-
Krzysztof Stanowski został ukarany zatrzymaniem prawa jazdy za przekroczenie prędkości.
-
Dziennikarz przyznał, że stworzył zagrożenie, i stwierdził, że dobrze się stało, iż odebrano mu dokument.
-
Największą niedogodnością według Stanowskiego było szerokie zainteresowanie mediów jego sprawą.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Krzysztof Stanowski wyjaśnił, że złamał przepisy w okolicach Wąchocka, kiedy wyjechał z obszaru miejscowości i rozpędził się na prostej drodze.
– Pomyślałem sobie, że jest to świetne miejsce, żeby depnąć. Czy było to świetne miejsce, żeby depnąć? Absolutnie nie było to świetne miejsce, żeby depnąć. Czy była to myśl, która urodzić się mogła wyłącznie w głowie debila? Tak jest – powiedział wprost.
Założyciel Kanału Zero przyznał, że stwierdził, iż „tutaj nic nie może się stać”, a kiedy został zatrzymany, jego pierwszą myślą było „zaraz, zaraz, żadnego niebezpieczeństwa nie stworzyłem”. – Przecież oczywiste jest, że stworzyłem – przyznał po czasie.
Jak wyjaśnił, „nagle zupełnie znikąd wybiegł policjant”. – To znaczy, że mógł też zupełnie znikąd wybiec ktoś inny – przyznał.
Krzysztof Stanowski bez prawa jazdy. Jest komentarz
Stanowski zrelacjonował także swoją rozmowę z funkcjonariuszami. – Nawet powiedziałem do jednego z mundurowych, który był bardzo profesjonalny i miły, że droga wygląda jak wymarzona, żeby depnąć. On odparł, że tam, gdzie jest wymarzona droga, żeby depnąć, tam są właśnie oni – wspominał.
– I dobrze, trudno nie przyznać mu racji. Przecież zatrzymując mnie za miejscowością, tak naprawdę też dbają o bezpieczeństwo mieszkańców, tylko innych miejscowości i to przez minimum trzy miesiące – podsumował.
„Bardzo dobrze, że mi zabrali”. Stanowski po utracie prawa jazdy
Stanowski zadeklarował, że przez 26 lat posiadania prawa jazdy nigdy nie spowodował „żadnego wypadku, nawet żadnej stłuczki”.
– Bardzo dobrze, że mi zabrali wreszcie to prawo jazdy, bo jak ktoś jeździ tak 26 lat bez niczego, to może mu się zaczynać coś wydawać za kierownicą. A to niedobrze, jak się zaczyna komuś coś wydawać, więc mi się teraz przestanie wydawać – dodał.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że po pojawieniu się informacji o incydencie „kilka osób zaczęło go bronić”. – Nie potrzebuję ich. Stworzyłem zagrożenie – podkreślił. Przyznał także, że największym zaskoczeniem i jednocześnie największą niedogodnością w tej sprawie było dla niego zainteresowanie mediów.
– Jak to w ogóle możliwe, że policja zaraz informuje media, że przekroczyłem prędkość? Ale mówiąc szczerze, bardzo dobrze, że informuje. Bo akurat dla mnie to jedyna realna niedogodność w tej historii. A jakaś niedogodność powinna być. Więc dobrze, że to wypłynęło tak szeroko – powiedział.
Założyciel Kanału Zero jechał 110 km/h w terenie zabudowanym, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km/h. Zgodnie z nowymi przepisami policja zatrzymuje prawo jazdy kierowcom, którzy przekroczyli prędkość o ponad 50 km/h.
-
Najniższa możliwa kara dla Stanowskiego. Za słowa o urzędniczce
-
Prezydencki ośrodek przestaje być ściśle tajny. Nawrocki: Należy do narodu













