Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwał rok. W sumie w sprawie zebrano blisko 30 tomów akt.
W środę sąd przychylił się do wniosku prokuratury, która domagała się maksymalnej dopuszczanej prawem kary dla Sebastiana M.
Sprawa Sebastiana M. Wyrok sądu w Piotrkowie Trybunalskim
Sebastian M. został skazany na osiem lat więzienia. Wobec mężczyzny orzeczono także zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 15 lat. Na poczet kary zaliczono mu okres pobytu w areszcie i zatrzymania prawa jazdy.
Dodatkowo sąd nakazał Sebastianowi M. wypłatę zadośćuczynienia pięciu oskarżycielom posiłkowym w kwocie po 500 tysięcy złotych, czyli łącznie 2,5 mln zł. Zasądził również, by oskarżony zwrócił tym oskarżycielom za wydatki poniesione na działania procesowe.
Mężczyzna może ubiegać się o warunkowe zwolnienie z zakładu karnego po odbyciu trzech czwartych kary, czyli sześciu lat.
Wyrok jest nieprawomocny. Obronie i prokuraturze przysługuje prawo do apelacji.
Sąd uzasadnił, że z materiału prokuratury wynika, iż „jedynym winnym, a więc odpowiedzialnym za ten dramat, jaki rozegrał się 16 września 2023 roku, (…) jest oskarżony Sebastian M.”.
Wypadek na A1. Biegli sporządzili obszerną opinię. Ujawniła dokładny przebieg zdarzenia
W trakcie procesu sędzia Renata Folkman przesłuchała m.in. świadków wypadku, pracujących na miejscu policjantów i strażaków, pasażerów BMW, właścicieli firmy poprawiającej osiągi samochodu oskarżonego i byłego pracownika Sebastiana M.
Obszerną opinię przed sądem przedstawili również biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków. Oświadczyli, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h, podczas gdy Kia poruszała się z włączonym tempomatem z prędkością ok. 140 km/h.
Zespół ekspertów jednoznacznie ustalił, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru jazdy i cały czas poruszał się środkowym pasem. Oznacza to, że BMW uderzyło w Kię, a nie – jak twierdziła obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M.
Prokuratura domagała się uznania Sebastiana M. za winnego
Prokuratura dwa tygodnie temu wniosła do sądu o uznanie Sebastiana M. winnym zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu kary ośmiu lat więzienia. To najwyższy możliwy wymiar wynikający z kwalifikacji prawnej, którą wskazano w akcie oskarżenia.
– Państwo nie dysponuje w tej sprawie karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tej tragedii. Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Patryka, Martyny i Oliwiera przyszłość, którą Sebastian M. unicestwił w ciągu kilku sekund. Istnieje tylko najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć zgodnie z ustawą. To osiem lat pozbawienia wolności – zaznaczył w mowie końcowej prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Śledczy zawnioskował też, by oskarżony o warunkowe zwolnienie z zakładu karnego mógł ubiegać się dopiero po odbyciu trzech czwartych kary (sześć lat – red.) oraz aby sąd orzekł wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 15 lat. Żądania oskarżyciela uzupełniał wniosek o 2,2 mln zł zadośćuczynienia na rzecz rodzin ofiar wypadku.
Prokurator przed sądem zwracał uwagę na brawurową i bardzo szybką jazdę BMW prowadzonego przez Sebastiana M. Jak mówił, w ten sposób odrzucił on reguły bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także reguły odpowiedzialności za swój czyn.
– Gdy znalazł się na autostradzie, zajął lewy pas i wbił pedał gazu w podłogę, rozpoczynając w ten sposób rosyjską ruletkę z życiem innych uczestników – podkreślił.
Wypadek pod Piotrkowem Trybunalskim. Obrona kwestionowała ustalenia biegłych
Obrońca Sebastiana M., adwokat Katarzyna Hebda, zawnioskowała o uniewinnienie oskarżonego. W mowie końcowej, podobnie jak w trakcie procesu, kwestionowała ustalenia biegłych dotyczące przebiegu wypadku, na których opiera się akt oskarżenia. Podobnie uważał oskarżony, który również chciał uniewinnienia.
– Nie ma dnia, abym nie myślał o wypadku, który nie powinien się wydarzyć. Ta tragedia zmieniła los i życie wielu rodzin. Przekroczyłem prędkość, do czego nie powinienem dopuścić. Przepraszam – mówił.
Przypomnijmy, że do wypadku doszło 16 września 2023 roku wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.
Oskarżony Sebastian M. w maju 2025 roku został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd wyjechał po wypadku. Od tego czasu przebywał w areszcie.













