-
Przemysław Kral zeznał, że na Ibizie w sierpniu 2025 roku spotkał się z Michałem Moskalem i Arturem Chodzińskim, a rozmowy dotyczyły kwestii rynku kryptowalut.
-
Według relacji Krala Moskal miał wykazywać zainteresowanie tematyką kryptowalut w kontekście programu PiS.
-
Michał Moskal odrzucił zarzuty, twierdząc, że informacje te są nieprawdziwe i motywowane politycznie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Przemysław Kral, szef giełdy kryptowalut Zondacrypto, zdecydował się na współpracę ze śledczymi po tym, jak usłyszał zarzuty udziału w oszustwie o ogromnej skali. Do jego zeznań dotarli dziennikarze Onetu.
Jak się okazuje, podejrzany odniósł się do kwestii spotkania z posłem PiS Michałem Moskalem oraz byłym funkcjonariuszem CBA Arturem Chodzińskim na Ibizie w sierpniu 2025 roku. Półtora miesiąca po niej PiS złożyło 14 poprawek łagodzących ustawę o kryptoaktywach. O rozmowie informowały jako pierwsze WP i TVN24.
Afera Zondacrypto. Przemysław Kral o spotkaniu z Michałem Moskalem
Doniesienia te zostały wówczas skomentowane przez samego polityka PiS. Moskal przekonywał, że z Kralem rozmawiał tylko raz, nigdy nie podjął z nim żadnej współpracy i nie otrzymał od niego „ani złotówki”, a spotkanie miało służyć jedynie poszukiwaniom sponsora dla związanej z nim fundacji.
Jak relacjonuje Onet, Kral zeznał, że przed spotkaniem Chodziński zapewniał go, iż Moskal miał w Prawie i Sprawiedliwości odpowiadać za przygotowanie fragmentu programu wyborczego ugrupowania dotyczącego kryptowalut.
– Chodziński powiedział, że władze PiS dostrzegły, że kryptowaluty są szczególnie bliskie administracji Donalda Trumpa, który zbudował na polityce liberalizacji rynku kryptowalut spore poparcie w USA i to jest temat, który może pomóc w przyszłych wyborach – mówił prokuratorom Kral.
„Kaczyński oczekuje”. Media ujawniają zeznania Krala
Szef Zondacrypto poinformował ponadto, że Moskal wyjaśniał mu, iż temat wirtualnych pieniędzy budzi spore zainteresowanie wśród wyborców Konfederacji, których poparcie chciał zdobyć PiS.
– Mówił, że Jarosław Kaczyński oczekuje od niego zaangażowania się w tę tematykę, wdrożenia się w nią i wpisania jej do programu PiS – cytuje Krala Onet.
Już po spotkaniu na Ibizie Moskal w kontaktach z Kralem miał poruszyć także inny temat – klubu hokejowego HC Litvinov, należącego w tym czasie do Unipetrol, czeskiej spółki Orlenu.
– Wiedział, że Kral nie szczędzi wydatków na sport i że Zonda sponsoruje m.in. klub hokejowy z Davos w Szwajcarii, dlatego poprzez Chodzińskiego dopytywał go, czy nie chciałby zaangażować się w Litvinov, z którym związani byli jacyś jego prywatni znajomi – twierdzi informator Onetu.
Moskal komentuje ustalenia ws. Zondacrypto. „Absolutna bzdura”
Dziennikarze portalu zwrócili się z prośbą o komentarz do samego Moskala. – To absolutna bzdura i kłamstwo, które wyraźnie wskazują, że te zeznania są elementem gry politycznej. Nigdy nie powoływałem się na pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego i nigdy nikt w partii nie zlecał mi zadań związanych z kryptowalutami – zapewniał.
Polityk przekazał ponadto, że „z panem prezesem o kryptowalutach po raz pierwszy rozmawiałem na przełomie sierpnia i września tego roku”. Przyznał jednak, że otrzymał, jak stwierdził „od jednego z licznych znajomych”, prośbę o pomoc w znalezieniu sponsora dla czeskiego klubu hokejowego.
– Przekazałem tej osobie numer do pana Artura Chodzińskiego i na tym sprawa się skończyła. Nie wiem nawet, czy doszło do rozmowy między nimi, bo nie interesuję się hokejem na lodzie, a w Czechach nie byłem nigdy w życiu – mówił poseł.
Moskal przekonywał, że „Kral, którego obrońcą jest Roman Giertych z KO, może w swoich wyjaśnieniach dowolnie kłamać„. – Nie da się w tej sprawie pominąć oczywistego kontekstu politycznego – podkreślił.
Oświadczenie posła PiS ws. Zondacrypto. „Nie zamierzam uczestniczyć w grze Giertycha”
Podobne oświadczenie polityk opublikował na portalu X. „Kontekst tej operacji jest aż nadto czytelny, to próba politycznego powiązania ze sprawą Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poprzez zrobienie ze mnie rzekomego 'łącznika’ między PiS a Zondą. To wyjątkowo bezczelna insynuacja” – wskazał.
Moskal zapewnił, że nigdy nie powoływał się na Kaczyńskiego, przed przełomem sierpnia i września 2026 roku nie rozmawiał z nim o kryptowalutach, nie otrzymał zadania przygotowania programu PiS w tym obszarze ani nie prowadził prac w tym kierunku.
„Przy tej skali insynuacji trudno mi bez końca udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Nie zamierzam jednak uczestniczyć w grze Giertycha i jego bandy, w której kłamliwe wyjaśnienia kryminalistów, wyjęte żywcem z akt śledztw, stają się narzędziem walki z przeciwnikami politycznymi” – dodał.
Poseł PiS zapewnił, że „tej sprawy nie zostawi„. „Przyjdzie czas gdy odpowiecie za to, co dziś robicie” – zakończył, zwracając się do „autorów tej operacji”.
-
Ziobro w tarapatach. Polacy zabrali głos w sondażu, w tle Zondacrypto
-
Rzecznik rządu uderza w Ziobrę. „Nie ośmieszaj się, tchórzu”













