„Siergieju, wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi: wystarczy” – tymi słowami szef resortu spraw zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił się na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ do Siergieja Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Rosji. Wiedząc co się święci, Ławrow opuścił salę przed przemówieniem polskiego dyplomaty.
A co się święci? – Hybrydowe uderzenia dronami na państwa wspierające, w tym na Polskę. Rosja najprawdopodobniej dalej będzie trzymała się tej strategii – powiedział w Sejmie Donald Tusk. W ocenie premiera nadchodzące miesiące będą „najbardziej krytyczne” w całej historii wojny w Ukrainie: – Rosjanie wprowadzają na masową skalę nowy typ dronów, drony odrzutowe, poruszające się bez porównania większą prędkością i działające na dużej wysokości, zanim spadną i uderzą w cel – tłumaczył premier.
Trzeba się przygotować na większe wydatki niż do tej pory.
Rosja nie ustaje w atakach. Polska podrywa myśliwce F-35
Chcąc zmienić losy wojny, Rosja wdraża nowy typ dronów odrzutowych, które są elementem nowej strategii Kremla. Tak jak wcześniej, rosyjskie maszyny rozpoznawcze nad Bałtykiem testują czujności polskiej obrony powietrznej. Rosyjski śmigłowiec Mi-8 wleciał do Polski w rejonie Braniewa na 42 sekundy. Presja rośnie.
Za każdym razem, gdy Rosja przeprowadza ataki rakietowe lub dronowe na cele w zachodniej i centralnej Ukrainie, lub narusza polską przestrzeń powietrzną, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) prewencyjnie podrywa dyżurne pary myśliwców.
Polska ma już własne myśliwce F-35A Husarz. W bazie w Łasku stacjonuje obecnie 8 sztuk dostarczonych w maju i sierpniu 2026 roku. Łącznie Polska zamówiła 32 sztuki myśliwców F-35 za łączną kwotę 4,6 mld dolarów, wraz z pakietem szkoleniowym i zapasem silników. Rozbudowa polskiej floty F-35 jest częścią Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025–2039.
Polskie i sojusznicze lotnictwo podrywane jest wspólnie w ramach jednej sieci obrony powietrznej NATO. Ile nas to kosztuje?
Bojowa platforma ma wymagania. Pali jak smok
F-35 należy do najbardziej zaawansowanych samolotów bojowych świata. To nie zwykły myśliwiec, a raczej rodzaj platformy bojowej, która łączy rolę myśliwca, samolotu rozpoznawczego, uderzeniowego i elektronicznego centrum pola walki w jednym. Na obudowie hełmu pilota wyświetlane są najważniejsze dane uzyskiwane z radaru, systemów optoelektronicznych walki elektronicznej i kilku systemów wymiany informacji.
Ale eksploatacja F-35 wiąże się z wysokimi wydatkami. Z szacunków opartych na danych amerykańskiego Government Accountability Office (GAO), godzina lotu F-35A kosztuje około 34-42 tys. dolarów. Po przeliczeniu daje to mniej więcej 130-170 tys. zł. Dla porównania, godzina lotu starszego F-16 kosztuje polskie Siły Powietrzne około 77 tys. zł. Według danych MON, lot myśliwca MiG-29 kosztuje ponad 101 tys. zł.
Czas trwania lotu maszyn takich jak F-35 po poderwaniu w trybie alarmowym nad Polską trwa zazwyczaj od dwóch do kilku godzin. Jeżeli sytuacja zagrożenia utrzymuje się przez całą noc lub wiele godzin, wojsko stosuje rotację – jedna para myśliwców wraca do bazy, podczas gdy kolejna przejmuje dyżur w powietrzu.
Dokładny czas lotów nie jest stały i zależy bezpośrednio od czasu trwania oraz skali rosyjskiego uderzenia. Można więc założyć, że koszt lotu jednego samolotu zaczyna się od około 350 tysięcy zł. Dwóch to minimum 700 tys. zł. Mniej więcej tyle kosztuje obecnie luksusowe BMW X7 M60i xDrive z silnikiem V8 lub Porsche Panamera.
W trakcie godziny samolot F-35 pokonuje 1700 km z maksymalną prędkością 1,6 Macha. Na poziomie morza prędkość ta może wzrosnąć do niemal 2000 km/h.













