Od 31 lipca w państwach Unii Europejskiej obowiązuje dyrektywa, która ma zachęcać konsumentów do naprawiania produktów zamiast kupowania nowych. Jej stosowanie pozostaje jednak ograniczone, ponieważ większość państw członkowskich, w tym Polska, nie wdrożyła jeszcze jej zapisów do prawa krajowego.
Agnieszka Sznyk, szefowa think tanku Innowo – Instytut Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju, zwraca uwagę, że jednym z podstawowych problemów pozostają koszty. W wielu przypadkach naprawienie usterki jest nadal droższe niż wyprodukowanie nowego urządzenia. Jej zdaniem wynika to z dominującego modelu gospodarki linearnej opartego na zasadzie „kup, użyj, wyrzuć”.
Prawo do naprawy potrzebuje finansowych zachęt
Alternatywą jest gospodarka o obiegu zamkniętym, w której materiały są odzyskiwane i ponownie wykorzystywane. Zdaniem ekspertki sama dyrektywa może jednak nie wystarczyć. Potrzebne są zachęty finansowe zarówno dla producentów, jak i klientów.
Sznyk wskazała na rozwiązania stosowane już w innych państwach. We Francji konsumenci mogą otrzymywać dopłaty do napraw, natomiast w Czechach obowiązuje niższy VAT na produkty z recyklingu. W Polsce rozwiązaniem mogłoby być jej zdaniem obniżenie VAT na usługi naprawcze z obecnych 23 proc. nawet do 0 proc.
Ekspertka oceniła jednak, że polskie władze nie zajmują się obecnie tym tematem, a Ministerstwo Finansów nie sygnalizuje prac nad podobnymi rozwiązaniami.
Naprawy mogą stworzyć nowe miejsca pracy
Nowe przepisy mogą jednocześnie stać się impulsem dla sektora usługowego. Duzi producenci mogą rozwijać własne usługi serwisowe, a większe zainteresowanie naprawami może sprzyjać powstawaniu prywatnych zakładów.
Zdaniem Sznyk osoby posiadające odpowiednie kompetencje są dostępne na rynku, ale sam sektor napraw wymaga ponownego zbudowania i wypromowania. Rozwój tego typu działalności mógłby więc oznaczać także nowe miejsca pracy.
„Rozsądna cena” i „rozsądny termin”
Część przepisów dyrektywy ekspertka ocenia jednak jako mało precyzyjne. Dokument zakłada, że naprawa ma być wykonana w rozsądnym terminie i za rozsądną cenę, ale oba pojęcia pozostają subiektywne.
Jednym z rozwiązań mających zachęcić konsumentów do korzystania z serwisów jest możliwość otrzymania urządzenia zastępczego. Dzięki temu nawet kilkutygodniowe oczekiwanie na naprawę pralki czy odkurzacza nie musi oznaczać pozostania bez potrzebnego sprzętu.
Nie każdy sprzęt opłaca się naprawiać
Sznyk sceptycznie ocenia możliwość naprawiania taniej elektroniki sprowadzanej między innymi z Chin. Jej zdaniem wysyłanie uszkodzonego urządzenia do fabryki w Azji może generować tak duży ślad węglowy, że całe rozwiązanie traci ekologiczny sens.
Innym modelem może być leasing urządzeń, w którym producent pozostaje właścicielem sprzętu i odpowiada za jego stan oraz naprawy. Ekspertka przywołała przykład pilotażowego programu Mitsubishi w Holandii, obejmującego wynajem wind zamiast ich sprzedaży.
Znaczenie mają również decyzje samych klientów. Wybór urządzeń dobrej jakości i energooszczędnych oraz przestrzeganie zaleceń producenta może ograniczyć liczbę awarii i wydłużyć czas eksploatacji sprzętu.













