Nie jesteśmy naftową i gazową potęgą. Daleko nam do Aramii Saudyjskiej, Kuwajtu, USA, Norwegii czy Iranu. Polsce udaje się wydobyć z ziemi zaledwie około 790 tys. ton ropy rocznie, co zaspokaja mniej więcej 4 proc. krajowego zapotrzebowania, które jest obliczone na około 27,6 mln ton.
W tak niespokojnych gospodarczo czasach liczy się dosłownie każda kropla własnej ropy, zwłaszcza, że – jak się okazuje – mogłoby być jej więcej. Polska szykuje się do eksploatacji złoża Wolin, co bardzo przeszkadza Niemcom.
Niemcy chcą zablokować wydobycie ropy. Planują złożyć petycję do Komisji Europejskiej
W 2025 roku u wybrzeży Świnoujścia, na terenie koncesji Wolin Wschód, odkryto duże złoże ropy naftowej i gazu ziemnego. Odkrycia dokonała kanadyjska spółka Central European Petroleum (CEP), kontrolowana przez norweskich inwestorów.
Jak dotąd to największe złoże w Polsce. Szacuje się, że zawiera ono około 22 mln ton ropy naftowej i 5 mld metrów sześciennych gazu. Wartość tych zasobów według bieżących cen przekracza 40 mld zł. Jest to wielkość, którą Polska zużyłaby w zasadzie w rok.
Choć spółka CEP dopiero kończy opracowanie pełnej dokumentacji geologicznej, wiadomość o odrkryciu złoża mocno zaniepokoiła Niemców. Aktywiści z Niemieckiego Związku Ochrony Środowiska i Przyrody (BUND) dążą do uniemożliwienia wierceń ze względu na potencjalne zagrożenia dla środowiska naturalnego w pobliżu wyspy Uznam i Świnoujścia. We wrześniu planują zablokować dalsze prace przez złożenie petycji do Komisji Europejskiej. Zebrali już 88 tysięcy podpisów.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Niemcy specjalizują się w tego typu działaniach.
Unikalna przyroda kontra bezpieczeństwo gospodarcze. Polska ma szansę na wydobywanie własnej ropy
Ekolodzy obawiają się zanieczyszczenia wód Morza Bałtyckiego oraz negatywnego wpływu inwestycji na unikalną przyrodę i turystykę regionu przygranicznego. Prawie połowę powierzchni wyspy Wolin zajmują stare lasy (głównie buczyny), których średnia wieku przekracza 100 lat. Występuje tu ponad 1300 gatunków roślin, w tym unikalne storczyki, mikołajek nadmorski czy wiciokrzew pomorski. W wodach wokół wyspy można spotkać foki i morświny. Są jeszcze wzgórza morenowe.
Traf chciał, że zachodni skraj wyspy Wolin styka się z granicą niemiecką oddzielającą ją od wyspy Uznam.
Jednak formalna troska o ekologię może być również narzędziem służącym do osłabienia pozycji gospodarczej Polski i opóźnienia strategicznej inwestycji tuż przy niemieckiej granicy. Obawy nie sa bezpodstawne – Niemcy „wyspecjalizowały się” w wykorzystywaniu argumentacji prośrodowiskowej jako narzędzia walki konkurencyjnej i geopolitycznej.
Argumenty ekologów. Obszar Natrura 2000
Niemieckie organizacje ekologiczne są potężnymi instytucjami wspieranymi wielomilionowymi dotacjami z budżetu państwa. Posiadają wyspecjalizowane zespoły prawników, które masowo zaskarżają decyzje administracyjne.
Zarówno unijny, jak i niemiecki system prawny daje organizacjom pozarządowym prawo do blokowania inwestycji jeszcze na etapie procedur środowiskowych – zanim w ogóle ruszy budowa. Pomocne są tu zwłaszcza przepisy dyrektywy dotyczące obszarów Natura 2000. Zarówno Wolim jak i Uznam leżą w granicach tego programu.
Corinna Zwielag, jedna z liderek BUND-u poinformowała, że europejskie morskie obszary chronione zaczynają się zaledwie około 200 metrów od poprzedniego miejsca wierceń, a wszelkie potencjalne wiercenia wiązałyby się z hałasem podwodnym, zanieczyszczeniem i ryzykiem wycieków ropy.
Zdamiem Niemców planowane wydobycie jest również sprzeczne z celami klimatycznymi Unii Europejskiej, która dąży do radykalnego ograniczenia zużycia i wydobycia ropy naftowej oraz gazu.
Hipokryzja Niemiec. Sami ropę wydobywają – w parku narodowym
Sami Niemcy jednak nadal wydobywają ropę naftową głównie w północnych i południowych regionach lądowych kraju oraz na Morzu Północnym – to tu znajduje się największe niemieckie pole naftowe Mittelplate, zlokalizowane na sztucznej platformie w Parku Narodowym Morza Wattowego.
BUND utworzył już koalicję z innymi niemieckimi organizacjami ekologicznymi. Do sojuszu dołączyły m.in. Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Środowiska (DUH), WWF oraz inicjatywa obywatelska Lebensraum Vorpommern (Przestrzeń Życia Pomorza Zachodniego). Niemieccy aktywiści ekologiczni będą gotowi zanim Polska w ogóle rozpocznie faktycznego wydobycie na skalę przemysłową. Nastąpi to najwcześniej za trzy do czterech lat.













