Śmigłowiec z Donaldem Trumpem na pokładzie wylądował w Waszyngtonie w sobotę tuż przed godz. 20 miejscowego czasu (przed 2 w nocy w niedzielę czasu polskiego). W serwisach społecznościowych pojawiły się krótkie nagrania prezydenta, który opuszcza pokład maszyny.

Biały Dom nie skomentował przyczyny przedwczesnego powrotu prezydenta. Pierwotnie Trump miał opuścić Camp David dopiero niedzielę.

Departament Stanu: Konflikt zbrojny może szybko eskalować

Jak zauważył portal The Hill, powrót prezydenta USA do Waszyngtonu nastąpił po opublikowaniu w sobotę przez Departament Stanu nowego ostrzeżenia dotyczącego sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zalecono w nim Amerykanom przebywającym w tym regionie „zachowanie wzmożonej czujności” oraz przygotowanie się na ewentualne utrudnienia w podróży w związku z nowymi atakami wspieranych przez Iran rebeliantów Huti na Arabię Saudyjską.

„Ten konflikt zbrojny może szybko eskalować. Amerykanie przebywający poza Bliskim Wschodem powinni poważnie przemyśleć podróże do tego regionu i przez niego. Osoby, które mimo wszystko podróżują do lub z tego regionu, powinny śledzić informacje dotyczące funkcjonowania lotnisk i linii lotniczych” – napisano w komunikacie.

Zobacz wideo Jak Arabia Saudyjska poradzi sobie z ofensywą Huti?

Huti próbowali zaatakować Rijad pociskami balistycznymi

Arabia Saudyjska potwierdziła, że jemeńscy rebelianci Huti próbowali zaatakować jej stolicę pociskiem balistycznym. Był to pierwszy atak wymierzony w Rijad od czasu eskalacji walk z wspieranymi przez Iran rebeliantami.

Atak udaremniono, przechwytując pociski. Poinformowano również, że Huti próbowali zaatakować infrastrukturę cywilną w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym oraz w miastach Taif, Baish i Farasan, lecz ataki te zostały powstrzymane; nie podano jednak szczegółów. Wcześniej Huti twierdzili, że ich celem były  „wrażliwe obiekty” w Rijadzie oraz instalacje saudyjskiego giganta naftowego Aramco w Janbu.

Rozpoczęta przez Huti we wrześniu ofensywa przyniosła im największe zdobycze terytorialne od 2022 r. Po zajęciu terenów przy cieśninie Bab al-Mandab, jemeńscy rebelianci są w stanie zakłócać żeglugę na jednym z najważniejszych szlaków świata. Korytarz morski jeszcze bardziej na znaczeniu po ataku USA i Izraela na Iran, którego skutkiem było ograniczenie ruchu morskiego przez Cieśninę Ormuz. 

Huti od ponad dekady walczą z koalicją pod wodzą Arabii Saudyjskiej. W 2014 roku zajęli stolicę Jemenu i zmusili uznawany przez społeczność międzynarodową rząd kraju do relokacji. W ostatnich latach działania zbrojne wygasły dzięki rozejmowi, jednak walki rozgorzały na nowo w lipcu, gdy Huti zezwolili irańskiemu samolotowi wylądować w Jemenie, co było złamaniem ustaleń z Rijadem.

Szef parlamentu Iranu: nie otworzymy cieśniny Ormuz

Z kolei przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf zapowiedział, że Iran nie otworzy ponownie cieśniny Ormuz, dopóki nie zostaną spełnione jego warunki, a Stany Zjednoczone nie wypełnią swoich zobowiązań.

Ghalibaf podkreślił, że Iran musi zarówno walczyć, jak i negocjować. Wyjaśnił, że Teheran użyje siły zbrojnej, by odeprzeć wrogów, a dyplomacji – by w odpowiednim momencie umocnić zdobycze wojskowe.

Zamknięcie cieśniny Ormuz było jednym ze środków odwetowych podjętych przez Iran po tym, gdy 28 lutego USA i Izrael zaatakowały ten kraj. Ponieważ jest ona jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie, krok ten spowodował poważne zaburzenia na rynku.

Otwarcie cieśniny i warunki korzystania z niej po zakończeniu wojny są głównymi punktami spornymi w czasie prób negocjacji na temat stałego rozejmu w konflikcie.

Źródło: PAP

Redagował Jan Latała

Udział