Prezes zarządu Zondacrypto, Przemysław Kral, pod koniec 2025 roku przelał 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry. W kwietniu informował o tym premier Donald Tusk, powołując się na informacje ABW. Sekretarz generalny Suwerennej Polski, Piotr Cieplucha, zaznaczał wówczas, że środki pochodziły od kancelarii prawnej biznesmena.
Ziobro, zapytany przez portal Niezależna.pl, dlaczego jego środowisko potrzebowało zewnętrznego finansowania, odparł: – Potrzebowaliśmy środków na walkę prawną i medialną z autorytarnymi działaniami dzisiejszej władzy.
– Znaleźliśmy się w sytuacji dramatycznej, bo wielu osobom z naszego środowiska blokowano konta, zabierano pieniądze, przedstawiano bezpodstawne, motywowane politycznie zarzuty. To wszystko wymagało obrony, a więc też pieniędzy – tłumaczył były minister. Dodał, że miał przygotowany „dobry plan pozyskiwania środków pod szyldem fundacji” za pomocą mediów społecznościowych, ale nie wyraziło na to zgody kierownictwo PiS.
Ziobro: Padały słowa, że Kral uważa Tuska za przestępcę
Wtedy na horyzoncie pojawił się Przemysław Kral, choć – jak podkreślił Ziobro – podobno nie złożył on oferty osobiście. – O nim i o możliwości wsparcia finansowego powiedział mi Artur Chodziński, były wysoki funkcjonariusz CBA, którego znałem, ceniłem i uważałem za osobę wiarygodną – powiedział polityk. Ziobro zapewnił, że sam „nigdy nie rozmawiał osobiście z Kralem”. Przekonywał również, że „nie znał wcześniej Przemysława Krala ani Zondacrypto”.
Chodziński miał powiedzieć politykowi, że Kral „bardzo wysoko ocenia jego działalność jako Prokuratora Generalnego, zwłaszcza rozbicie mafii VAT-owskich i walkę ze zorganizowaną przestępczością”. – Według jego relacji bardzo krytycznie oceniał obecną władzę: jej nieudolność, a zarazem bezczelne łamanie zasad prawa, także wobec mnie i mojego środowiska. Padały nawet słowa, że uważa Tuska za przestępcę. Z powodów ideowych i własnych przekonań miał więc chcieć wesprzeć działalność mojego środowiska – powiedział Ziobro.
Według informacji „Wyborczej” Przemysław Kral, prezes giełdy Zondacrypto, wciąż przebywa poza Polską. Informacja o tym, że mógł pójść na współpracę z prokuraturą, wywołała panikę w obozie prawicy – pisze Dominika Wielowieyska na Wyborcza.pl.
Były minister nie wiedział o ustawie o kryptowalutach, bo chorował
Były minister sprawiedliwości poinformował, że fundacja dostała od Krala 450 tysięcy złotych. – Ale nie od Zondacrypto, a od kancelarii prawnej należącej do mec. Krala – sprecyzował Ziobro. Polityk zapewnił, że biznesmen nie chciał niczego w zamian, a „sumy były przekazane jawnie, zgodnie z prawem i transparentnie, pod pełną kontrolą i wiedzą organów podległych państwu pod okiem Donalda Tuska”.
Ziobro twierdzi, że „kiedy przedstawiono propozycję wsparcia i zaczęły wpływać środki” nie wiedział o toczących się w Sejmie pracach nad ustawą dotyczącą kryptowalut ze względu na swoją chorobę i trwające wówczas leczenie. Wątpliwości miały się pojawić, dopiero kiedy w mediach zaczęto mówić o „możliwym wpływaniu Zondacrypto na proces legislacyjny”. – Kral chciał nam przelać – podejrzewam – kolejne kilkaset tysięcy złotych w grudniu 2025 roku. I ja wtedy uprzejmie, ale kategorycznie powiedziałem, że tych pieniędzy nie możemy przyjąć – powiedział polityk.
Chodziński: Ziobro upewniał się, że Kral niczego nie chce „w zamian”
– Przemysława Krala poznałem w połowie 2025 roku i przez kilka miesięcy świadczyłem dla niego biznesowe usługi – tłumaczy Artur Chodziński w rozmowie z Marcinem Rybakiem z „Wyborczej”. – Właściwie na każdym spotkaniu mówił mi, że Zbigniew Ziobro jest człowiekiem skrzywdzonym przez obecną władzę, że boi się o jego zdrowie i życie oraz że chciałby mu jakoś pomóc. Gdy dowiedział się, że Ziobro ma fundację, spytał mnie o możliwość jej finansowania.
Spotkałem się ze Zbigniewem Ziobro (po raz pierwszy poza służbą) powiedziałem mu o Kralu i jego ofercie. Mówiłem, że to człowiek z branży kryptowalut, kontrowersyjny, w przeszłości negatywnie opisywany przez stację TVN24. Przekazałem, że Kral absolutnie niczego nie chce „w zamian”. Utrzymywał, że ma prawicowe poglądy, a Ziobrę podziwia.
– Ziobro upewniał się jeszcze, że Kral niczego nie oczekuje i mówił, że w takim wypadku musiałby odmówić. Po kilku miesiącach zastanawiania się Zbigniew Ziobro zdecydował się na przyjęcie darowizny i przekazał mi numer rachunku swojej fundacji, a ja przekazałem go Kralowi. Za przekazanie propozycji darowizny Ziobrze, a potem numeru konta fundacji Kralowi nie dostałem żadnego wynagrodzenia, prowizji. Nie odniosłem też żadnych korzyści – zapewnia były agent.
Kto to Chodziński? To emerytowany dziś funkcjonariusz CBA z delegatury we Wrocławiu. Przed wieloma laty był dziennikarzem Gazety Wyborczej. Gdy powstało Centralne Biuro Antykorupcyjne, został funkcjonariuszem tej służby. W swojej pracy zajmował się wieloma bardzo głośnymi i kontrowersyjnymi sprawami. Przed 2015 rokiem pracował m.in. nad głośną „aferą hazardową”, która skończyła polityczną karierę m.in. ówczesnego posła PO z Dolnego Śląska Zbigniewa Chlebowskiego a posadę wicepremiera i szefa MSWiA stracił Grzegorz Schetyna.
W 2015 roku – niedługo przed wyborami, wygranymi przez PiS, szef CBA Paweł Wojtunik wyrzucił go ze służby, zarzucając mu wynoszenie służbowych tajemnic. Złożył nawet doniesienie do prokuratury. Po powrocie PiS do władzy przywrócono go do służby. Śledztwo zostało umorzone.
Wielką medialną karierę zrobiła historia rzekomego spotkania – we wrocławskiej delegaturze CBA – Artura Chodzińskiego z kobietą świadczącą usługi seksualne. On sam – dziś już otwarcie i publicznie – temu zaprzecza. Niedawno na portalu X w obszernym wpisie stwierdził m.in., że proces, który wytoczył Onetowi za tekst o tej sprawie, przegrał, bo sąd uznał, że dziennikarze rzetelnie zbierali materiały. Choć równocześnie sąd potwierdził, że osoba, o którą chodzi, rzeczywiście nie była pracownicą seksualną.
Po 2015 roku pracował m.in. nad sprawą układów pomiędzy biznesmenami – byłymi politykami PiS – a czynnymi politykami, członkami rządu i szefami spółek skarbu państwa. Tą historią zajmowali się też dziennikarze Wyborczej, OKO Press i Fundacji Reporterów (dziś Frontstory) w dziennikarskim śledztwie opisującym „Układ Wrocławski”.
Wspierany przez biznesmena, którego rozpracowywał
To w związku z tą sprawą zatrzymany został, aresztowany, a potem oskarżony słynny Bartłomiej Misiewicz. Przy okazji tej sprawy jedną z rozpracowywanych osób był wrocławski biznesmen Radosław Tadajewski. Jedną z ostatnich spraw, którą prowadził to tzw. Afera Polnordu. Wielowątkowa historia, związana z rzekomym wyłudzaniem wielkich pieniędzy z giełdowej spółki.
Sprawa budziła wielkie emocje i zainteresowanie ministra Zbigniewa Ziobry, bo w jednym z wątków pojawił się – znienawidzony w PiS – mecenas Roman Giertych, dziś poseł KO. Przez co najmniej kilka tygodni adwokat był inwigilowany szpiegowskim systemem Pegasus, kupionym dla CBA m.in. za pieniądze z funduszu sprawiedliwości. Prokuraturze nie udało się ogłosić mecenasowi zarzutów, sądy, do których trafiały wnioski o jego aresztowanie, oceniały, że nie ma najmniejszych dowodów winy. Dziś sprawa w tym wątku jest umorzona.
W czerwcu portal Onet wspólnie z TVN24 ujawnili, że dziś emerytowany agent korzysta z finansowego wsparcia wrocławskiego biznesmena RadosławaTadajewskiego dla fundacji, którą założył już jako emeryt. Tego samego biznesmena przed laty Chodziński rozpracowywał. W tym samym materiale ujawniono, że były agent pracował dla szefa giełdy Zondacrypto Przemysława Krala.
Jeśli dojdzie do upadku giełdy Zondacrypto, polityczne konsekwencje uderzą w obóz prezydenta Nawrockiego, środowisko PiS i Konfederacji oraz prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego – pisze Wojciech Czuchnowski na Wyborcza.pl.
Afera Zondacrypto
Za pomocą wspomnianej wyżej ustawy rząd chciał wdrożyć unijne rozporządzenie MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Jego celem było zwiększenie bezpieczeństwa emisji i obrotu kryptoaktywami oraz usług z nimi związanych. Nadzór nad tym rynkiem sprawowałaby wówczas Komisja Nadzoru Finansowego wyposażona w nadzorcze i kontrolne narzędzia. Ustawę zawetował jednak Karol Nawrocki.
Tusk 8 kwietnia ocenił, że sprawie towarzyszą „ponure okoliczności”. – Moim zdaniem to wyjaśni wszystkim w Polsce, co takiego dzieje się na styku polityków PiS-u, Konfederacji, środowiska prezydenckiego, lobbystów i firm, którym zależy, aby ten rynek nie był w żaden sposób zabezpieczony – stwierdził premier. Następnie szef rządu przedstawił informację, którą otrzymał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
– Na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry. Część z tych środków przeznaczono na prawników obrońców Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Natomiast spółka z nim powiązana wpłaciła do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera 70 tys. euro. Zondacrypto była także głównym sponsorem prawicowej imprezy CPAC w Polsce w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej – informował wówczas Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów.











