– Trzy tygodnie temu na konferencji prasowej prezydentów Serbii i Ukrainy znany niemiecki dziennikarz z renomowanego niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zadał prezydentom to szokujące pytanie, cytuję: „Co my, Europejczycy, możemy zrobić, żebyśmy pomogli wam zabić więcej Rosjan, rosyjskich żołnierzy”. To nie była jakaś retoryczna pomyłka, (…) nawet nie był to cytat z jakiejś nazistowskiej kroniki filmowej – mówił w sobotę premier Słowacji Robert Fico podczas uroczystości w Bańskiej Bystrzycy w 82. rocznicę wybuchu Słowackiego Powstania Narodowego.

– Obawiam się, że jest to wynik budowania atmosfery bojowej, szczególnie w ostatniej dekadzie, atmosfery nienawiści, rusofobii i zwłaszcza nienawiści do Rosji – dodał słowacki polityk.

Zobacz wideo Gdzie jest Marcin Romanowski?

Fico: UE nie potrzebuje więcej rusofobii

– Były komisarz Komisji Europejskiej, a przy okazji również obywatel Niemiec, Günter Verheugen, oświadczył, z czym się zgadzam, że bez Rosji po prostu nie da się zapewnić bezpieczeństwa i pokoju w Europie, tylko z Rosją jest to możliwe i to jest absolutna prawda. (…) Rosję należy krytykować, gdy popełnia błędy, ale nie jest możliwe demonizowanie Rosji i wypychanie jej z Europy – zaznaczył słowacki premier.

– Unia Europejska jest projektem pokojowym, a nie środkiem walki z Rosją. Unia Europejska nie potrzebuje więcej broni i rusofobii. Unia Europejska potrzebuje więcej dyplomacji i konkretnych planów gospodarczych, aby wspomóc gospodarkę, tego najbardziej potrzebujemy – podkreślał Robert Fico.

Ogłoszona w piątek współpraca krajów, które w ostatnich latach przystąpiły do NATO, jest odpowiedzią na agresywną politykę Rosji. Finlandia ma z nią najdłuższą granicę w Europie – ponad 1340 km – pisze na Wyborcza.pl Maciej Czarnecki

Robert Fico a Rosja. „Zabiega o dobre relacje”

Jak wskazywał w maju w swojej analizie dr Krzysztof Dębiec z Ośrodka Studiów Wschodnich, „Fico nie kontestuje członkostwa Słowacji w UE i NATO, choć okazjonalnie mówi o ich kryzysie i zarazem zabiega o dobre relacje także z partnerami spoza świata Zachodu – w tym Rosją i Chinami”.

„Fico powstrzymuje się od głębszej krytyki USA czy Rosji (poza ogólnymi formułkami o złamaniu prawa międzynarodowego), co pomaga mu uzyskiwać możliwość bezpośrednich rozmów z przywódcami tych państw” – zaznaczył ekspert. Jednocześnie OSW wskazuje, że Słowacja w ostatnich latach coraz bardziej uniezależniała się od Rosji w kwestii dostaw gazu. 

„Polityka gabinetu Ficy wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej jest ambiwalentna. Słowacki premier należy do nielicznych szefów rządów państw UE (obok Austrii i Węgier), którzy po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji odwiedzili Moskwę i spotkali się z Putinem, co przyczynia się do rozbijania jedności Unii w stosunku do Kremla. (…) Już po objęciu po raz czwarty fotela premiera mówił on na przykład, że wojna rosyjsko-ukraińska zaczęła się w 2014 r. ekscesami „ukraińskich faszystów” – czytamy. Jednocześnie Robert Fico wspierał otwarcie europejskie aspiracje Ukrainy, Słowacja przekazuje też Ukraińcom pomoc wojskową. 

W Ukrainie nie ustaje dyskusja o konieczności wprowadzenia zmian w poborze do armii. W ostatnich dniach pojawiła się nawet obywatelska petycja dotyczącą wprowadzenia obowiązkowej służby wojskowej dla bezdzietnych kobiet, ale nie cieszy się ona powszechnym poparciem społeczeństwa ani polityków – pisze na Wyborcza.pl Iwona Görke.

Udział