Szerokim echem w mediach odbiły się informacje dotyczące upadku platformy Zondacrypto. W kwietniu br. Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła postępowanie ws. „wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości dokonania zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut w ramach giełdy Zondacrypto i doprowadzenie w ten sposób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem”. Śledczy informowali, iż badane jest także „przyjmowanie, przechowywanie, transferowanie środków płatniczych i tym samym podejmowanie czynności, które mogły udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia środków płatniczych, stanowiących korzyści związane z popełnieniem oszustw”.


Po tym, jak obrońcą prezesa Zondacrypto Przemysława Krala został Roman Giertych, padła deklaracja o „ogromnym majątku”, który miałby posłużyć do zaspokojenia roszczeń klientów. Do deklaracji tej odniósł się pełnomocnik części pokrzywdzonych Robert Nogacki.


Skoro obrona deklaruje, że majątek jest na stole, mamy jedną metodę, aby sprawdzić tę deklarację: wydanie kluczy prywatnych do portfeli kryptowalutowych albo przelew środków na adresy zabezpieczone przez prokuraturę; salda w łańcuchu bloków są jawne, więc policzymy je w godziny – napisał Nogacki, cytowany przez Money.pl.

Jaki majątek Zondacrypto? Prawnik wylicza


Prawnik przedstawił własną ocenę obecnie znanych aktywów i zobowiązań związanych ze sprawą, zaznaczając, że część informacji wynika m.in. z dokumentów podpisanych przez spółkę, rejestrów czy danych z blockchaina.


Na stole leżą dziś, weryfikowalnie: 4 mln euro we francuskim banku, objęta sądowym zakazem rozporządzania estońska spółka, portfel XRP widoczny co do kropli i niedostępny bez klucza oraz plik wierzytelności do wyprocesowania w kilku jurysdykcjach. Naprzeciw stoją zobowiązania podpisane na 722 mln euro. Pomiędzy jednym a drugim rozpięta jest dwuwyrazowa deklaracja, którą da się zweryfikować w godziny, bo wystarczą klucze – podkreśla Nogacki.

Udział