-
Bilans ofiar powodzi w Nepalu i Tybecie wzrósł do 472, a niemal tysiąc osób uznaje się za zaginione.
-
Na granicy Nepalu i Chin po zawaleniu się lodowca powstało jezioro, które zaczęło się przelewać przez zaporę z gruzu.
-
Zbiornik utworzony przez osuwisko osiągnął 2,5 mln metrów sześciennych wody, a kolejne miliony mogą napłynąć wraz z prognozowanymi opadami.
-
Nepal odmówił przyjęcia zagranicznych zespołów ratowniczych, mimo zaoferowanej pomocy między innymi przez Stany Zjednoczone.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do tragedii doszło w środę, gdy po zawaleniu się lodowca ogromne masy skał, lodu, błota i gruzu przedostały się do górskich systemów rzecznych. Żywioł zniszczył miejscowości, drogi, mosty i elektrownie. W wyniku osuwiska na granicy Nepalu i Chin powstało jezioro.
W piątek rano chińska państwowa telewizja CCTV poinformowała, że właśnie to jezioro, utworzone przez gruz, zaczęło przelewać się przez zaporę.
W związku z ryzykiem kolejnych powodzi oraz osuwisk chiński personel i pojazdy ratownicze wycofano do bezpiecznej lokalizacji.
Również w Nepalu czasowo wstrzymano działania poszukiwawczo-ratunkowe. Akcję zawieszono na około 90 minut. Mieszkańcy dotkniętego katastrofą dystryktu Rasuwa zaczęli uciekać na wyżej położone tereny.
Najwyższy rangą urzędnik dystryktu Rasuwa Narendra Pariyar potwierdził, że władze otrzymały informację o wystąpieniu jeziora z brzegów. „Widzimy, że poziom wody w rzece rośnie” – oznajmił.
Tragedia w Nepalu. Chińczycy monitorują zbiornik, przybywa wody
Zbiornik ma już około 2,5 mln metrów sześciennych wody. Chiny ostrzegały wcześniej, że w ciągu trzech dni do jeziora może napłynąć kolejne 3 mln metrów sześciennych wody. Jak zauważa Reuters, to objętość odpowiadająca około 1,2 tys. basenom olimpijskim. Maksymalny przypływ spodziewany jest 1 września.
Chińskie media informują również o kolejnych opadach. W rejonie przejścia granicznego Gyirong odnotowano deszcz o natężeniu od lekkiego do umiarkowanego. Opady rozluźniły i dodatkowo zdestabilizowały glebę oraz skały wokół niebezpiecznej strefy. Deszcz może utrzymywać się przez cały nadchodzący tydzień.
Powódź w Chinach i Nepalu. Ratownicy szukają ocalałych
Po obu stronach granicy poszukiwanych jest blisko tysiąc osób. 540 z nich to obcokrajowcy pochodzący z 31 krajów. 472 osób nie żyje. Sytuacja jest dynamiczna, a bilans ofiar może ulec zmianie.
Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują skalę żywiołu. Na jednym z materiałów potężne potoki brunatnej wody i gruzu w ciągu kilku sekund zalewają budynki w rejonie przejścia granicznego i porywają osoby próbujące uciec.
W Nepalu ekipy ratunkowe wykorzystywały śmigłowce do poszukiwania ocalałych i dostarczania zaopatrzenia osobom odciętym od świata. W akcjach uczestniczyły również zespoły z psami tropiącymi.
Władze Nepalu ostrzegły wcześniej mieszkańców terenów położonych poniżej jeziora, a także ratowników, by zachowali szczególną ostrożność.
Donald Trump złożył propozycję. Nepal odrzuca zagraniczną pomoc
Pomimo napływających ofert Nepal nie zdecydował się na przyjęcie zagranicznych ekip poszukiwawczo-ratunkowych. Rzecznik nepalskiego MSZ Lok Bahadur Chhetri powiedział, że kraj jest w stanie samodzielnie prowadzić działania.
Wcześniej pomoc zaoferowały Stany Zjednoczone. – Nikt nigdy nie widział czegoś podobnego, gdzie potężne, solidne i dobrze zbudowane budynki zostały zmiecione z powierzchni ziemi niczym wykałaczki. To straszne. Wysyłamy pomoc, rozmawialiśmy z dowództwem i powiedzieliśmy im, że dostaną wszystko, czego zapragną – powiedział Donald Trump.













