W najlepszych czasach z Władysławowa wypływało nawet 250 kutrów. Dziś stacjonuje ich co najwyżej kilkadziesiąt. Z naciskiem na „stacjonuje”, bo – jak mówi mi Witold Wawrzonkoski, prezes firmy Szkuner nadzorującej port – w morze wypływa zaledwie 15-20 jednostek.
Port we Władysławowie się zmienia. Już nie tylko dla rybaków
Od sześciu lat jest zakaz połowu dorsza w Bałtyku. Rybacy – jeśli wypływają – łowią głównie szproty i śledzie. – Drugie tyle to kutry nieaktywne, które tylko stoją w porcie. Do tego jest kilkanaście mniejszych łodzi rybackich – wylicza Witold Wawrzonkoski. Są też jeszcze jednostki wędkarskie, ale sporo z nich pójdzie na złom.
– 83 proc. naszej gospodarki związane jest z branżą turystyczną – zauważa w rozmowie z Zieloną Interią Roman Kużel, burmistrz Władysławowa. Nie jest jednak tak, że gmina postawiła krzyżyk na tradycji rybołówstwa. Kluczem na najbliższe dekady ma być jednak różnorodność. – Im więcej różnych obszarów, tym mocniejsza jest gospodarka – ocenia burmistrz.
Port we Władysławowie jest symbolem tej zmiany. Kutrów w morze wypływa coraz mniej, ale Władysławowo to nadal największy i najważniejszy port rybacki w Polsce. W sierpniu potwierdzono, że od zachodniej strony powstanie marina na 54 jachty za 26 mln zł. Specyfika tego miejsca zmieni się więc z czysto gospodarczej na gospodarczo-turystyczną.
Wiatraki na Bałtyku wytworzą prąd dla milionów Polaków
Jest jeszcze energetyka. Choć wymieniamy ją na końcu, tak naprawdę to budowa morskich farm wiatrowych w największym stopniu przyczynia się do zmian nad polskim Bałtykiem. Swoje projekty w konsorcjach z zagranicznymi firmami prowadzą już m.in. Orlen, PGE i Polenergia.
I jeszcze jeden, najbardziej wysunięty na wschód, tworzony przez polski oddział Ocean Winds. To właśnie ta firma wybrała Władysławowo na swoją bazę. Stąd do wiatraków pracownicy będą mieli zaledwie 37 km. Budynek umożliwi m.in. zdalne zarządzanie instalacją i jej monitoring.

„To druga dziejowa szansa dla Władysławowa”
Projekt BC Wind to teoretycznie najmniejsza farma wiatrowa budowana na polskim Bałtyku. Liczby i tak robią jednak wrażenie – 26 turbin Siemens Gamesa o mocy 14 MW wytworzy energię mogącą zasilić prawie 500 tys. gospodarstw domowych. – Całą naszą produkcję przesyłamy do sieci wspólnej i będzie ona dostępna dla wszystkich mieszkańców w Polsce – podkreśla Dominik Dados z Ocean Winds. W środę, 23 września we Władysławowie podpisano akt erekcyjny pod budowę bazy dla projektu BC Wind.
Wiatraki na morzu (tzw. offshore) mają kilka przewag w porównaniu z turbinami na lądzie. – Przede wszystkim na Bałtyku zawsze wieje – śmieje się Dominik Dados. To jednak ważne, bo – w przeciwieństwie do wiatraków na lądzie – można liczyć na to, że wiatr jest stały, ma niemal cały czas podobną siłę i kierunek. Turbiny offshore są też większe i wytwarzają więcej prądu.

Energia w gniazdkach Polek i Polaków to jednak nie wszystko. – To przede wszystkim kilkadziesiąt nowych miejsc pracy na następnych kilkadziesiąt lat – zauważa burmistrz Roman Kużel. Ocean Winds już teraz zatrudnia w Polsce ok. 100 osób i będzie szukać kolejnych pracowników.
Prezes Szkunera Witold Wawrzonkoski zgadza się, że wiatraki na Bałtyku to zastrzyk nowej energii także dla samego portu. – To druga dziejowa szansa dla Władysławowa. Pierwsza była w latach 30. XX w., gdy podjęto decyzję o budowie portu rybackiego – ocenia nasz rozmówca.
Dzisiaj offshore daje nam drugą szansę, żeby zmienić ten port. Na taki, który będzie żył, a nie stanowił tylko miejsce postoju, czy wręcz skansenu, dla jednostek, które od lat nie wychodzą w morze

Pierwszy prąd z farmy wiatrowej BC Wind na Bałtyku ma popłynąć już w 2028 r. Zakończyły się przewierty na lądzie i rozpoczęto fazę przewiertu morskiego, aby poprowadzić kabel w kierunku farmy wiatrowej i podstacji morskiej. W 2027 r. Ocean Winds chce instalować na Bałtyku już fundamenty (na głębokości od 35 do 60 m), a w połowie 2028 r. – same turbiny.
– Władysławowo jest miejscem, w którym przez kolejne dekady będziemy rozwijać działalność związaną z obsługą morskiej farmy wiatrowej, współpracując blisko z lokalnymi firmami i budując kompetencje potrzebne dla sektora offshore. Wierzymy, że tego typu inwestycje mogą tworzyć trwałą wartość dla regionu – wspierać tworzenie nowych miejsc pracy, wzmacniając rozwój lokalnego łańcucha dostaw i nowych specjalizacji związanych z gospodarką morską – podkreśla Kacper Kostrzewa, dyrektor Ocean Winds w Polsce.















