-
Według źródeł, Ukraina planowała przeprowadzenie szeroko zakrojonych ataków dronami na moskiewskie lotniska, wykorzystując sztuczną inteligencję.
-
Prezydent Wołodymyr Zełenski wyraził obawy dotyczące bezpieczeństwa cywilów.
-
Realizacja planu została wstrzymana po dymisji ministra obrony Mychajło Fedorowa, a decyzja o ewentualnym wznowieniu prac pozostaje nieznana.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak czytamy na łamach „The Atlantic”, na początku roku ukraińscy wojskowi mieli zaproponować Wołodymyrowi Zełenskiemu realizację śmiałego planu – masowej kampanii dronowych ataków, skierowanej przeciwko rosyjskim lotniskom w Moskwie.
W założeniu autorów, tego typu ofensywa miała wywrzeć znaczącą presję na elity Rosji, doprowadzając do lotniczego paraliżu stolicy, a w efekcie, zmusić Władimira Putina do podjęcia negocjacji. Prezydent Zełenski miał mieć wątpliwości, ale ostatecznie zezwolić na przygotowania – przekazały dwa anonimowe źródła gazety.
Wojna w Ukrainie. Media o tajnym planie Kijowa. Celem Moskwa
Jak twierdzą media, na wiosnę plan przyjmował już konkretny zarys, otrzymał także kryptonim operacyjny – M&Ms, nawiązując do dużych ilości małych, tanich i podobnych do siebie dronów, które miałyby zostać wykorzystane do ataku.
Aby osiągnąć cel, jednej nocy nad Moskwę musiałoby nadlecieć około tysiąca bezzałogowców. Do tej pory rekordem był przeprowadzony na początku tygodnia atak, w którym Kijów wykorzystał ok. 620 urządzeń.
W założeniu uderzenie o takiej skali pozwoliłoby na wstrzymanie ruchu lotniczego. W przypadku powtarzania tego typu operacji Moskwa mogłaby zostać zupełnie odcięta od tej formy transportu. – Elity rosyjskie przyszłyby do Putina i powiedziałyby: hej, mamy problem – tłumaczyło jedno ze zaznajomionych ze sprawą źródeł dziennika.
Kluczem do przeprowadzenia udanej operacji miała być sztuczna inteligencja. Jednym z najważniejszych problemów, na jakie natrafiają operatorzy dronów, jest zakłócanie sygnału przez żołnierzy wroga, który uniemożliwia naprowadzenie bezzałogowca na cel. Jeżeli rolę tę przejąłby komputer, ograniczenie to przestałoby istnieć.
Rój napędzanych AI dronów nad Moskwą. Media: Plan wstrzymany
Wykorzystanie sztucznej inteligencji w celach wojskowych budzi jednak poważne kontrowersje – nie tylko zresztą w Ukrainie. Sceptycy argumentują, że technologia może się mylić, a pomyłka w takich sytuacjach często oznacza śmierć niewinnych. Jeżeli w procesie decyzyjnym brakuje człowieka, nie ma ani dodatkowej weryfikacji, ani osoby odpowiedzialnej za skutki ataku.
Właśnie tej kwestii, między innymi, miały dotyczyć zastrzeżenia zgłoszone przez Wołodymyra Zełenskiego. Ukraiński przywódca obawiał się, że drony mogą uderzyć w cywilne samoloty, raniąc lub zabijając pasażerów, załogę lub obsługę portu lotniczego. Wśród możliwych rozwiązań, jak przekazały źródła „The Atlantic”, zasugerowano wysyłanie wcześniejszych ostrzeżeń przed atakiem.
Przygotowania do realizacji operacji zostały wstrzymane w lipcu, kiedy Zełenski zdecydował o dymisji Mychajło Fedorowa, ministra obrony Ukrainy i wielkiego zwolennika tej operacji. To Fedorow jest powszechnie uważany za architekta dronowego sukcesu Kijowa.
Jego miejsce niedawno zajął Jewhenij Chmara. Nie wiadomo, czy nowy szef resortu obrony wznowi prace. – Spróbujemy go przekonać. Technicznie jesteśmy w stanie zrealizować ten projekt. Jeżeli ruszymy z nowym zespołem, zajmie to, w mojej ocenie, około trzech miesięcy – stwierdził jeden z rozmówców „The Atlantic”.
Źródło: The Atlantic
-
Puste półki w kijowskich sklepach. „Czy tylko ja zaczynam panikować?”
-
MiG-29 zmierzył się z rosyjską bazą. Spektakularne nagranie obiegło sieć













