-
Minister środowiska Republiki Południowej Afryki zatwierdził limity eksportowe na trofea słoni, nosorożców i lampartów na lata 2026–2027, przeznaczając do odstrzału m.in. 150 słoni rocznie.
-
Decyzje wywołały sprzeciw kilku organizacji, które zgłosiły zastrzeżenia dotyczące braku naukowego uzasadnienia oraz niejasności co do liczby zwierząt wytypowanych do zabicia.
-
Według najnowszych danych SANParks w Republice Południowej Afryki żyje od 43 884 do 44 775 słoni, około 2307 nosorożców czarnych, a liczba lampartów jest szacowana w szerokich granicach od 2 do 11 tys. osobników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W Polsce trwa walka o ograniczenie polowań komercyjnych, a wiele państw afrykańskich żyje z tego procederu i czerpie z niego spore zyski. Myśliwi z bogatych państw Europy, Ameryki Północnej, Australii czy Bliskiego Wschodu płacą spore sumy na zgodę za zabicie dużych i legendarnych przedstawicieli afrykańskiej fauny, żeby następnie powiesić je w domach jako przerażające trofea.
Te polowania są na tyle istotne, że gdy niektóre państwa wprowadzają albo chociaż zamierzają wprowadzić zakazy sprowadzania takich krwawych trofeów myśliwskich, państwa afrykańskie natychmiast protestują, widząc w tym możliwą utratą wpływów do budżetu. Informowaliśmy w Zielonej Interii, że tak było chociażby w wypadku Niemiec, które ponad dwa lata temu weszły w ostry konflikt z Botswaną. Kiedy Niemcy zapowiedzieli – pod wpływem postulatów Zielonych – wprowadzenie zakazu sprowadzania zwłok zwierząt jako trofeów, prezydent Botswany Mokgweetsi Masisi publicznie się oburzył. „Skoro tak, to wysyłamy do Niemiec 20 tys. naszych słoni, niech je gdzieś umieszczą” – zapowiedział prezydent kraju.
Uważał on, że słoni w jego kraju jest tak wiele, że Botswana nie jest w stanie ich utrzymać. Już przeniosła 8 tys. słoni do Angoli oraz kilkaset do Mozambiku, gdzie populacja tych wielkich ssaków jest odbudowywana po zapaści. Łącznie tych ssaków jest w Botswanie 130 tys. Prezydent uważa, że za wiele, ale warto pamiętać, że sto, dwieście lat temu i dawniej kontynent afrykański przemierzało wielokrotnie więcej ssaków i nie tworzyło to żadnych problemów, które mogą diagnozować politycy.
Z kolei Namibia sama zarządziła ostrzał aż kilkuset swoich słoni, zebr, antylop, bawołów i hipopotamów. Decyzję uzasadniała suszą, a zabicie zwierząt miało zmniejszyć ich presję na wodę i pokarm, a tym samym pomóc głodującym i spragnionym ludziom. O tym też informowaliśmy w Zielonej Interii.
Afrykańskie kraje chcą zabijania swych zwierząt
Takich przykładów można mnożyć, a wynika z nich jeden wniosek – afrykańskie kraje przeznaczają swe zwierzęta do zastrzelenia nie tylko dlatego, że chcą zwyczajnie zarobić na ich krwi, ale także dlatego, że uważają, iż tak trzeba. Że jest to korzystne dla przyrody w tych krajach, a uzasadnień nie brakuje.
Republika Południowej Afryki przez lata opierała się podobnej polityce, zwłaszcza że stanowiła latami także sztandarowy i chwalebny przykład ochrony zagrożonych gatunków. Niektórych z nich nie udało się uratować np. kwaggi (krewnej zebry pokrytej pasami tylko do połowy ciała) czy antylopowca modrego (którego teraz chce odtworzyć genetyczna firma Colossal Biosciences), ale inne udało się zawrócić znad krawędzi. To chociażby gnu brunatne czy sasebi przylądkowy, znany jako bontebok.
I właśnie to RPA zatwierdziło właśnie limity eksportowe na trofea słoni, nosorożców i lampartów na lata 2026-2027. Decyzję w tej sprawie można przeczytać TUTAJ.
Pozwala ona na wywóz z kraju 300 ciosów słoniowych pochodzących od nie więcej niż 150 słoni zabitych rocznie, do tego 11 trofeów nosorożców czarnych rocznie i 11 trofeów lampartów w 2026 r., a w roku następnym – 10. Tyle zwierząt mogą zabić myśliwi.
Polowania na słonie, nosorożce i lamparty mogą być szkodliwe
Już kilka organizacji zgłosiło istotne zastrzeżenia naukowe, prawne i etyczne wobec tej decyzji. Fundacja EMS, Fundacja Landmark, Centrum Prawa Różnorodności Biologicznej i Born Free kwestionowały między innymi to, czy minister ma uzasadniające limity dowody ekologiczne i ustalenia CITES dotyczące braku szkodliwości zabicia takiej liczby zwierząt. Naukowcy nie są przekonani, czy dobrostan zwierząt został prawidłowo uwzględniony w procesie decyzyjnym.

Wynika to stąd, że decyzja RPA nie ma uzasadnienia, żadnej rekomendacji naukowej, żadnych modeli populacyjnych, w ogóle żadnych wyjaśnień. Nie wiadomo skąd wzięły się takie właśnie liczby zwierząt przeznaczonych do wybicia. W przypadku lamparta nie ma nawet mapy pokazującej, gdzie może odbywać się autoryzowane polowanie na tego kota. Na stronie Born Free znanej z kampanii proekologicznej „Keep Wildlife in the Wild” czytamy komentarz dyrektora Marka Jonesa: „Przedstawiliśmy raport podkreślający szkody, jakie zezwolenie myśliwym na polowanie na słonie, lamparty i nosorożce czarne może wyrządzić integralności społecznej tych zwierząt, a co za tym idzie, ich populacjom i istotnej roli, jaką odgrywają w ekosystemach, których są częścią. Dowody i apele o współczucie trafiły w próżnię”.
Najnowsze dostępne dane SANParks podają liczby od 43 884 do 44 775 słoni żyjących na terenie Republiki Południowej Afryki. Trzy czwarte z nich zamieszkuje parki narodowe i rezerwaty, z czego najwięcej (30,5 tys.) mieszka w słynnym Parku Narodowym Krugera. Liczbę nosorożców czarnych w RPA oszacowano na 2307 zwierząt na początek 2025 r., a liczba lampartów nie jest ustalona. Tu wahania są ogromne, od 2 do nawet 11 tys. kotów.













