-
Demonstracja w Brukseli zgromadziła około 45 tysięcy osób, które domagały się intensywniejszych działań na rzecz ochrony klimatu.
-
Uczestnicy protestu wyrazili zaniepokojenie skutkami zmian klimatycznych i apelowali do władz o odważniejsze decyzje ekologiczne oraz uwzględnianie głosu obywateli.
-
Negocjacje klimatyczne są utrudnione przez wysokie ceny energii, wycofanie Stanów Zjednoczonych z rozmów oraz łagodzenie części regulacji ekologicznych przez Unię Europejską.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Obawy związane ze skutkami zmian klimatycznych nasilają się w związku z rekordowymi falami upałów, które w ostatnich miesiącach dotknęły Europę. W przyszłym miesiącu przedstawiciele państw z całego świata spotkają się w Antalyi w Turcji podczas konferencji klimatycznej COP31.
Kryzys klimatyczny na świecie
Mimo zbliżającego się wydarzenia perspektywy osiągnięcia znaczącego porozumienia pozostają ograniczone. Wpływają na to między innymi wycofanie się Stanów Zjednoczonych z procesu negocjacyjnego za prezydentury Donalda Trumpa oraz osłabienie zaangażowania klimatycznego w Europie.
Uczestnicy demonstracji podkreślali, że niepokój dotyczący przyszłości środowiska wykracza poza grono aktywistów. Ekonomista Etienne de Callatay zwrócił uwagę, że tegoroczne ekstremalne temperatury unaoczniły skalę problemu, a politycy nie powinni rezygnować z odważnych decyzji ekologicznych z obawy przed konsekwencjami wyborczymi.
Aurore Schreiber, przedstawicielka organizacji pozarządowej zajmującej się współpracą rozwojową, wzięła udział w marszu wraz z rodziną. Jej zdaniem władze powinny uważniej wsłuchiwać się w głos obywateli, szczególnie młodych ludzi i osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Zaapelowała również o tworzenie bardziej ekologicznych i sprawiedliwych łańcuchów dostaw, uwzględniających prawa pracowników oraz godne wynagrodzenia.
-
Coś się dzieje z drzewami w miastach. Niektóre nie przetrwają
-
Plastik wtopił się w koralowce. Tak powstał nowy rodzaj zanieczyszczenia
Wycofanie Stanów Zjednoczonych z międzynarodowych negocjacji
Perspektywy przyszłej konferencji COP31 są niepewne również ze względu na sytuację geopolityczną i gospodarczą. Po niepowodzeniu prób wypracowania bardziej ambitnego porozumienia w Brazylii w ubiegłym roku Unia Europejska podchodzi do kolejnego szczytu z ograniczonymi oczekiwaniami.
Wycofanie Stanów Zjednoczonych z międzynarodowych negocjacji klimatycznych osłabiło globalne działania na rzecz ograniczenia ocieplenia. Dodatkowym utrudnieniem są wysokie ceny energii, które wzmacniają pozycję państw produkujących ropę naftową i gaz ziemny. W rezultacie ich gotowość do rozmów o stopniowym odchodzeniu od paliw kopalnych może być mniejsza.
Unia Europejska nadal przedstawia się jako jeden z głównych światowych liderów polityki klimatycznej oraz ważny międzynarodowy donator wspierający działania na rzecz środowiska. Jednocześnie sama złagodziła ostatnio część regulacji ekologicznych, co może osłabiać jej wiarygodność w negocjacjach międzynarodowych.
Przykładem jest propozycja Komisji Europejskiej z września, zakładająca przesunięcie terminu wdrożenia przepisów dotyczących metanu z 2027 na 2028 rok. Metan jest silnym gazem cieplarnianym, a ograniczenie jego emisji stanowi istotny element walki z globalnym ociepleniem. Na zmianę podejścia Brukseli wpływa również rosnąca presja konkurencyjna ze strony Chin i Stanów Zjednoczonych oraz dążenie do zwiększenia konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw.














