– Witam w tym szalonym świecie – otworzył w poniedziałek sejmową debatę o klimacie marszałek Włodzimierz Czarzasty. Wydarzenie odbyło się, bo poprosili o nie polscy naukowcy i ekolodzy. Tegoroczne fale upałów pokazały, że zmiana klimatu to ogromny problem, który dotyka wszystkie Polki i wszystkich Polaków.
O jej wielowymiarowości mówił sam marszałek Sejmu. Zwrócił uwagę, że z powodu ocieplenia mamy do czynienia m.in. z problemem migracji, a walka ze zmianą klimatu może przynieść dodatkowe skutki, np. poprawę obronności dzięki odtwarzaniu bagien i mokradeł.
Polityka klimatyczna nie powinna jednak służyć do straszenia ludzi – zastrzegł marszałek Czarzasty. – Na strachu wywrócił się tak naprawdę Zielony Ład – ocenił. – Musimy znaleźć język rozmowy o klimacie, który będzie oparty na nauce i zrozumiały – poprosił uczestników debaty w Sejmie.
Nie będzie sosen i świerków. Ale będzie więcej klimatyzacji
Naukowcy z jednej strony sugerowali możliwe rozwiązania, ale informowali także, czym skutkuje zmiana klimatu w naszym kraju. – Nie będziemy mieli sosny, nie będziemy mieli świerka, nie będziemy mieli tego, co nas dzisiaj cieszy – powiedział prof. Marek Konarzewski, prezes PAN. I wymieniał dalej: wszyscy w tym roku cierpieliśmy z powodu nocy tropikalnych, a będzie ich jeszcze więcej, co jest zagrożeniem dla naszego życia. Brakuje wody, a w Polsce mamy ok. 400 tys. kilometrów rowów odwadniających – zauważył.
W podobnym tonie w rozmowie z Zieloną Interią wypowiadał się prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Przywołał jednak bardziej praktyczne skutki zmiany klimatu. – Obywatel mieszkający w krajobrazie, który jest zbetonowany, będzie coraz częściej myśleć o klimatyzacji – zapowiada ekspert. Jak zauważa, wraz z liczbą klimatyzatorów, będą rosły także wymagania dla rynku energetycznego czy też sama ilość potrzebnej energii.
Zmiana klimatu już przekłada się na działania obywateli, które potencjalnie mogą uderzać w bezpieczeństwo. – W Środzie Wielkopolskiej, pod Poznaniem, w pewnym momencie zabrakło wody – relacjonuje prof. Chojnicki. – Nie wynikało to z faktu, że wody nie było, tylko przez to, że mieszkańcy na wieść o wysokich temperaturach zaczęli napełniać baseny. I woda zretencjonowana w zbiornikach się skończyła – dodaje. W tym roku w pewnym momencie apele o ograniczanie zużycia wody (do napełniania basenów, mycia aut czy podlewania ogródków) wystosowała aż jedna czwarta polskich gmin.

Ocieplenie uderza w zdrowie Polaków. Także psychiczne
Ocieplenie już negatywnie wpływa na zdrowie Polek i Polaków, tak jak ma to miejsce na całym świecie. – To jedno z największych zagrożeń dla zdrowia publicznego – przyznaje lek. Alicja Baska z Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia. – Dane wskazują, że w Europie nawet ok. 60 tys. nadmiarowych zgonów związanych jest chociażby z falami upałów – dodaje. W Zielonej Interii informowaliśmy niedawno, że według szacunków w tym roku tylko w Niemczech z powodu upałów zmarło prawie 16 tys. osób.
– Fale upałów mogą wpływać na zaostrzenie już istniejących chorób przewlekłych. Dotyczy to oczywiście szczególnie tych najbardziej podatnych populacji, czyli osób starszych, często cierpiących z powodu wielochorobowości czy osób cierpiących na choroby układu sercowo-naczyniowego – zaznacza ekspertka.

Upały to jednak nie wszystko. Globalne ocieplenie negatywnie wpływa także na nasze zdrowie psychiczne. – Mówimy o długofalowym wpływie powiązanym z ciągłym stresem i nieprzewidywalnością przyszłości, z tym, że ciągle słyszymy, iż zmiany klimatu bardzo silnie nas dotykają. To tzw. lęk klimatyczny.
Zmiana klimatu to również zagrożenie dla zdrowia Polek i Polaków ze względu na choroby zakaźne przenoszone np. przez kleszcze czy komary. – W Polsce obserwujemy wzrost zachorowań na choroby odkleszczowe, takie jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu, co związane jest z łagodniejszymi zimami – wyjaśnia lek. Alicja Baska. W Europie pojawiają się także komary tygrysie związane z przenoszeniem dengi – dodaje.
I ostatnia kwestia: alergie. – Obserwujemy, że w Polsce wcześniej zaczyna się sezon pylenia. Osoby, które cierpią na choroby alergiczne – nieżyt nosa, astmę – mogą odczuwać objawy bardziej dotkliwie, dłużej w ciągu roku, co będzie wpływało na pogorszenie jakości ich życia – informuje ekspertka.
Jak zmiana klimatu wpłynie na zwierzęta w Polsce?
Zmieniający się klimat to wyzwanie także dla polskich zwierząt. Wpływ będzie dwutorowy – ocenia dr hab. Michał Żmihorski, prof. Instytutu Biologii Ssaków PAN. – Gatunki borealne będą wycofywać z Polski, już się wycofują, natomiast gatunki południowe zaczną się pojawiać i będzie ich pewnie coraz więcej – mówi naukowiec.
– Fauna i flora przebudują się w kierunku takich, które obecnie obserwujemy np. w basenie Morza Śródziemnego czy na południu Ukrainy – ocenia dr hab. Michał Żmihorski. – Modliszka, tygrzyk, szakal złocisty – to są pewnie takie gatunki, które można tu w pierwszej kolejności wymienić jako takie dosyć flagowe, rozpoznawalne.

– Natomiast bardziej niepokojący jest taki trend, że nie zawsze te organizmy mają gdzie się przesunąć, bo np. gatunki wysokogórskie już wyżej nie pójdą – zauważa ekspert. – W końcu ich populacje się zmniejszą i wyginą, a my utracimy lokalne genotypy.
Jaka jest więc recepta? Zdaniem naukowca – renaturyzacja. Przywracanie bagien i mokradeł, czy naturalnych biegów rzek. – Odnawianie mokradeł ma szereg zalet i żadnej wady. Wpływa m.in. na zachowanie bioróżnorodności, wodę dla ludzi do picia, bezpieczeństwo żywnościowe, a nawet bezpieczeństwo przeciwpożarowe i militarne – wymienia ekspert. – Uwolnienie tych naturalnych mechanizmów to jest, wydaje mi się, rozsądna rzecz – podsumowuje dr hab. Michał Żmihorski.














