-
W parku narodowym Glacier Bay humbak uderzył w żaglówkę, którą płynęła trzyosobowa rodzina, co doprowadziło do zatonięcia łodzi.
-
Rodzinie udało się uciec pontonem na brzeg, gdzie spędziła kilka godzin, czekając na pomoc Służby Parków Narodowych.
-
Po wydobyciu żaglówki odkryto w kadłubie dużą dziurę oraz fragmenty skóry humbaka. Rodzina obecnie prowadzi zbiórkę na pokrycie ponad 23 tysięcy dolarów kosztów akcji ratunkowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło 29 lipca w parku narodowym Glacier Bay na Alasce w Stanach Zjednoczonych.
Z relacji rodziny, z którą skontaktowała się amerykańska stacja radiowa KTOO, wynika, że w ciągu dnia dostrzegli oni w okolicy swojej żaglówki „Windrush” wieloryba humbaka. Zwierzę jednak po czasie się oddaliło i zniknęło. Nic nie wskazywało więc na zbliżające się niebezpieczeństwo.
– Zjedliśmy pyszną kolację, oglądaliśmy wilka na plaży, pograliśmy w grę w domku, a potem Eric i ja poszliśmy spać – powiedziała w rozmowie z KTOO Tania Lewis.
Alaska. Rodzinna wycieczka zakończyła się ucieczką, żaglówka zatonęła
Sam dramat rozegrał się późnym wieczorem, a konkretniej około godziny 23:30. Wówczas „Windrush” została mocno uderzona i wokół rozległ się „potężny huk”. Na pokład szybko zaczęła wdzierać się woda i po krótkim czasie jej poziom był na tyle wysoki, że „prawie nic nie dało się uratować”.
Rodzina ostatecznie postanowiła uciec pontonem. Jak zrelacjonowała, w ciągu około trzech minut od pierwszego uderzenia żaglówka zatonęła. Serwis KTUU ustalił, że rodzina na brzeg dotarła około północy.
To jednak nie był koniec problemów. Rodzina była bowiem mocno przemoczona, a z pokładu udało jej się zabrać jedynie zapalniczki, koc ratunkowy i książkę w miękkiej oprawie. Dzięki temu mogli oni jednak podpalić suche dryfujące drewno.
„Rodzina stłoczyła się przy ognisku, próbując się ogrzać. Tania kilkukrotnie próbowała wezwać pomoc przez radio. Dopiero około godziny 6:30 następnego dnia cała trójka została odebrana przez Służbę Parków Narodowych” – podał serwis tag24.
W żaglówkę uderzył humbak. Na kadłubie zauważono „ogromną dziurę”
Dokładną przyczynę zatonięcia żaglówki udało się z kolei ustalić kilka dni później, gdy „Windrush” została wyłowiona. W kadłubie po prawej zauważono „ogromną dziurę”. Z relacji rodziny wynika, że była ona na tyle duża, że człowiek byłby w stanie się przez nią przecisnąć.
Ponadto w miejscu uderzenia ujawniono czarne, grube i gumowate kawałki. Tania, która pracuje jako biolog, postanowiła przekazać znaleziska swoim kolegom z pracy, którzy zawodowo zajmują się badaniem wielorybów. Po przeprowadzonej analizie na jaw wyszło, że kawałki pochodzą od humbaka.
Teraz rodzina zmaga się z kolejnymi problemami. Koszt całej akcji ratunkowej wyceniono bowiem na ponad 23 tysiące dolarów. Z tego powodu w sieci uruchomiono specjalną zbiórkę. Do tej pory rodzinie udało się zebrać ponad 25 tysięcy dolarów. Dodatkowe pieniądze mają posłużyć na wymianę takich rzeczy jak telefony i buty.
Źródła: tag24, KTOO, KTUU, „People”













