-
Populacja niedźwiedzi brunatnych w Rosji według przedstawicieli władz zwiększyła się dwukrotnie w ciągu 30 lat, a liczba ofiar ataków przekroczyła 20 w tym roku.
-
Władze rosyjskie zdecydowały się przeznaczyć dodatkowe środki na regulację populacji niedźwiedzi, rozważając działania takie jak wykreślenie ich z listy gatunków chronionych.
-
Przyrodnicy podkreślają, że do wzrostu liczby ataków przyczynia się łatwy dostęp niedźwiedzi do pokarmu ze śmietników oraz nieodpowiedzialne zachowanie ludzi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ile to rzeczywiście osób i ile tych przypadków istotnie jest spowodowanych atakami niedźwiedzi, trudno dokładnie ocenić. Warto pamiętać, że każdy przypadek jest inny. Bywają niedźwiedzie przywykłe do odwiedzin w ludzkich osadach, gdyż np. latami były dokarmiane, korzystały z ludzkich odpadków albo wręcz wychowywały się blisko ludzi. Są też niedźwiedzie trzymające się z dala od człowieka, a jednak ten wchodzi na ich tereny i zakłóca ich spokój.
O ile głośno jest o incydentach z udziałem niedźwiedzi w Japonii, Rumunii, Słowacji czy także w Polsce, o tyle takie przypadki w Rosji rzadko pojawiają się w informacjach podawanych publicznie. Konsekwencje spotkań ludzi z niedźwiedziami w Rosji nie są dobrze znane, także dlatego, że Moskwa nie epatuje podobnymi informacjami, a niedźwiedź jest uważany za symbol kraju, zwierzę niemal narodowe. Ponadto niedźwiedzie rosyjskie mieszkają na dość odludnych terenach ogromnego kraju. Tutaj trudniej o ich spotkanie z człowiekiem niż choćby w Japonii czy Słowacji.
Skoro zatem władze rosyjskie jednak reagują i podają do publicznej wiadomości, że kierują dodatkowe środki do niektórych regionów kraju w celu „regulacji populacji drapieżnika”, to znaczy, że problem jest. I Rosja także popełniła masę błędów w kwestii ludzi z niedźwiedziami.
Rosyjskie władze zamierzają regulować liczbę niedźwiedzi
Rosyjska agencja Interfax podała, że wicepremier Rosji Dmitrij Patruszew przygotowuje środki zaradcze w odpowiedzi na ataki niedźwiedzi w regionach kraju położonych z dala od Moskwy. W Kraju Krasnojarskim w tym sezonie zginąć miało już sześć osób. Łącznie liczba ofiar spotkań z niedźwiedziami w Rosji miała przekroczyć w tym roku 20, a według Ministerstwa Zasobów Naturalnych, łączna liczba osób rannych w atakach niedźwiedzi w tym sezonie osiągnęła 59. To więcej niż kiedykolwiek.
„Według danych z monitoringu rządowego, populacja niedźwiedzi brunatnych, głównego gatunku w Rosji, wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich 30 lat. Obecnie ich liczba przekracza 300 tys.” – mówi Dmitrij Patruszew, dodając że z tym wzrostem rośnie też skala problemów. Obecnie najwięcej ataków odnotowano w Kraju Nadmorskim nad Amurem i Krasnojarskim oraz w obwodzie irkuckim.
„Konieczne jest stworzenie bezpiecznego środowiska dla ludzi i zwierząt oraz utrzymanie niezbędnej równowagi. W związku z tym rząd rosyjski przygotowuje obecnie szereg priorytetowych działań” – powiedział Dmitrij Patruszew, który zwołał nawet specjalny sztab roboczy w celu zajęcia się sprawami ataków niedźwiedzi.
Niedźwiedź brunatny może zniknąć z listy gatunków chronionych
A w grę wchodzą działania radykalne, łącznie z usunięciem niedźwiedzi brunatnych z listy gatunków chronionych. To pozwoliłoby na strzelanie do symbolu Rosji i zabijanie czołowego drapieżnika Eurazji.
Minister zasobów naturalnych Aleksandr Kozłow zaproponował ustalenie bazowych limitów populacji dla każdego konkretnego obszaru. Powyżej limitu niedźwiedzie miałyby zostać zabite. Przyrodnicy podkreślają, że problem z niedźwiedziami wynika z nieodpowiedzialnego zachowania ludzi, którzy nie utrudniają im dostępu do łatwego pokarmu w śmietnikach i na składowiskach odpadów. Niedźwiedzie brunatne w Rosji prawdopodobnie mają problemy ze zdobyciem pokarmu i szukają alternatywnych rozwiązań.
Jak podał Reuters, śledczy z Krasnojarska na Syberii, gdzie żyje aż 27 tys. niedźwiedzi (kilka razy więcej niż w całej Rumunii), wszczęli postępowanie karne przeciwko lokalnemu ministerstwu środowiska, oskarżając je o zaniedbania, które doprowadziły do śmierci siedmiu osób tylko we wrześniu.












