Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej gościła w czwartek na Campus Polska. W trakcie spotkania poruszono m.in. wątek podwyżki wieku emerytalnego w Polsce. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk jasno zadeklarowała, że kwestia ta nie wchodzi w grę.
– Dlaczego nie podwyższać wieku emerytalnego? Ja myślę, że takie najbardziej demokratyczne i uczciwa odpowiedź na to pytanie jest taka, bo Polki, Polacy tego nie chcą – powiedziała szefowa resortu pracy, podkreślając, że ze wszystkich sondaży wynika, że Polacy „nie chcą być ustawowo zmuszani do dłuższej pracy”. – Na tym też polega demokracja, że się po prostu słucha stanowiska i opinii społeczeństwa – dodała.
Dziemianowicz-Bąk podkreślała, że tego typu zmiany nie są konieczne. – Nie ma takiej potrzeby. Dlatego, że ci, którzy mogą, i którzy mają do tego warunki – obserwujemy tę tendencję od lat – i tak pracują dłużej. Pracują dłużej, dobrowolnie. To, co możemy i co należy zrobić, to ułatwić tą dłuższą, dobrowolną aktywność zawodową, która się opłaca, kalkuluje i też pozwala zaspokajać taką potrzebę bycia produktywnym, aktywnym – powiedziała ministra, cytowana przez Interię.
– Jeżeli popatrzymy na dane, to widzimy, że i kobiety i mężczyźni pracują średnio więcej, niż wskazywałby na to ustawowy wiek emerytalny – dodała.
Dziemianowicz-Bąk przychylnie o zrównaniu wieku emerytalnego
Jako „kierunek wart rozpatrzenia” Dziemianowicz-Bąk uznała pomysł zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Przypomnijmy, że kobiety mogą obecnie przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni pięć lat później. Ministra zaznaczyła, że w grę wchodzi zrównanie wieku emerytalnego w “dół”, co oznaczałoby, że kobiety nie będą musiały dłużej pracować.
Dziemianowicz-Bąk zadeklarowała również, że nie będzie uzależnienia wieku emerytalnego od posiadania dzieci. Propozycje w tym zakresie wysunęła niedawno ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Z całą determinacją i stanowczością chcę powiedzieć, że jakiekolwiek pomysły, żeby uzależniać wiek emerytalny, czy to kobiet, czy mężczyzn od tego, czy mają dzieci, ile tych dzieci mają, czy te dzieci są zdrowe, czy nie są zdrowe, kto je wychowuje, to absolutnie nie ma na to zgody – powiedziała ministra.
W opinii szefowej resortu pracy, rozwinięcie takiego pomysłu prowadzi do absurdu. – Co z kobietami, które dzieci mieć nie mogą, co z kobietami, które doświadczą poronienia, co z rodzicami, którzy stracą swoje dziecko, co z sytuacją, w której kobieta dziecko urodzi, ale wychowuje je samodzielnie ojciec mężczyzna? – pytała Dziemianowicz-Bąk.
– Jaki my musielibyśmy mieć system monitorowania ludzkich losów, żeby wyliczać indywidualnie jakiś wiek emerytalny w oparciu o rodzicielstwo? No absurdalny, zły, niebezpieczny pomysł. Ubolewam, że w ogóle trafił do debaty – podsumowała ministra.
Z przeprowadzonego na początku sierpnia sondażu pracowni SW Research dla „Wprost” wynika, że aż 56,3 proc. Polaków uważa, że bezdzietne kobiety nie powinny przechodzić na emeryturę później niż matki. Odmiennego zdania jest co czwarty respondent (24,8 proc.), a blisko 19 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie.














