-
Koreanista Karol Starowicz wyjaśnia, że Wołodymyr Zełenski popełnił duży błąd w relacjach z Koreą Południową, ujawniając informację o przekazaniu północnokoreańskich jeńców.
-
Korea Południowa wyraziła sprzeciw wobec ujawnienia transferu i wskazała na zagrożenie dla rodzin żołnierzy w Korei Północnej.
-
Zachowanie Zełenskiego doprowadziło do pogorszenia stosunków z Seulem, a Korea Południowa zapowiedziała ostrożniejsze podejście do współpracy z Ukrainą.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku Wołodymyr Zełenski ujawnił, że Ukraina przekazała Seulowi dwóch północnokoreańskich jeńców.
Korea Południowa zareagowała natychmiast. Prezydent Lee Jae Myung wyraził „głębokie ubolewanie” z powodu ruchu Zełenskiego. Seul zaprzeczył również twierdzeniom Ukraińców, że nie było klauzuli tajności w tej sprawie.
Ponadto Koreańczycy wezwali ambasadora Ukrainy i przedstawili mu stanowisko swoich władz. Skąd taka reakcja?
– Seul od początku uzasadnia utrzymanie w tajemnicy transferu tych żołnierzy. Nie tylko ze względu na ich bezpieczeństwo, ale również bezpieczeństwo ich rodzin w Korei Północnej – mówi Interii koreanista Karol Starowicz, doktorant na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.
Korea Północna. Represje dla rodzin żołnierzy
– Pamiętajmy, że Korea Północna jest totalitarnym reżimem. Służby mogły już ustalić, kim są krewni żołnierzy. I dochodzimy do sedna problemu, czyli jakie czekają ich represje – zaznacza nasz rozmówca.
Starowicz tłumaczy, że kluczowa informacja to status społeczny rodzin jeńców.
– Czy są ze wsi, czy z miasta, z którego regionu. Czy mogli mieć styczność z materiałami z Korei Południowej. Z dostępnych informacji wynika, że jeden z tych żołnierzy ma rodziców w bardzo podeszłym wieku, dlatego trudno powiedzieć tutaj o możliwych represjach. Ale to też tłumaczy, dlaczego stronie południowokoreańskiej zależało na tajemnicy – podkreśla.
Wskazuje też, że katalog możliwych represji dla rodzin jest szeroki. Od dodatkowej kontroli po „obóz reedukacyjny”.
– O decyzjach bez informacji z Korei Północnej się nie dowiemy. Możemy być jednak pewni, że reżim już działa i konsekwencje zostaną wyciągnięte – zaznacza Starowicz.
Konflikt z Koreą Południową. „Zełenski zaszkodził Ukrainie”
Strona południowokoreańska przedstawiła też tezę, że Zełenski ujawnił informacje, bo chciał wywrzeć na Seul presję, by ten wsparł Ukrainę. Stanowisko takie przedstawiła południowokoreańska Służba Wywiadu Narodowego, otwiera się w nowym oknie.
Zełenski popełnił gigantyczny błąd, bo zraził de facto zraził do siebie rząd południowokoreański i nie osiągnął zakładanego celu
– Zełenski zagrał takimi kartami, jakie miał. I zaszkodził wizerunkowi własnego państwa. Teraz Koreańczycy będą podchodzić do współpracy z Ukrainą niechętnie. Ona nie zostanie zerwana, ale będą bardziej ostrożni przy dzieleniu się swoimi informacjami – komentuje Karol Starowicz.
– Zełenski popełnił gigantyczny błąd, bo de facto zraził do siebie rząd południowokoreański i nie osiągnął zakładanego celu. Korea Południowa nie zapowiada zwiększenia wsparcia, takich komunikatów nie ma – dodaje.
Walka do końca. Indoktrynacja Pjongjangu
Nasz rozmówca zaznacza również, że w Korei Północnej funkcjonuje rozwinięty system indoktrynacji żołnierzy, którzy są wysyłani za granicę. Również w kontekście konsekwencji w przypadku porażki lub schwytania przez przeciwnika na polu walki.
– Nie bez powodu jeden z tych żołnierzy próbował odebrać sobie życie. Są wychowani w duchu, że mają walczyć do końca – podkreśla Starowicz.
Przytacza też relację jednej z tłumaczek, która pracowała w Ukrainie i miała styczność z wojskowymi z Północy.
– Tak zindoktrynowanych ludzi nigdy nie widziała. Potwierdza to, że Korea Północna to kraj Orwella, w którym ludzie żyją w zupełnie innej rzeczywistości politycznej, społecznej i kulturowej – opowiada rozmówca Interii.
Jakub Krzywiecki












