Kto w Polsce bierze kredyt hipoteczny na dom lub mieszkanie nie ma wyjścia – w porównaniu do mieszkańców innych krajów Unii Europejskiej przepłaca. Według najnowszych danych Europejskiego Banku Centralnego, średnie oprocentowanie nowych kredytów mieszkaniowych w Polsce wynosi około 6,18 proc. Koszmar.


W strefie euro średnie oprocentowanie jest znacznie niższe: we Francji czy w Niemczech wynosi często poniżej 4 proc. W Bułgarii czy Szwecji stawki bywają ponad dwukrotnie niższe niż w Polsce. W Czechach również. Co w związku z tym proponuje Komisja Nadzoru Finansowego?

Szukanie dziury w całym. Drogie kredyty, ale właściwie dlaczego? No dlaczego?


W 2025 roku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynęło ponad 3450 donosów na banki. Polacy podzielili się podejrzeniami o zmowę cenową. Bo jak to jest możliwe, że we wszystkich bankach w Polsce raty i marże kredytów hipotecznych są tak samo wysokie?


Banki tłumaczą się dużymi obciążeniami podatkowymi, większym niż w innych krajach ryzykiem prowadzenia działalności (wprowadzone ustawą zawieszenia spłat rat kreytów), składkami do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG) i specyficznym podatkiem bankowym. Ponieważ te okoliczności dotyczą wszystkich banków, dolna granica opłacalności oraz wysokość marż kształtuje się na podobnym, zbliżonym do siebie poziomie.


Polacy intuicyjnie czują, że coś jednak jest nie tak – choćby wątpliwości wobec wskaźnika WIBOR, który jest jednym z kluczowych wskaźników przy kredytach hipotecznych. Sposób jego wyznaczania na podstawie deklaracji banków, a nie realnych, masowych transakcji, budzi obawy o przejrzystość i podatność na manipulację. Wyższe stawki WIBOR oznaczają wyższe raty dla kredytobiorców i większe zyski dla instytucji finansowych.


W gąszczu pytań i niepewności, UOKiK wyjaśnił, że zbliżone stawki i marże banków wynikają z wolnorynkowej konkurencji oraz takich samych realiów makroekonomicznych, a nie z niedozwolonego układu między bankami. Ku rozczarowaniu Polaków, Urząd nie podjął oficjalnego śledztwa antymonopolowego. Wtedy na scenę wkroczyła Komisja Nadzoru Finansowego.

Konkurencyjność marży banków. Propozycja KNF zmieni sytuację kredytową


Aby oczyścić atmosferę, uporządkować rynek i dać Polakom szansę na bardziej przejrzystą informację z banków, KNF zaproponowała uwzględnienie stopy referencyjnej NBP przy wyznaczaniu oprocentowania kredytów hipotecznych.


Stopa referencyjna, to główna stopa procentowa ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP). Stanowi punkt odniesienia dla całego systemu finansowego w Polsce i wyznacza ogólny koszt pożyczania pieniądza w gospodarce.


Rozwiązanie polegające na ustalaniu oprocentowania kredytu jako sumy stopy banku centralnego i marży banku ma uzasadnienie prawne, ekonomiczne i wyznaczy nowy standard rynkowy. Takie rozwiązanie już obowiązuje w wielu europejskich krajach: w Czechach, Danii, w Niemczech, Austrii, Francji, Szwecji, Portugalii, na Węgrzech, na Cyprze, Malcie, w Irlandii i w Wielkiej Brytanii.


Zdaniem KNF właśnie to rozwiązanie ma szansę przenieść konkurencję między bankami na poziom marży. Z korzyścią dla Polaków.

Udział