Dziennik powołuje się na swoje źródła w policji. Wynika z nich, że Daniel V. został zatrzymany we wtorek (8 września) po południu, gdy pieszo próbował pokonać policyjną blokadę drogową. Z kolei według nieoficjalnych informacji gazety „Der Spiegel” podczas zatrzymania znaleziono u 48-latka ładunki wybuchowe. Dziennik podaje też, że kolejne urządzenia miały zostać znalezione w namiocie odkrytym przez funkcjonariuszy w pobliskich zaroślach. 

Seria aktów sabotażu w Niemczech

48-latek jest podejrzewany o akty sabotażu i próby przeprowadzenia sabotażu w podstacjach wysokiego napięcia w Nadrenii Północnej-Westfalii, Saksonii i Brandenburgii. Służby poszukiwały go od 3 września. 

Zobacz wideo Niemcy oskarżają Rosję o prowokację na lotnisku w Lipsku

Do jednego z takich zdarzeń doszło w Bergheim, na zachód od Kolonii. Wówczas nieznani dotychczas sprawcy zdołali spowodować poważniejsze uszkodzenia w infrastrukturze energetycznej – kilka bloków elektrowni zostało wyłączonych na kilka dni. Kolejny incydent miał miejsce w podstacji Turnow-Preilack w pobliżu elektrowni Jänschwalde. W obu przypadkach nie spowodowało to jednak przerw w dostawie prądu. 

Urządzenia wybuchowe znaleziono także w pobliżu linii wysokiego napięcia w Saksonii. W poniedziałek (7 września) tamtejsze służby przekazały, że łącznie odnaleziono 21 ładunków, które miały doprowadzić do uszkodzenia linii wysokiego napięcia. Wiadomo, że osiem urządzeń wybuchowych znaleziono na południe od stacji elektroenergetycznej Baerwalde w powiecie Budziszyn, a cztery na wschód od stacji Graustein w powiecie Goerlitz.

Media: Sprawcy aktów sabotażu zostawiali listy

Jak podają niemieckie media, na miejscach zbrodni służby odnajdywały listy, których autorzy przyznawali się do ataku. Tłumaczyli, że robią to w ramach sprzeciwu wobec paliw kopalnych i walki z kryzysem klimatycznym. „Wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych jest przestępstwem” – cytuje jeden z nich „Die Welt”. Śledczy uznali listy za autentyczne. 

Udział