-
W drugim kwartale 2026 r. ponad 54 proc. energii elektrycznej w Unii Europejskiej pochodziło ze źródeł odnawialnych, jednak udział ten nie wzrósł znacząco w porównaniu do poprzedniego roku.
-
Energetyka słoneczna dostarczała najwięcej odnawialnego prądu w UE, ale jej wzrost nie zrównoważył spadków w hydroenergetyce i innych źródłach, a gaz pozostaje istotnym źródłem przy zmiennej produkcji OZE.
-
Udział OZE w całkowitym zużyciu energii w UE jest dużo niższy niż w produkcji prądu, a realizacja celów na 2030 r. wymaga dalszego rozwoju sieci, magazynów energii i inwestycji w różnych krajach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dane Eurostatu pokazują, że w drugim kwartale 2025 r. udział OZE wynosił 54,3 proc. Rok później spadł więc o 0,2 pkt proc. Nie oznacza to, że produkcja zielonej energii zmalała. Wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych wzrosło w tym czasie o 2,8 proc., ale całkowita produkcja prądu zwiększyła się jeszcze szybciej, o 3,2 proc.
Jeszcze mocniej wzrosła produkcja energii z gazu, o 3,9 proc. rok do roku. To pokazuje, że rozwój OZE nie eliminuje automatycznie paliw kopalnych z systemu. Gdy brakuje wody albo wiatr jest słabszy, elektrownie gazowe nadal pomagają wypełnić lukę.
Wynik z drugiego kwartału trzeba też czytać ostrożnie. Eurostat mierzy tu udział OZE w samej produkcji energii elektrycznej, a nie w całym zużyciu energii. Do ogrzewania, transportu i przemysłu nadal trafia dużo paliw kopalnych, dlatego obraz całej gospodarki wygląda znacznie mniej zielono.
Fotowoltaika ciągnie OZE, wiatr i hydro są za nią
Największym źródłem odnawialnego prądu w Unii była w drugim kwartale energia słoneczna. Fotowoltaika i energetyka słoneczna odpowiadały za 41,6 proc. całej produkcji z OZE, wobec 37 proc. rok wcześniej. Nie oznacza to jednak, że słońce dostarczało 41,6 proc. całego unijnego prądu. To udział wyłącznie wśród źródeł odnawialnych.
Na drugim miejscu znalazł się wiatr z udziałem 27,7 proc., a na trzecim hydroenergetyka z 22,6 proc. Kolejne 7,7 proc. przypadło odnawialnym paliwom spalanym w elektrowniach, a 0,4 proc. źródłom geotermalnym i pozostałym technologiom.
Wzrost fotowoltaiki jest wyraźny, ale nie zdołał całkowicie zrównoważyć słabszych wyników innych źródeł. Jonathan Bruegel z Institute for Energy Economics and Financial Analysis zwraca uwagę w rozmowie z Euronews, że system potrzebuje nie tylko słońca, ale również wiatru, hydroenergetyki, magazynów energii i możliwości elastycznego sterowania zużyciem.
Problem szczególnie dobrze widać w hydroenergetyce. Latem 2026 r. niskie opady ograniczyły produkcję energii wodnej w części Europy. Według danych cytowanych przez Euronews w lipcu Austria osiągnęła zaledwie 51 proc. typowej produkcji hydroenergetycznej z ostatnich 15 lat. W Szwajcarii było to 48 proc., w Niemczech 63 proc., a we Francji 68 proc.
OZE powyżej 50 proc., a gaz nadal jest potrzebny
Te liczby dobrze pokazują, dlaczego udział OZE powyżej połowy nie oznacza jeszcze końca gazu. W drugim kwartale gaz utrzymał około 13,3 proc. udziału w unijnej produkcji energii elektrycznej. Bruegel zwraca uwagę, że gdy spada produkcja z wiatru i wody, system wraca do elektrowni gazowych.
Fotowoltaika pomaga tę zależność ograniczać, ale sama również produkuje energię nierównomiernie. Coraz większe znaczenie mają więc magazyny energii, połączenia między państwami oraz możliwość przesuwania części zużycia na godziny, gdy prądu jest dużo.
W szerszej perspektywie sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Od początku 2023 r. udział OZE w produkcji prądu wyraźnie wzrósł dzięki szybkiemu rozwojowi energetyki słonecznej i wiatrowej. Rozwój tych źródeł pozwolił Europie ograniczyć zakupy gazu i węgla warte dziesiątki miliardów euro.
Jednocześnie najnowsze dane pokazują, że etap bardzo szybkiego wzrostu udziału OZE może być coraz trudniejszy do utrzymania. Gdy odnawialne źródła zaczynają odpowiadać za ponad połowę produkcji, kolejne instalacje muszą być coraz lepiej wspierane przez sieci, magazyny i inne źródła energii.
Europa jest podzielona. Od 19,8 do 97,7 proc.
Średnia unijna ukrywa ogromne różnice między państwami. Na Łotwie aż 97,7 proc. energii elektrycznej w drugim kwartale pochodziło z OZE. Kraj opiera się przede wszystkim na hydroenergetyce i energii słonecznej.
Drugie miejsce zajęła Dania z wynikiem 94,3 proc., głównie dzięki energetyce wiatrowej. Trzecia była Chorwacja, gdzie udział OZE sięgnął 92,2 proc., przede wszystkim za sprawą elektrowni wodnych. Wysoko znalazły się również Austria, Estonia, Portugalia i Litwa.
Na drugim końcu zestawienia znalazła się Słowacja z wynikiem 19,8 proc., Czechy z 20,9 proc. oraz Malta z 24,5 proc. Niski udział OZE nie zawsze oznacza jednak wysoki udział paliw kopalnych. Słowacja produkuje około 70 proc. energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych, których Eurostat nie zalicza do źródeł odnawialnych.
To ważne przy porównywaniu krajów. Państwo może mieć niewielki udział OZE, a jednocześnie stosunkowo niskoemisyjną produkcję energii dzięki elektrowniom jądrowym. Z kolei bardzo wysoki udział źródeł odnawialnych może mocno zależeć od pogody i dostępności wody.
Prąd to dopiero część transformacji energetycznej
Największa różnica pojawia się, gdy wyjdziemy poza samą energetykę elektryczną. W 2025 r. odnawialne źródła odpowiadały za 26,2 proc. całego zużycia energii w Unii, wobec 25,2 proc. rok wcześniej. To znacznie mniej niż ich udział w produkcji prądu.
Do całkowitego zużycia energii wlicza się również ogrzewanie budynków, transport i paliwa zużywane w przemyśle. W tych sektorach ropa, gaz i inne paliwa kopalne nadal mają znacznie silniejszą pozycję niż w produkcji energii elektrycznej.
Unia chce, by do 2030 r. odnawialne źródła pokrywały co najmniej 42,5 proc. końcowego zużycia energii, a dodatkowym celem jest dojście do 45 proc. Oznacza to konieczność zwiększenia udziału OZE o ponad 16 pkt proc. w ciągu zaledwie pięciu lat.
Różnice między krajami także tutaj są ogromne. W 2025 r. Szwecja osiągała 65,4 proc., Finlandia 53 proc., a Dania 48,2 proc. Na dole zestawienia znajdowały się Belgia z 14,9 proc., Słowacja z 16,3 proc. i Irlandia z 17,2 proc.
Od 2004 r. udział OZE w całym unijnym zużyciu energii wzrósł niemal trzykrotnie, z 9,6 proc. do ponad jednej czwartej. Problemem nie jest więc brak postępu, lecz tempo potrzebne do osiągnięcia celu na 2030 r. Wąskimi gardłami pozostają sieci przesyłowe, magazynowanie energii i różne tempo inwestycji w poszczególnych państwach.
Ponad 54 proc. odnawialnego prądu oznacza, że OZE nie są już dodatkiem do europejskiej energetyki. Stały się jej największą częścią. Teraz trudniejsze zadanie polega na tym, by system radził sobie ze zmiennością słońca, wiatru i wody bez częstego sięgania po gaz.














