Przypomnijmy, że szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, został w czwartek (tj. 27 sierpnia) zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Akcja miała związek ze śledztwem w sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Tego samego dnia usłyszał zarzuty.


Dwa dni później Sąd Rejonowy Katowice-Wschód uwzględnił wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Radosława Piesiewicza. Prezes PKOl spędzi w areszcie trzy miesiące.

Radosław Piesiewicz chciał być prezydentem Polski? Zaskakujące doniesienia


Ciekawy wątek w kontekście Piesiewicza i jego ambicji, również tych politycznych, ujawnił w swoim tekście Kamil Wolnicki. Okazuje się bowiem, jak czytamy na łamach strony internetowej Onetu i „Przeglądu Sportowego”, że wciąż aktualny prezes PKOl miał nawet ambicje, żeby zostać… prezydentem Polski!


– Nikt nie będzie za niego umierał. Gorzej, że on może zechcieć się bronić i opluwać wszystkich wokół – to słyszymy o człowieku, który swego czasu dotarł do gabinetu prezesa Kaczyńskiego i wierzył, że może zostać prezydentem Polski.


– Prezes powiedział, że kiedyś się spotkał z Piesiewiczem i nie chce mieć z nim więcej do czynienia. A kiedy zbliżały się wybory prezydenckie, to jakoś latem czy jesienią 2024 r. prezes opowiadał ludziom, że przyszedł Piesiewicz, mówił, jakie ma wsparcie i wygra wybory. Prezes mówił później, że to dziwny człowiek, był na „nie” od początku – mówi nam anonimowo polityk.


Jak zatem widać, prezes Prawa i Sprawiedliwości nie był przekonany do postaci Piesiewicza. Szef PKOl w czasach rządów prawicy, na czele właśnie z partią zarządzaną przez Jarosława Kaczyńskiego, był bardzo istotną postacią, powiązaną ze światem sportu. Piesiewicz wielokrotnie pokazywał się m.in. z ówczesnym prezydentem Andrzejem Dudą.


A jak pokazała historia, kandydatem wspieranym przez PiS został Karol Nawrocki. Który ostatecznie został prezydentem Polski, pokonując w bezpośredniej walce o stanowisko Rafała Trzaskowskiego.

Udział