalne preparaty najlepiej stosować już po zauważeniu pierwszych mszyc, zanim zdążą utworzyć liczne kolonie.
Natomiast jeżeli mszyce opanowały znaczną część krzewu, domowe metody mogą okazać się niewystarczające. Wówczas warto zastosować gotowy oprysk przeznaczony do zwalczania owadów ssących. Zabiegi najlepiej wykonywać wieczorem lub wcześnie rano, kiedy pszczoły i inne owady zapylające nie są aktywne. Dzięki temu można skutecznie chronić róże, nie szkodząc pożytecznym mieszkańcom ogrodu.
Dlaczego mszyce wracają i jak temu zapobiec?
Mszyce potrafią wracać na róże każdego roku, nawet jeśli wcześniej udało się skutecznie pozbyć szkodników. Dzieje się tak dlatego, że część gatunków zimuje w postaci jaj złożonych na roślinach, a wiosną z jaj wykluwają się nowe larwy. Dodatkowo latem uskrzydlone osobniki mogą przylatywać z innych ogrodów i szybko zasiedlać kolejne krzewy, zwabione ich zapachem. Nawet zdrowe róże nie są więc całkowicie wolne od ryzyka ponownej inwazji.
Najlepszą ochroną jest regularna obserwacja roślin i szybka reakcja na pierwsze oznaki żerowania. Warto często sprawdzać młode pędy, liście i pąki, bo właśnie tam najchętniej gromadzą się kolonie mszyc. Pomocne jest również wspieranie naturalnych sprzymierzeńców ogrodnika, takich jak biedronki czy złotooki. Dzięki temu liczebność mszyc można ograniczyć, zanim zdążą opanować cały krzew.
-
Ten kwiat wraca do łask. Babcie go uwielbiały, a dziś znów podbija ogrody
-
To odkrycie może zmienić walkę z nadwagą. To naturalny odpowiednik Ozempicu













