Mowa o dwójce dziennikarzy – Szymonie Jadczak i Dariuszu Faronie. W czwartkowym (tj. 10 września) tekście na łamach Wirtualnej Polski i SportowychFaktów ujawnili, że w końcówce sezonu 2025/26 doszło do niedozwolonego kontaktu pomiędzy trenerem Adrianem Siemieńcem a jednym z arbitrów piłkarskich.
Afera w piłkarskiej Ekstraklasie. Adrian Siemieniec i PZPN w rolach głównych
O czym dokładnie mowa? Trener Jagiellonii Białystok miał skontaktować się z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, sędzią asystentem w piłkarskiej PKO BP Ekstraklasie. W jakiej sprawie?
„Witam Panie Sędzio Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować. Mamy finał sezonu u siebie. Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę. Czasami sa sytuacje ze ktos jest pol na pol, albo pracuje na kartkę” – tak brzmi pełna treść wiadomości Siemieńca do sędziego.
Zachowujemy, podobnie jak WP/SportoweFakty, oryginalną pisownię.
Sędzia Wójcik znajdował się akurat w Japonii, będąc arbitrem w ramach wymiany, ale przekazał sprawę bezpośrednio do wspomnianego w wiadomości Pawła – czyli Pawła Raczkowskiego. Bo to ten arbiter prowadził mecz Jagiellonii z GKS Katowice. Trwała walka o wicemistrzostwo Polski, którego ostatecznie Białostoczanie nie zdobyli.
Ale w kontekście żółtych kartek, dostali od sędziego Raczkowskiego w meczu tylko jedną. Ale nie jest to żaden z ósemki(!) zagrożonych pauzą w ostatniej kolejce sezonu piłkarzy. Trzeba jednak zaznaczyć, że arbiter z Warszawy w tamtym spotkaniu, zakończonym remisem (2:2) pracował bez zarzutu.
Raczkowski wiedział jednak o wiadomości od trenera Siemieńca, bo została mu ona przekazana przez Wójcika przed spotkaniem. Dodatkowo, wg treści tekstu WP/SportoweFakty, szkoleniowiec Jagiellonii miał chwilę rozmawiać z Raczkowskim przed startem spotkania GKS – Jagiellonia. Dokładnie tak, jak Wójcik poradził trenerowi, ażeby zahaczyć arbitra, którzy piłkarze są zagrożeni absencją w finale sezonu dla drużyny z Białegostoku.
Co ciekawe, sprawa wyszła jednak na jaw dopiero teraz. Ciekawym wątkiem jest też to, że całe zajście miało zostać zgłoszone do PZPN już w maju, a ostatecznie procedura wyjaśniająca zaczęła się w lipcu. Podobno jednak w tle jest wątek związany z nienajlepszymi relacjami federacji z sędzią Wójcikiem.
Trener Siemieniec złożył za to wyjaśnienia w tej sprawie. Pytanie jednak, czy to zamyka całą historię?
– Trener oczywiście nie powinien tego robić, ale wygląda trochę na ojca zespołu, który martwi się o zawodników. Problem leży gdzie indziej. Publiczne postrzeganie bezstronności jest równie ważne jak sama bezstronność. Nie trzeba nikogo łapać na gorącym uczynku, żeby doszło do szkody – przyznał WP/SportoweFakty mecenas Michał Tomczak, były szef Wydziału Dyscypliny PZPN.
Jedno jest pewne, w świecie PKO BP Ekstraklasy mocno zawrzało. Wydaje się, że to dopiero początek tego wielowątkowego zamieszania, które właśnie zostało ujawnione.














