W sobotę w Warszawie odbyła się konwencja Lewicy pod hasłem „Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami”.
W trakcie wydarzenia głos zabrali czołowi politycy formacji: minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, oraz pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula.
Politycy podsumowali działania Lewicy w rządzie koalicji 15 października, przedstawili też swoje postulaty na przyszłość.
– My nie czekamy na specjalne zaproszenie. Byliśmy wszędzie tam, gdzie są nasi ludzie. Byliśmy również tam, gdzie są ludzie, których trzeba jeszcze przekonać. Dlatego w ciągu pięciu tygodni przejechaliśmy kilkadziesiąt mniejszych i większych miejscowości – mówiła o Letniej Trasie Lewicy doradczyni marszałka Sejmu Wiktoria Grelewicz.
Wcześniej również Donald Tusk skrytykował za te słowa Karola Nawrockiego i wezwał prezydenta do usunięcia wpisu, w którym cytowano słowa głowy państwa o możliwości „oddania terytorium”. Prezydent odpisał premierowi, zwracając uwagę na kontekst historyczny i rocznicę napaści sowieckiej: „Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września… Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny”.
„Polska nie chce brunatnej koalicji”. Politycy Lewicy podsumowali tysiąc dni w rządzie
Rzecznik Lewicy Łukasz Michnik ocenił, że minęło „1000 dni, po których mamy z czego być dumni”. – Nie bez powodu jesteśmy jedyną formacją, która robi wydarzenie z tej okazji. Mamy się czym pochwalić – dodał.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił z kolei, że „Polska może dzisiaj być opisana jednym słowem: bilion”. – Bilion dolarów, czyli cztery biliony złotych, to wartość polskiej gospodarki. Jesteśmy dzisiaj w grupie dwudziestu największych gospodarek świata. Jesteśmy państwem, którego gospodarka w 2025 roku rosła dziesięciokrotnie szybciej niż gospodarka niemiecka – wskazywał Gawkowski.
Wskazał, że sukcesem Lewicy są m.in: podwyżki dla nauczycieli, program in vitro, renta wdowia, program Aktywny Rodzic oraz rządowy program mieszkaniowy, dzięki któremu wybudowano 34 tys. mieszkań w Polsce. Wicepremier wyliczał także, że osiągnięciem Lewicy są transkrypcje aktów małżeństw par jednopłciowych. – Blisko 400 par w Polsce jest już po transkrypcji – wskazał.
– Polska nie chce dzisiaj brunatnej koalicji PiS i Konfederacji. Nie chce Grzegorza Brauna, Sławomira Mentzena, Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Polska dzisiaj chce otwartego, dumnego państwa europejskiego, gdzie szanuje się człowieka i jego wartości – stwierdził minister cyfryzacji.
Krzysztof Gawkowski odniósł się również do słów prezydenta Karola Nawrockiego, które padły we Włodawie, gdzie prezydent uczestniczył w obchodach rocznicy sowieckiej agresji na Polskę. Nawrocki powiedział wówczas, że „jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”.
Wicepremier uznał wypowiedź głowy państwa za „sabotaż” i stwierdził, że słowa prezydenta to „zdrada stanu”.
– Traktuję słowa prezydenta Nawrockiego jako sabotaż, który powiedział, że możemy oddawać ziemię, bo będziemy mieli ojczyznę w głowie. To jest po prostu chore myślenie o państwie. Słowa prezydenta to zdrada stanu, na którą Lewica w rządzie nigdy się nie zgodzi – stwierdził Gawkowski.
„Chodzi im o stół w waszym domu”. Minister mówiła o politykach Konfederacji
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk dodała, zwracając się do słuchaczy, że, gdy Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak czy Grzegorz Braun „mówią o wywróceniu stolika”, to „chodzi im o stół w waszym domu”. – O stół w waszym mieszkaniu. Chodzi im o świąteczny stół z rybą i barszczem, bo oni głosowali przeciwko wolnej Wigilii – zauważyła polityczka.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej podkreślała, że „ponad milion emerytów i emerytek pobiera rentę wdowią”. – Wydaliśmy ponad 10 miliardów złotych na opiekę nad małymi dziećmi, na żłobki, na babciowe, na cały program Aktywny Rodzic. Mogę mówić o ponad stu gminach, w których do niedawna nie było ani jednego żłobka, ani jednego miejsca opieki nad dzieckiem, a dzisiaj jest – podkreśliła.
Głos podczas wydarzenia zabrała również wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. – Są tacy, którzy politykę chcą budować dla siebie podobnych i czerpią perwersyjną przyjemność w sprawianiu innym przykrości i ograniczaniu im praw – oceniła.
Polityczka deklarowała też, że Lewica będzie walczyć do skutku o wprowadzenie legalnej, bezpiecznej i dostępnej aborcji, „żeby żadna kobieta nie musiała się bać prokuratora, policjanta czy 'płodziarzy’ stojących pod szpitalami i zastraszających lekarzy i pacjentki”. Przekonywała, że możliwość aborcji jest „cywilizacyjnym standardem”, który „umożliwia odzyskanie godności i poczucia bezpieczeństwa”.
„Chce być królem, marszałkiem i premierem”. Czarzasty wprost o zapowiedzi Nawrockiego
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty mówił z kolei, że „Lewica nie klęka przed największymi, nigdy nie będzie klękała przed głupotą”. Nawiązując do prezydenta Donalda Trumpa, polityk stwierdził, że „jeśli ktoś sieje wojnę, nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla”. – Tylko my to mówimy – dodał.
– Państwo prawicy jest silne wobec słabych i słabe wobec silnych. Państwo prawicy to nakazy i zakazy. Lewica to jest otwartość, to tolerancja – mówił.
– Ani kroku wstecz przed prawicą. Zło to zło, dobro to dobro. Głosowało na nas 11 milionów ludzi. Mówię do koalicjantów: obudźcie się. Mamy mandat do tego, aby rządzić tym krajem, nikt nam go nie zabierze, tylko musimy mądrze, rozsądnie rządzić – podkreślał.
– Co się z nami stało, że wymieniliśmy Wandę Traczyk-Stawską i Mariana Turskiego na Roberta Bąkiewicza, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena? – pytał marszałek Sejmu.
Dopytywał też, dlaczego nie jest procedowana kwestia aborcji. – Czego się boimy? Myślimy, że ktoś nas pochwali za to? Że prawica nagle powie: będziemy na was głosować. Nie będą na nas głosowali, bo nas nienawidzą, bo jesteśmy ludźmi tolerancyjnymi, a oni się tolerancji boją – mówił Czarzasty.
– Przez 30 lat konstytucja dana przez naród i Aleksandra Kwaśniewskiego nikomu nie przeszkadzała i nagle facetowi, który chce być królem, marszałkiem i premierem zaczęła przeszkadzać. Nie ma zgody Lewicy na to. Nie będziemy w tej sprawie negocjowali z terrorystami, nikt nas nie przymusi, nie będziemy zmieniać konstytucji, bo się jednemu facetowi ona nie podoba – stwierdził polityk, nawiązując do zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego.
Prezydent powołał w maju Radę Nowej Konstytucji. Celem tego zespołu jest wypracowanie projektu nowej konstytucji, co Nawrocki zapowiedział w pierwszym po zaprzysiężeniu orędziu. Według prezydenta, ma to być konstytucja nowej generacji roku 2030.












