Prokuratura Okręgowa w Krakowie ma nagrania z kamer monitoringu, na których widać okoliczności tragicznego wypadku – ustaliła Wirtualna Polska.

Ustalenia potwierdził w rozmowie z dziennikarzami portalu prok. Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. – To bardzo ważny dowód, ale z przyczyn oczywistych nie będziemy tego materiału pokazywać publicznie. Na razie prokuratura wstrzyma się też z opisem tego, jak długie jest to nagranie – podkreślił. 


Zobacz wideo

Policja zatrzymała kierowcę, który wybił szybę w pojeździe zgłaszającego zdarzenie

– To są nagrania z monitoringu miejskiego oraz z kamer zainstalowanych na budynkach sąsiadujących z miejscem tragedii, być może tych nagrań wkrótce będzie jeszcze więcej, ale o szczegółach nie mogę na razie mówić – dodał mł. asp. Rafał Wawrzuta, z biura prasowego krakowskiej komendy.

Śledczy prawdopodobnie są w stanie odtworzyć trasę przejazdu Huberta B. Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, na nagraniach widać, że mężczyzna już przed wypadkiem jechał brawurowo. 

„Policja każdego roku otrzymuje coraz więcej nagrań, dokumentujących niebezpieczne zachowania. W 2025 roku do małopolskiej skrzynki „Stop agresji drogowej” trafiło 3200 zgłoszeń – o blisko 900 więcej niż rok wcześniej” – pisze Marek Podmokły na Wyborcza.pl.

Tragiczny wypadek w Krakowie. Kierowca nie wiedział, ile ma na liczniku

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 22 sierpnia około godz. 17:45 na ulicy Solnej w Krakowie. Usportowiony VW Golf potrącił troje pieszych poruszających się chodnikiem. W wyniku wypadku zginęli kobieta i mężczyzna, oboje w wieku 32 lat. Ich ośmiomiesięczne dziecko zostało ciężko ranne. Najbliższe dni zdecydują o tym, czy niemowlę przeżyje.

Prokuratura postawiła kierowcy Hubertowi B. zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. – Nie zastosował się do wskazań znaku ograniczenia prędkości do 30 km na godzinę, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem – przekazał w poniedziałek (24 sierpnia) rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prok. Tomasz Waszczuk.

– Zjechał na chodnik, w którym poruszały się prawidłowo trzy osoby, dwójka dorosłych i jedno dziecko, i nieumyślnie spowodował wypadek drogowy, w którym dwie dorosłe osoby tego samego dnia zmarły, natomiast dziecko doznało wielonarządowych obrażeń, stanowiących chorobę realnie zagrażającą jego życiu. To jest usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 177. paragraf 2. Kodeksu karnego – dodał.

Hubert B. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że przyczyną utraty panowania nad pojazdem była nierówna nawierzchnia drogi. Jak relacjonował, próbował wyprowadzić samochód z poślizgu, jednak mu się to nie udało.

Choć nie pamięta, ile miał na liczniku, twierdzi, że nie jechał szybko. Według ustaleń prokuratury kierowca poruszał się jednak z prędkością około 70 kilometrów na godzinę, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/h.

Oprócz 26-letniego kierowcy samochodem podróżowało troje pasażerów w wieku od 27 do 28 lat. Wszyscy pochodzą z województw mazowieckiego i małopolskiego. Zostali już przesłuchani.

„Tymczasem mieszkańcy okolic, gdzie doszło w sobotę do tragedii, od kilku lat skarżą się na kierowców notorycznie łamiących przepisy o ograniczeniu prędkości czy wręcz wyścigach odbywających się na krakowskim Zabłociu i w rejonie mostu Kotlarskiego” – pisze Jarosław Sidorowicz na Wyborcza.pl.

Mieszkańcy apelują: „Nie chcemy się bać”

We wtorek (25 sierpnia) o godzinie 18, na skrzyżowaniu ulic Solnej i Zabłocie, mieszkańcy uczczą pamięć ofiar tragicznego wypadku. 

„Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach. Nie chcemy bać się spacerować z dziećmi. Nie chcemy bać się o naszych seniorów i rodziny. Nie chcemy dłużej słyszeć, że się nie da, że nie ma zgody, nie ma woli albo pieniędzy” – czytamy we wpisie Platformy Komunikacyjnej Krakowa – PKK na Facebooku.

„Zachęcamy każdą i każdego do symbolicznego zapalenia znicza i chwili zadumy – ale też do wyraźnego wezwania władz każdego szczebla do skończenia z bezczynnością wobec kolejnych tragedii, które widzimy niemal codziennie na polskich ulicach” – piszą organizatorzy. 

W 2024 roku Rada Dzielnicy Podgórze wnioskowała do Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu Urzędu o zmianę organizacji ruchu na ulicy Zabłocie poprzez zastosowanie szykan mających uspokoić ruch na odcinku między ulicami Solną i Przemysłową.

„Ulica Zabłocie na odcinku pomiędzy ulicą Solną i ulicą Przemysłową, poza krótkim fragmentem, stanowi długi odcinek prostej jezdni, co sprzyja rozwijaniu nadmiernych prędkości przez kierujących pojazdami. Przedmiotowy obszar częściowo jest objęty strefą tempo 30, częściowo zaś obowiązuje na nim zasada ogólna określająca prędkość maksymalną w obszarze zabudowanym wynoszącą 50 km/h. Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane. W przedmiotowej lokalizacji odbywa się wzmożony ruch mieszkańców rejonu Zabłocia, zamieszkujących gęstą zabudowę mieszkalną rejonu oraz turystyczny, (…) pieszy, z wykorzystaniem UTO, rowerów, oraz pojazdów wolnobieżnych. Przekraczanie dozwolonej prędkości ma istotny wpływ na bezpieczeństwo w przedmiotowej lokalizacji” – czytamy we wniosku. Do dziś nic w tej kwestii się jednak nie zmieniło.

Udział