W poniedziałek Łukasz Gibała, radny Krakowa i kandydat na prezydenta miasta, przekazał w sieci, że „Komisja Wyborcza odrzuci dziś z powodów formalnych sporą część zebranych przez nas podpisów”.
„Od razu muszę przeciąć spekulacje: nie chodzi o to, że podpisy były fałszowane, czy podpisywali się ludzie, których nie ma w krakowskim spisie wyborców. Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa 'Kraków’. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis” – napisał.
Dalej kandydat na prezydenta miasta zaznaczył, iż „szkoda, że rozwiązanie umożliwiające zbieranie podpisów przez mObywatela nie zostało udostępnione do naszych wyborów, choć podobno jest gotowe”.
„Nie byłoby wtedy problemu odrzucania prawdziwych podpisów. Dopóki jednak nie uda się nam zmienić przepisów, które są absurdalne (do sprawdzenia list wyborców wystarcza przecież PESEL), musimy się tym przepisom podporządkować” – ocenił.
Łukasz Gibała przekazał też, że zostały dni, by zebrać brakujące podpisy, każdy ze słowem „Kraków” w adresie. „Prosimy wszystkich, którzy już się podpisali, i nie są pewni, czy napisali 'Kraków’, by zrobili to ponownie” – zaapelował.
Jak ocenił radny, „mamy szanse na to, żeby nasze miasto – o którym dobrze wiemy, jak się nazywa – zmienić na lepsze. Nie zmarnujmy tej szansy”.
Artykuł aktualizowany…













