-
Sąd Okręgowy w Częstochowie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla kierowcy zatrzymanego po wypadku na autostradzie A1, w którym zginęły cztery osoby, a cztery zostały ranne.
-
Dominik D. prowadził pojazd pod wpływem klefedronu, co miało wpływ na jego zdolność do kierowania i może wpłynąć na zmianę kwalifikacji prawnej czynu.
-
Prokuratura zarzuciła kierowcy nieumyślne spowodowanie katastrofy oraz ukrywanie kart kierowców, a podczas przesłuchania przyznał się do sprowadzenia katastrofy, nie przyznając się do ukrywania dokumentów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak przekazał rzecznik częstochowskiego sądu Dominik Bogacz, areszt zastosowano do 30 listopada. Sąd uzasadnił decyzję grożącą podejrzanemu surową karą oraz obawą jego ucieczki i ukrywania się.
Tragedia na A1. Kierowca był pod wpływem substancji niedozwolonej
W czwartek do prokuratury wpłynęła opinia toksykologiczna dotycząca kierowcy. Wynika z niej, że w chwili wypadku Dominik D. znajdował się pod wpływem klefedronu – substancji psychotropowej.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek przekazał Interii, że według biegłych obecność substancji miała wpływ na zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu. Opinia została przedstawiona sądowi podczas posiedzenia aresztowego, już po skierowaniu przez prokuraturę wniosku o areszt.
Jak poinformował prok. Ozimek, wyniki opinii toksykologicznej będą miały wpływ na zmianę kwalifikacji prawnej czynu i zaostrzenie odpowiedzialności karnej kierowcy.
Przypomnijmy, że Dominik D. jest podejrzany o doprowadzenie do katastrofy na A1. W wyniku zdarzenia śmierć poniosły cztery osoby, a cztery zostały poszkodowane.
Cztery ofiary śmiertelne na A1. Informacje o wypadku
Do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek przed godz. 9 na autostradzie A1 w kierunku Gliwic. Ciężarowa Scania, kierowana przez 31-letniego Dominika D. wjechała w ciąg pojazdów ekipy remontującej jezdnię. Samochody znajdowały się na prawym pasie ruchu. W wyniku wypadku zginęły cztery osoby. Kierowca był trzeźwy.
W środę prokuratura wszczęła śledztwo i przedstawiła Dominikowi D. zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Kierowca miał nie zachować należytej ostrożności i najechać ciągnikiem siodłowym na zaparkowane pojazdy oraz pracowników wykonujących prace serwisowe.
31-latek usłyszał również drugi zarzut dotyczący ukrywania w kabinie ciężarówki kart kierowców wystawionych na nazwiska dwóch innych osób. Są to osobiste dokumenty wyposażone w mikroprocesor, które po umieszczeniu w tachografie identyfikują kierowcę i rejestrują m.in. czas jego pracy. Prokuratura sprawdzi teraz, czy karty mogły być wykorzystywane do fałszowania rzeczywistego czasu pracy.
Osoby, na których nazwiska wystawiono dokumenty, zostały już przesłuchane. Zeznały, że nie przekazywały swoich kart Dominikowi D.
Podczas przesłuchania kierowca przyznał się do sprowadzenia katastrofy. Jednocześnie wyjaśnił, że nie pamięta okoliczności wypadku. Nie przyznał się natomiast do zarzutu dotyczącego ukrywania kart należących do innych kierowców.
-
Tragiczny wypadek na Węgrzech. Nowy ruch polskiej prokuratury
-
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Ruch prokuratury













