Łukasz Mejza stanowczo zdementował doniesienia radia RMF FM, według których dokument uprawniający go do prowadzenia pojazdów miał zostać zatrzymany przez starostę krośnieńskiego w związku ze zbyt dużą liczbą punktów karnych.
Mejza wysłał dementi
W oświadczeniu przesłanym portalowi Interia były polityk PiS stwierdził: „Bzdura. Same kłamstwa. Ale przyzwyczaiłem się, że RMF próbuje nabić sobie klikalność na nazwisku Mejza. Sprostowali już te głupoty o tym, że miałem jakieś legendarne 200 punktów karnych, podczas gdy w rzeczywistości miałem 19?”.
Liczne afery i skandale posła Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Mejzy są odwrotnie proporcjonalne do jego aktywności w Sejmie – pisał Jakub Wencel dla „Gazety Wyborczej”.
Jego zdania media biorą go na celownik, bo jest „jednym z najpopularniejszych polityków w kraju”. Pisze dalej: „Lepiej klika się artykuł o tym, że na autostradzie Łukasz Mejza jechał 115 km/h niż to, że jacyś anonimowi politycy Platformy ukradli miliony na powodzi czy w polskich szpitalach”.
Mejza powinien mieć 220 punktów karnych
Zdaniem rozgłośni Łukasz Mejza ma na koncie już 54 punkty karne za prawie 20 wykroczeń, ale – według RMF FM – powinien otrzymać ich w sumie ponad 220. Dziennikarze przypomnieli, że w okolicach Polkowic poseł jechał 200 km/h, czyli o 80 km/h za szybko. Dwa razy przekroczył prędkość o 62 km/h, raz o 60 km/h, raz o 44 km/h, trzy razy o 30 km/h i ponad 30 km/h.
Sąd Rejonowy w Środzie Śląskiej na początku lipca wydał wyrok nakazowy wobec posła Mejzy w sprawie sześciu wykroczeń drogowych – informowała na łamach wrocławskiej „Wyborczej” Karolina Kijek.
To nie pierwsza sytuacja, w której media informują o przewinieniach drogowych posła. 13 października 2025 roku Mejza został zatrzymany na dolnośląskim odcinku trasy ekspresowej S3 w okolicach Polkowic. Polityk poruszał się z prędkością niemal dwukrotnie przekraczającą obowiązujące ograniczenia. Funkcjonariusze policji chcieli nałożyć na niego 15 punktów karnych oraz mandat w wysokości 2,5 tysiąca złotych. Parlamentarzysta odmówił jednak przyjęcia kary, zasłaniając się immunitetem i tłumacząc, że spieszy się na samolot. W konsekwencji policja wystąpiła z oficjalnym wnioskiem o uchylenie mu poselskiej ochrony. W odpowiedzi na te działania, w marcu polityk złożył w Sejmie dwa pisma, w których dobrowolnie zrzekł się immunitetu.












