Podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku prezydent Iranu zapewnił, że jego kraj nie podda się w walce ze Stanami Zjednoczonymi, jednak dąży do dyplomatycznego finału wojny. Masud Pezeszkian jest najwyższym rangą przedstawicielem irańskich władz, który odwiedził USA od momentu wybuchu konfliktu 28 lutego. Przyznanie mu wizy przez amerykańskie władze zostało ocenione przez ekspertów jako precedens w przypadku przywódcy państwa będącego w stanie wojny z Waszyngtonem.
Pezeszkian o trwającym konflikcie z USA.”Nie ugniemy się”
W trakcie swojego przemówienia irański prezydent zaprezentował zdjęcia zabitego w izraelskim ataku najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego oraz ponad 150 dzieci, które zginęły w pierwszych dniach działań wojennych. Przedstawiciele delegacji Stanów Zjednoczonych opuścili salę na samym początku jego wystąpienia.
– Prezydent Stanów Zjednoczonych nazwał nas terrorystami. Staliśmy się ofiarami terroryzmu (…). Nie ugniemy się pod atakami USA i Izraela – powiedział na forum Masud Pezeszkian, prezydent Iranu.
Pezeszkian skierował również bezpośrednie przesłanie do prezydenta USA Donalda Trumpa, w którym zadeklarował gotowość do dialogu i negocjacji, ale „bez akceptowania języka siły”.
Wystąpienie miało miejsce dzień po przemówieniu Donalda Trumpa, który przekonywał, że interwencja zapobiegła zdobyciu przez Teheran broni jądrowej. Prezydent USA ujawnił jednak, że na marginesie sesji ONZ doszło do produktywnych, pośrednich rozmów z delegacją Iranu, co stanowiło pierwszy kontakt od momentu załamania czerwcowego zawieszenia broni.
Rozszerzone warunki Iranu i kwestia cieśniny Ormuz
Pomimo gołębich deklaracji prezydenta w Nowym Jorku, wojskowe i dyplomatyczne kierownictwo w Teheranie zaostrza stanowisko. Wcześniej strona irańska uzależniała otwarcie strategicznej cieśniny Ormuz od wstrzymania walk na wszystkich frontach, zniesienia amerykańskiej blokady portów oraz odblokowania zamrożonych aktywów. Rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghai potwierdził to stanowisko na forum ONZ.
Jednak w związku z włączeniem się do walk wspieranego przez Teheran jemeńskiego ruchu Huti, Iran dołączył do listy żądań kolejny punkt.
– Kwestia Jemenu nie była przedmiotem poprzedniego porozumienia. Teraz domagamy się, by dodane zostało zniesienie jego blokady – powiedział Hossein Mohebi, Rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, cytowany przez AFP.
Mohebi dodał, że Waszyngton „nie ma innego wyboru”, jak zaakceptować nowe warunki, i ostrzegł przed możliwością rozszerzenia działań wojennych poza Bliski Wschód, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zablokowanie szlaku w cieśninie Ormuz, przez który przed wybuchem wojny przechodziło około 20 proc. światowego handlu ropą i gazem, doprowadziło do drastycznych niedoborów oraz gwałtownego wzrostu cen surowców na globalnych rynkach. Choć wysoki rangą urzędnik irański przekazał Agencji Reutera, że Teheran byłby gotów odblokować akwen w ciągu siedmiu dni od złagodzenia presji przez USA, twarda postawa Korpusu Strażników Rewolucji pokazuje, że wynegocjowanie trwałego rozejmu pozostaje niezwykle skomplikowane.













