Donald Trump 18 września podpisał tzw. ustawę Grahama (jej pomysłodawcą był nieżyjący już senator Lindsey Graham – stąd nazwa). Przewidywała ona między innymi nałożenie sankcji na Rosję oraz wprowadzenie ceł na towary importowane z tego kraju do USA. Miesiąc później – w piątek (16 października) – amerykański prezydent uchylił jednak stosowanie wybranych przepisów, powołując się na narodowy interes USA.
Człowiek Putina chwali Trumpa
Decyzja Trumpa ucieszyła doradcę rosyjskiego przywódcy. „Zawieszenie niektórych przepisów ustawy Grahama oznacza ważny i prawdziwie historyczny moment” – napisał Kiriłł Dmitrijew w serwisie X. Reakcję człowieka Kremla skomentował minister spraw zagranicznych i wicepremier Radosław Sikorski. „Co racja, to racja. Historyczny” – napisał wymownie szef resortu.
Cios w Ukrainę
Ustawa mogła zwiększyć presję gospodarczą na Rosję i ograniczyć środki finansujące jej wojnę przeciwko Ukrainie. Posłużyć miały do tego sankcje wobec rosyjskiego sektora energetycznego, przemysłu obronnego oraz tankowców z floty cieni, które eksportują rosyjską ropę i gaz, omijając zachodnie sankcje.
Przepisy przewidywały także nałożenie nawet 100 proc. ceł na wszystkie towary sprowadzane do USA od pięciu największych importerów rosyjskiej ropy naftowej i gazu – podawała Agencja Reutera. Dawała również możliwość podniesienia stawki na sprowadzane z Rosji towary do 500 proc.
Rosyjsko-amerykańska współpraca
Dmitrijew wyrażał obawy, że przepisy mogłyby doprowadzić do całkowitego wstrzymania wszelkiej współpracy gospodarczej między Rosją a USA, a ta – jego zdaniem „tworzy podstawy do budowania zaufania i osiągnięcia trwałego pokoju”.
Pokojowe deklaracje Rosji w przeszłości były jednak pozorne. Ośrodek Studiów Wschodnich wyjaśniał, że ich celem było przede wszystkim powstrzymanie amerykańskich sankcji. Były też wykorzystywane w celach propagandowych. Ostatecznie negocjacje nie zakończyły konfliktu, ponieważ Rosja stawiała wygórowane oczekiwania. Chciała bowiem między innymi, aby Ukraina oddała swoje obwody: doniecki, ługański, zaporoski i chersoński.












