Globalny rynek farmaceutyczny wszedł w okres głębokiej przebudowy. Stawką nie są już tylko ceny leków. Państwa konkurują o kapitał, własność intelektualną, badania kliniczne, zaawansowaną produkcję, wysoki stopień innowacyjności i pierwszeństwo wprowadzania nowych terapii. W tej rywalizacji polityka zdrowotna coraz mocniej splata się z polityką gospodarczą, naukową i bezpieczeństwa. Jednym z najbardziej widocznych elementów tej zmiany jest amerykańska polityka Most-Favoured-Nation. Jej celem jest powiązanie cen wybranych leków w USA z cenami płaconymi w innych zamożnych państwach. MFN nie jest jednym, domkniętym mechanizmem, lecz zestawem instrumentów cenowych, handlowych i przemysłowych. Waszyngton łączy presję na ceny także z próbą przyciągania produkcji i działalności badawczej do USA [1].


Polska nie jest głównym adresatem tych rozwiązań, ale może odczuć ich skutki. Europejskie ceny tworzą sieć zależności: cena widoczna w jednym kraju bywa punktem odniesienia w kilku kolejnych. Jeżeli niska cena na mniejszym rynku może obniżyć przychody także gdzie indziej, producent może przesunąć kolejność wejścia terapii najpierw na rynek większy i bardziej przewidywalny, ograniczyć zakres wskazania albo szukać poufnej umowy z zastosowaniem instrumentów podziału ryzyka. Badania nad europejskim systemem cen referencyjnych pokazują, że taki mechanizm po trafi opóźniać wejście nowych leków na mniej zamożne i mniejsze rynki [2].


Dobrym przykładem są Czechy. Tamtejszy system ustalania cen może wykorzystywać ceny z Polski jako punkt odniesienia. Jednocześnie Czechy z niejasnych powodów znalazły się w projektowanym amerykańskim koszyku GLOBE, podczas gdy Polska pozostaje poza jego podstawowym zakresem. Powstaje więc potencjalny, wielostopniowy kanał transmisji: polska cena może pośrednio wpływać na kalkulacje na rynku czeskim, a te z kolei, zależnie od ostatecznego kształtu GLOBE, na benchmark stosowany w USA. Mechanizm nie jest automatyczny, ale dobrze pokazuje, że formalne wyłączenie Polski z podstawowego koszyka MFN nie oznacza braku ekspozycji na jego skutki [3].

Polska ma co chronić


Nie zaczynamy od zera. Polska zajmuje 9. miejsce na świecie i 6. w Europie pod względem udziału w nowych komercyjnych badaniach klinicznych. W 2024 r. uczestniczyło w nich ponad 26,8 tys. pacjentów, a wartość rynku przekraczała 2,2 mld dolarów [4]. To nie tylko dostęp do nowoczesnych terapii. To również kompetencje ośrodków, przygotowanie profesjonalne badaczy, wysoko kwalifikowane miejsca pracy i obecność Polski w globalnych sieciach badawczo-rozwojowych. Ta pozycja nie jest jednak dana raz na zawsze. Po 2022 r. wzrost udziału Polski w rynku wyhamował.


Dziś firmy porównują nie tylko koszty, ale także szybkość rekrutacji pacjentów, jakość danych, sprawność regulatora, stabilność prawa, ochronę własności intelektualnej i przewidywalność dostępu do rynku. Przez trzy dekady Polska budowała znaczną część swojej przewagi na kosztach. Kolejny etap rozwoju musi być oparty na wiedzy, innowacjach, jakości i własności intelektualnej. Life science jest jednym z sektorów, w których mamy już aktywa pozwalające wykonać ten skok.


Dlatego zdrowia nie można traktować wyłącznie jako pozycji w rocznym budżecie. Nakłady na innowacyjne leczenie, ba dania kliniczne, dane, kadry i produkcję tworzą jeden ekosystem. Dają pacjentom dostęp do terapii, a gospodarce – kompetencje, produktywność i przewagę konkurencyjną. Chodzi o przewidywalne reguły, sprawniejsze procesy i takie warunki, które pozwalają jednocześnie chronić finanse publiczne, przyciągać badania i kapitał oraz szybciej udostępniać wartościowe terapie.

Inni już organizują odpowiedź


Najciekawsze jest nie to, że państwa reagują inaczej, lecz że żadne z nich nie traktuje MFN wyłącznie jako technicznego problemu resortu zdrowia. Wielka Brytania wybrała ścieżkę negocjacyjną. Zawarła z USA długoterminowe porozumienie łączące ceny i dostęp do leków z handlem, inwestycjami i bezpieczeństwem dostaw. Londyn zdecydował się zwiększyć nakłady na nowe terapie, jednocześnie zabezpieczając dostęp pacjentów i własną pozycję w zmieniającym się systemie cenowym [5]. Dania postawiła na koordynację. W lipcu 2026 r. powołała task force z udziałem ministerstw zdrowia, spraw zagranicznych oraz biznesu i przemysłu, a także regionów, firm i organizacji pacjentów. Zespół analizuje wpływ MFN na dostęp do leków, badania kliniczne, innowacje, inwestycje i konkurencyjność sektora life science [6].


Hiszpania odpowiedziała regulacyjnie: objęła ustawową poufnością porozumienia dotyczące finansowania leków i ceny rozstrzygniętych zamówień publicznych, zachowując dostęp właściwych organów do danych i publiczną kontrolę nad wydatkami [7]. Instrumenty są różne, ale logika wspólna: najpierw trzeba zorganizować wiedzę, połączyć kompetencje i stworzyć stały dialog między administracją, nauką i przemysłem. Dopiero potem wybierać narzędzia.

Polska potrzebuje własnego zespołu


Polska powinna równolegle analizować zmiany na globalnym rynku farmaceutycznym i przygotowywać system na ich możliwe skutki dla dostępu do terapii, finansów publicznych i konkurencyjności. Bieżące problemy nie mogą przesłaniać ryzyk, które już rysują się na horyzoncie. Perspektywę tę należy uwzględnić w finalnym kształcie SZNUR oraz nowej Polityce Lekowej Państwa na lata 2026–2030, zapowiadanej na wrzesień [8].


Pierwszym krokiem powinno być powołanie międzyresortowego zespołu analizującego konsekwencje MFN dla Polski. W jego pracach powinni uczestniczyć przedstawiciele resortów zdrowia, finansów, rozwoju, nauki i spraw zagranicznych, a także instytucji odpowiedzialnych za refundację, badania i rejestrację leków. Przemysł i środowisko akademickie powinny być od początku partnera mi dostarczającymi danych, wiedzy i do świadczeń z rynku międzynarodowego, a nie jedynie recenzentami gotowych rozwiązań.


Pierwszym zadaniem zespołu powinno być zmapowanie, gdzie polskie ceny są wykorzystywane za granicą, monitorowanie kolejności wprowadzania nowych terapii oraz ocena wpływu regulacji na badania, produkcję i inwestycje. Potrzebna jest także analiza możliwych mechanizmów ochrony poufnych warunków zawieranych umów oraz wskazanie obszarów, w których Polska może budować trwałą przewagę konkurencyjną. Efektem nie powinien być kolejny raport odkładany na półkę, lecz operacyjna mapa ryzyk i szans oraz konkretne rekomendacje dla polityki refundacyjnej, inwestycyjnej i naukowej.


Okno czasowe nie pozostanie otwarte bezterminowo. Decyzje o lokalizacji inwestycji, badań, laboratoriów i produkcji zapadają na lata, a raz skierowany gdzie indziej kapitał rzadko wraca. Polska nie potrzebuje kolejnej debaty o MFN. Potrzebuje mechanizmu, który pozwoli zrozumieć reguły gry i zapobiec negatywnym zmianom, zanim globalne decyzje o badaniach, inwestycjach i kolejności wprowadzania terapii zostaną podjęte gdzie indziej.



Prof. Marcin Czech, Małgorzata Bonikowska oraz Zbigniew Gajewski są autorami opracowania „Globalny rynek farmaceutyczny w fazie strukturalnego przełomu: Polska przed strategicznym wyborem” przygotowanego przez Think Tank.

Źródła:


  • [1] CMS – modele GENEROUS, GLOBE i GUARD.

  • [2] L. Maini, F. Pammolli, American Economic Journal: Microeconomics, 2023. 2

  • [3] Czech Act No. 48/1997 Coll.; CMS, GLOBE Proposed Rule. 3

  • [4] INFARMA/POLCRO/GCPpl, Komercyjne badania kliniczne w Polsce, 2025. 4

  • [5] UK–US Arrangement on Pharmaceutical Pricing, 2.04.2026. 5

  • [6] Danish Ministry of Health, task force MFN, 3.07.2026. 6

  • [7] Hiszpania, Ley 3/2026 z 29.07.2026. 7

  • [8] Ministerstwo Zdrowia, Polityka Lekowa Państwa 2018–2022; ustawa o refundacji leków, tekst jednolity: Dz.U. 2026 poz. 253 8

Udział